Tym autem jedzie medalistka

Krążek, który Agnieszka Wieszczek zdobyła na igrzyskach trafi do Wałbrzycha. Mają go wykupić lokalne firmy. Uzyskane w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone na operację chorego chłopca. Część kwoty potrzebnej do sfinansowania zabiegu przekazał już PZKosz.

Wałbrzyszanka zadziwiła całą Polskę, gdy zdecydowała się ofiarować swoje olimpijskie trofeum na cele charytatywne. Brązowy medal zdobyty w Pekinie trafił na licytację. Zaoferowano za niego ponad 70 tys. zł, ale osoba, która wygrała aukcję, nieoczekiwanie wycofała się z transakcji! Niedługo trwała konsternacja, bowiem błyskawicznie znalazło się wyjście z patowej sytuacji.

Reklama

Zbierają i się nie poddają

Dokładnie 1 grudnia medal wywalczony przez Agnieszkę Wieszczek ma oficjalnie zawisnąć w niedawno wyremontowanej hali lekkoatletycznej na Nowym Mieście w Wałbrzychu.

- Żeby mobilizować młodych ludzi do uprawiania sportu i żeby udowadniać na każdym kroku, że warto wylewać litry potu na treningach - przekonuje zapaśniczka. Krążek mają wykupić wałbrzyskie firmy, do których zaapelował o to prezydent miasta Piotr Kruczkowski. Trzeba zebrać przynajmniej 56 tys. zł, które są potrzebne na operację ciężko chorego Radka Księżyka. Ten mieszkający w Katowicach chłopiec od dawna ma kłopoty z sercem i oprócz operacji ratującej jego życie, za rok potrzebny będzie jeszcze zabieg korygujący. - Ale o tym pomyślimy później. Dziś najważniejsze to zebrać dla niego potrzebną kwotę - mówi Wieszczek.

- Gdy dowiedziałem się o geście naszej zapaśniczki od razu pomyślałem, że muszę pomóc. Zadzwoniłem do Agnieszki, spotkaliśmy się i szybko znaleźliśmy wspólny język - opowiada Roman Ludwiczak, prezes Polskiego Związku Koszykówki. Zaprosił on zawodniczkę wraz z Radkiem, dla którego zbierane są fundusze, na ceremonię losowania grup przyszłorocznych ME w koszykówce. - W budżecie imprezy udało się zaoszczędzić pewną sumę pieniędzy, która pomoże chłopcu dojść do zdrowia - dodaje Ludwiczak. Ta pewna suma to 25 tys. zł, które zdecydował się przekazać PZKosz!

Za kierownicą Agnieszka

Jak się jednak okazuje nie tylko medal Agnieszki Wieszczek przywędruje do Wałbrzycha. Również sama zapaśniczka postanowiła na stałe wrócić do swego rodzinnego miasta, a także macierzystego klubu - Herosa Czarny Bór.

- W Zgierzu, gdzie ostatnio trenowałam, nie mogła dojść do porozumienia z trenerem, dlatego wracam na stare śmieci - śmieje się zawodniczka. U siebie w domu przygotowywać się będzie do igrzysk w Pekinie, na które, jak mówi, wybiera się po złoty medal. Pierwszy krok na drodze do złota został już zrobiony. Firma Naftoserwis podpisała z Agnieszką roczną umowę sponsorską z możliwością przedłużenia na kolejne lata. Dzięki temu stypendium zapaśniczka spokojnie może przygotowywać się do kolejnych zawodów. A niedługo na ulicach Wałbrzycha będziemy mogli zobaczyć auto marki Kia z napisem "Ten samochód prowadzi medalistka igrzysk olimpijskich w Pekinie", co oznaczać będzie jedno. Za kierownicą siedzi Agnieszka Wieszczek.

Tomasz Piasecki

piasecki@nww.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje