Dla mnie jest przedziwne, że małopolski radny Platformy Obywatelskiej, czyli pan Lasota, zatrudnia pana Zyzaka, a potem Platforma wali pięścią w stół i krzyczy, że to skandal.
Platforma wali pięścią w stół w obronie czci i godności byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Jeszcze raz podkreślam - to jest dla nas najważniejsze i najistotniejsze. Naprawdę dość kłamstw, dość niekorzystnych publikacji wobec człowieka, przed którym kłaniają się najmożniejsi tego świata.
Ale panie przewodniczący, jest wolność słowa, wolność druku. Będzie pan naprawdę zabraniał historykom pisania na temat Lecha Wałęsy?
W tym przypadku to wolność słowa została, moim zdaniem, nadużyta. Ta wolność słowa to m.in. zasługa samego Lecha Wałęsy, bo to dzięki niemu możemy mówić, pisać w tak naprawdę wolnej, demokratycznej Polsce.
Będziecie kroić budżet IPN-u?
Nie ma dzisiaj takich możliwości.
Premier powiedział o tym, że IPN może stracić pieniądze, bo nadużywa cierpliwości i pieniędzy.
Premier zapowiedział, że jeżeli pieniądze publiczne będą wydawane na stronnicze publikacje, to będzie wnosił o obcięcie budżetu IPN-u. Może to zrobić wyłącznie Sejm.
I będzie taki wniosek czy nie?
Na razie takiego wniosku nie ma i takich zamiarów też.
A będzie zmiana ustawy? Bo wiemy, że ta ustawa jest gotowa i to od paru miesięcy. Potrzebuje tak naprawdę decyzji politycznej.
Na pewno o tym rozmawiamy, na pewno ustawa jest potrzebna. Moim zdaniem, w przeciągu najbliższych kilku tygodni zostanie złożona w Sejmie.
To będzie ustawa, która będzie pozwalała zmienić Kolegium i prezesa Instytutu?
Też ta ustawa będzie przewidywała takie możliwości.
A widzi pan jakiegoś idealnego następcę Janusza Kurtyki?
Nie, nie zastanawiam się nad następcą. Bez wątpienia tej instytucji potrzebne jest uspokojenie, wyciszenie, taka publiczna sanacja tego, czym Instytut się zajmuje.
Ale będzie ustawa, która pozwoli zmienić prezesa Instytutu? To pan zapowiada.
Na pewno tak.
Kiedy? Lada chwila?
To jest kwestia najbliższych kilku tygodni.
Będzie pan zmuszał parlamentarzystów Platformy do pozbycia się akcji i udziałów?
Nie, nie będę zmuszał. To jest ich dobrowolna decyzja.
Czyli to, co powiedział premier, że będą musieli oddać, to nieaktualne już?
To są oczekiwania premiera i ja wiem, że te oczekiwania zrealizowało już kilku posłów, którzy uznali, że warto się wyzbyć często symbolicznych, niewielkich udziałów w różnych spółkach skarbu państwa.
Czyli nie będzie takiego otwartego żądania: "Macie oddać akcje albo stracicie miejsce w Platformie"?
Nie. Jest oczekiwanie premiera i to oczekiwanie zostało przez część parlamentarzystów spełnione. Natomiast nie będzie żadnych konsekwencji czy żadnego zmuszania do przymusowej rezygnacji. Natomiast podjęliśmy w klubie prace, działania, powołałem wydział wewnętrzny klubu, który będzie się zajmował monitoringiem pracy posłów, sprawdzaniem czy nie dochodzi do konfliktu interesów przy pracy.
Julia Pitera mówi, że są dwa przypadki polityków Platformy, którzy budzą jej podejrzenia, jeśli chodzi o konflikt interesów. Pan wie, co to za przypadki?
Tak, znam te przypadki, rozmawiałem z panią minister Piterą.
Rzeczywiście jest to zagrożenie?
Tak naprawdę zagrożeniem dla konfliktu interesów jest każdy parlamentarzysta. Nie tylko ten, który ma udziały czy jest właścicielem firmy czy przedsiębiorstwa, ale każdy parlamentarzysta musi, naszym zdaniem, składać pewne oświadczenia, które będą dawały nam pewność, że nie ma konfliktu interesów, jest bezstronność, jawność i przejrzystość w działaniu.
Co to za dwie osoby, które budzą zastrzeżenia? Czy one mają cały czas akcje czy już się ich zrzekły?
To są parlamentarzyści, którzy mają akcję i zachodziło podejrzenie, że mogłyby...
Zachodziło, ale już nie zachodzi?
W przypadku jednej osoby już nie zachodzi. Sprawa została wyjaśniona.
Pozbyła się akcji?
Jeszcze nie.
Ale pozbędzie się?
Wszystko na to wskazuje.
Czyli nie ma konfliktu interesów?
Nie ma i to jest najważniejsze, żeby była jawność i transparentność w naszym działaniu, w naszym postępowaniu, zwłaszcza przy uchwalaniu prawa. Bo to jest najważniejsze i najistotniejsze.
Współczuje pan prezydentowi kredytu we frankach szwajcarskich?
No współczuję, bo biedak strasznie straci na tym.
A w dodatku ostrzegał, żeby nie brać.
Ostrzegał wszystkich Polaków, przestrzegał o tym, że to jest zła decyzja.
Ale za to na widok prezydenta mdleją kobiety, jedna wczoraj zemdlała w Gorzowie. Na pański widok mdleją kobiety?
Nie, broń Boże.
Na mój też niestety. Zbigniew Chlebowski - dziękuję bardzo.
Dziękuję.
Sprawdź: Oferty pracy Kraków, Praca Warszawa, Praca Wrocław, Praca Marketing








Twój komentarz może być pierwszy!