Zabił bezbronne zwierzę

Teklę - perską kotkę - przygarnęła i leczyła Barbara Pankiewicz. Tylko po to, aby bezbronnego zwierzaka ktoś zastrzelił z wiatrówki.

Bezmyślny i okrutny - taki jest człowiek, który z wiatrówki zastrzelił należącą do bolesławianki, Barbary Pankiewicz perską kotkę. - To była ośmioletnia kotka, bardzo ufna, łagodna - mówi właścicielka zabitego zwierzęcia. - Znalazłam ją ranną, miała złamany kręgosłup, ale rdzeń był cały. Leczyłam ją, pielęgnowałam. Ktoś kiedyś potraktował ja okrutnie, teraz zginęła również przez ludzkie okrucieństwo.

Reklama

Ktoś strzelał do kota, kiedy ten spał na trawniku. Zwierzę było na posesji swojej właścicielki. Kobieta postanowiła dowiedzieć się co zabiło zwierzaka. Weterynarzowi zleciła przeprowadzenie sekcji. Piotr Klasa wyjął śrut z kociej czaszki. - Znalazłem otwór wlotu pocisku w czaszce - mówi weterynarz. Po oględzinach okazało się, że zniszczenia w mózgu były przyczyną śmierci. Sądzę, że zwierzę nie cierpiało.

Barbara Pankiewicz mówi, że jej kot był łagodny, nikomu nie mógł wyrządzić krzywdy, nie zasłużył na taką śmierć. - Nie mnie decydować o karze - mówi. - Nikogo za rękę nie złapałam, nie mam prawa nikogo oskarżać, ale mam podejrzenia. Nie wiem, czy w takim przypadku kara nie wywołałaby odwrotnego skutku. Chcę tylko, aby ten człowiek przestał strzelać do zwierząt.

Kobieta zgłosiła sprawę na policję. - Strzelanie do zwierząt jest przestępstwem - mówi st. sierż. Anna Kublik - Rościszewska. - Za taki czyn grozi kara grzywny, ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do roku. Prowadzimy czynności wyjaśniające. Broń jest zabezpieczona. Trzeba sprawdzić, czy z tej broni strzelano do zwierzęcia.

Policjanci odwiedzili już podejrzanego o zastrzelenie kota. To mieszkaniec ulicy Kazimierza Wielkiego. Sąsiad.

Weterynarz, Piotr Klasa mówi, że coraz częściej, nawet kilka razy w roku, zdarza mu się wyjmować śrut z ciał zwierząt. Przeważnie udaje się je uratować. Ale nikt nie liczy postrzelonych bezdomnych zwierząt i ptaków, które giną w męczarniach. - Nie można być obojętnym wobec takich czynów, trzeba je zgłaszać na policję - mówi Piotr Klasa. - Ktoś dziś strzela do zwierząt, jutro może zacząć mierzyć do ludzi.

O tym jaka kara spotka okrutnego snajpera zadecyduje sąd. Najpierw trzeba mu udowodnić winę. Ewentualny sprawca na pewno nie zazna już spokoju. Policjanci zabezpieczyli broń. Badanie każdej podobnej sprawy zaczną właśnie od niego. Zrozpaczona właścicielka zabitego kota nie żąda kary dla mordercy kotów. Ona chce tylko, aby przestał to robić.

Autor: Ilona Parejko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje