Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Anna Dymna: Pomoc w permanentnym kryzysie

Czyli mimo wszystko warto.

Tak. Ci ludzie sami, nawet ci najbiedniejsi, wybudują ten ośrodek. To będzie taki piękny, jasny punkt na mapie naszego kraju i można takich punktów wybudować naprawdę co roku jeden.

Pani mówi o ludziach cierpiących, o ludziach chorych, którzy się do pani zgłaszają. Czy pani osoba, która ma z takimi osobami kontakt, wierzy w sens cierpienia?

To jest strasznie trudne pytanie, ale bardzo się nad tym zastanawiam zawsze, jak jestem z takimi ludźmi, którzy rzeczywiście cierpią. I oni się potrafią od tego cierpienia odbić. Oni potrafią mimo wszystko znaleźć jakiś ogromny sens i radość życia. To cierpienie jest tak dojmujące, że ono musi mieć sens, bo inaczej ja bym w nic już nie wierzyła. Jak umierała moja mama przez pół roku - a to był najlepszy człowiek świata - to wtedy do niej mówiłam... ona nie mówiła w ogóle nic, była sparaliżowana, ale rozumiała. Doszłyśmy z mamą do wniosku, że cierpienie jest jakoś bardzo ważne, że pełni jakoś strasznie ważną funkcję. Człowiek, który cierpi, zdaje sobie nagle sprawę z wielu, wielu rzeczy. Ale na pewno zdaje sobie sprawę z tego, że nikt, kto cierpi, nie powinien być sam. I teraz są święta Wielkiej Nocy - powinniśmy o tym pamiętać, dlatego że jeżeli ktoś jest obok, czyli jak jest miłość, to wtedy każde cierpienie staje się mniejsze i można jakoś je przeżyć.

Ja pytam o to cierpienie, bo dzisiaj w Polsce zaczyna się i pewnie będziemy świadkami tej dyskusji o eutanazji. Zastanawiam się, jaki jest głos kogoś takiego jak pani w tej dyskusji. Czy warto powstrzymywać takie życie, które jest już tylko cierpieniem i bezsilnością?

Ja gram teraz w takim spektaklu Ioneski "Król umiera". Mówię tam taka kwestię: "Każdy umiera pierwszy". Śmierć jest osobna, śmierć każdego człowieka inaczej dotyka, każdy inaczej ją przeżywa. Każdego inaczej boli, każdy inaczej się patrzy - jeden wierzy, drugi nie wierzy. A na dodatek jest tak, że bardzo często o tym muszą decydować inni ludzie. I ja jedno wiem: że my za mało zajmujemy się życiem. Nie wiem, dlaczego. Taka dyskusja jest ogromna, a przecież - myślę sobie - ta mama, która prosi, żeby zabili syna, bo już nie może na to patrzeć, nigdy w życiu by tego nie powiedziała nawet, bo przecież ona go kocha, 24 lata się nim opiekuje. Mówi, że go kocha i dlatego chce, żeby już nie żył, bo jest już tak zmęczona. Gdyby była pomoc dla takich ludzi, żeby taka kobieta nie była sama... myśmy powinni walczyć o życie. Ja zawsze sobie myślę tak - jak są takie trudne tematy: "Co bym zrobiła, gdyby to było moje dziecko, gdyby to była moja mama, gdyby to był mąż? Co ja bym wtedy myślała? Jakie tu prawa ustawiać, jeżeli tu z drugiej strony są uczucia?" Nie wiem.

Ale wie pani, że jakieś prawo ustanowić trzeba, bo to wszystko musi być w ramach prawa i to ktoś musi kiedyś zdecydować.

Trzeba. Procedury powinny być ustanowione. Na pewno prawo musi być takie, żeby nigdy nie mogło być żadnych manipulacji przy tym, żeby nie mogło być żadnych oszustw. To wszystko jest strasznie trudne i jak pan widzi, ile mądrych ludzi na ten temat mówi i wszystko jest ciągle niedoskonałe. A ja bym chciała, żeby nigdy w życiu nikt nie chciał umrzeć po prostu, tylko żeby chciał żyć, żyć, żyć, do ostatniego tchu... no i to są takie moje marzenia.

Źródło informacji: RMF

więcej o:
dziury,
cierpienie,
kryzys,
Dymna,
wywiady,
Anna Dymna

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 92%
  • nie 8%
Ocen: 37
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 

  • Wielka prośba do pani Anny
    (2009-04-12 10:06)
    ~anna

    Gdy już powstanie ośrodek,który zbudujemy wspólnie niech pani do jego otwarcia nie zaprasza ludzi...

  • a ja uwazam.
    (2009-04-10 13:39)
    ~stone.

    aja uwazam ze pani praca ukazuje bezradnosc i bezprawie w Polskim rzadzie bo za pieniadze ktore p...

  • anna dymna (1)
    (2009-04-10 11:27)
    ~dyslektyk

    pani ani jest pani wielkim dobrym człowiekiem znam panią od zawsze lubiłem i będę panią lubił ale...


Informacje dodatkowe