Śmierć Magdaleny Żuk: Prokuratura przedłużyła śledztwo

Do 2 maja 2018 r. Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze przedłużyła śledztwo w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. 27-letnia kobieta zmarła w kwietniu ubiegłego roku w Egipcie w wyniku obrażeń odniesionych wskutek upadku z pierwszego lub drugiego piętra szpitala.

Jak poinformował w poniedziałek PAP prok. Marek Gorzkowicz z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, powodem przedłużenia śledztwa ws. śmierci Żuk są m.in. wnioski prokuratury o opinię biegłych, w tym biegłych psychiatrów.

Reklama

"Biegli mają się wypowiedzieć na temat stanu psychicznego, w którym znajdowała się kobieta podczas pobytu w Egipcie - genezy tego stanu, jego przebiegu i objawów. Mają także ocenić, jaki wpływ na jej zachowanie, mogło mieć ewentualne zażywanie a następnie odstawienie leków przeciwdepresyjnych" - poinformował prok. Gorzkowicz.

Brakuje opinii toksykologów

Dodał, że prokuratura oczekuje też na uzupełniającą opinię biegłych z zakresu toksykologii. "Jest ona konieczna dla pełnej interpretacji wyników uzyskanych na podstawie przeprowadzonych dotychczas badań" - podkreślił prokurator.

Prok. Gorzkowicz zaznaczył, że uzyskanie opinii biegłych jest niezbędne, by "rozstrzygnąć bez żadnych wątpliwości wszystkie istotne dla śledztwa kwestie".

Jak podała jeleniogórska prokuratura akta śledztwa ws. śmierci Żuk obejmują już kilkanaście tomów, z który każdy ma 200 stron. "Prokuratorzy zgromadzili dowody m.in. w postaci dokumentacji medycznej z leczenia kobiety, któremu poddawała się w Polsce, a także liczne opinie biegłych będące efektem szerokich badań histopatologicznych, genetycznych i toksykologicznych" - podkreślił prok. Gorzkowicz.

Upadek przyczyną śmierci

Na podstawie wyników sekcji zwłok i badań laboratoryjnych stwierdzono, że przyczyną zgonu kobiety był upadek z wysokości. Nie znaleziono śladów, które dawałyby podstawy do przypuszczeń, że zmarła padła wcześniej ofiarą gwałtu albo innych aktów przemocy - podała prokuratura.

Do tej pory w śledztwie przesłuchano około 200 świadków, w tym pasażerów podróżujących wraz z Żuk do Egiptu, turystów zamieszkujących z nią w tym samym hotelu czy osoby, które widziały ją na lotnisku przed odlotem do Polski. Przesłuchano także osoby z najbliższego otoczenia kobiety, w tym członków jej rodziny i narzeczonego.

Nie było przestępstwa

Prok. Gorzkowicz podkreślił, że nie znaleziono dowodów mogących wskazywać na fakt, że Żuk padła ofiarą przestępstwa.

"Dodatkowo w pierwszych dniach stycznia tego roku Zastępca Prokuratora Generalnego wystąpił do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o podjęcie interwencji u władz Egiptu, by możliwie szybko doprowadzić do pełnej realizacji wniosku polskiej prokuratury o pomoc prawną" - poinformował prok. Gorzkowicz.

27-letnia Magdalena Żuk 25 kwietnia ub.r. poleciała na wycieczkę do kurortu Marsa-Alam. Po dwóch dniach partnera kobiety, który miał z nią kontakt telefoniczny, zaniepokoiło jej zachowanie; zaplanował jej wcześniejszy powrót do kraju. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia Żuk trafiła do szpitala. W tym samym czasie do Egiptu przyjechał jej znajomy, aby zabrać ją do Polski. W szpitalu dowiedział się, że kobieta nie żyje. Zmarła w wyniku obrażeń odniesionych wskutek upadku z pierwszego lub drugiego piętra szpitala w Marsa-Alam, gdzie przebywała.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje