Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Ćwiąkalski: Komisja nic nie ustali

Czyli fatalny pomysł?

Jeżeli pomnożymy i będzie wiele komisji śledczych, to te efekty nie będą takie, jak się oczekuje.

A może jednak w tej całej sprawie występuje jakiś taki dziwny układ gangstersko-policyjno-polityczny, który najpierw nie dopuszczał do odnalezienia Krzysztofa Olewnika, a potem sprawiał duże problemy z tym, żeby wykryto jego sprawcę?

Według mojej wiedzy to jest raczej jakiś układ lokalny i to nie na jakimś wysokim szczeblu.

Ale jakiś układ jest.

To jest takie powiązanie, pomieszanie przestępstw ludzi, którzy je popełniają, drobnej polityki, wpływowych czasami, ale też na takim niskim szczeblu.

Ale może komisja śledcza jest właśnie dobrym miejscem, żeby to wszystko wyjaśnić, żeby to wszystko odkryć, bo jacyś lokalni politycy i lokalni prokuratorzy nie za bardzo mają siłę i ochotę, żeby to wszystko wyjaśnić.

Ale nie prowadzą tego lokalni prokuratorzy, tylko specjaliści od przestępczości zorganizowanej i to w Gdańsku, a więc trudno ich posądzać o powiązania z lokalnym biznesem i polityką.

A pana zdaniem, ten układ, układzik - jak pan mówi - ma jakiś wpływ na to, że ci skazańcy popełniają samobójstwa? Ktoś wywiera na nich jakąś presję?

Nie, nie. To są niezależne zupełnie sprawy jedna od drugiej...

Nikt ich nie zastrasza? Pan też ma takie poczucie? Ja też nie twierdzę, że ktoś ich zabija, ale mam takie poczucie, że ktoś może im sugerować: "Słuchajcie, popełnijcie samobójstwo, bo wtedy będzie łatwiej waszej rodzinie" albo "Jak tego nie zrobicie, to was w tym więzieniu po prostu zakatujemy".

Proponuję słuchać tego, co mówią specjaliści. Profesor Hołda, zajmujący się kilkadziesiąt lat właśnie penitencjarystyką, prawem wykonawczym. Pan doktor Moczydłowski... no mówią o bardzo łatwym do uzasadnienia tutaj motywie - choć prokuratura bierze każdą możliwość pod uwagę, także i taką, o jakiej pan mówi.

Pan mówi, ze dzisiaj jakieś kolejne osoby dostaną za sprawę Olewnika zarzuty, czy to są osoby ze środowiska policyjno-prokuratorskiego?

Nie chcę mówić o szczegółach, bo nie bardzo mogę, ale na pewno osoby, które w jakiś sposób ze sprawą były związane.

Ale raczej, rozumiem, drobni przestępcy?

Tak, tak. Nie prokuratorzy, czy policjanci. Przynajmniej tyle wiem. Prokuratorzy wykonali mrówczą pracę w Gdańsku.

Jeszcze jedno pytanie o tę komisję, rodzina Olewnika chce opiniować zakres jej prac, jej działania.

Ja myślę, że oczekiwania państwa Olewników - zresztą przestrzegam przed tym - są bardzo duże.

Czyli marszalek nie powinien się na to godzić?

Nie mogą strony, pokrzywdzeni nawet, wyznaczać działań, kierunku działań takiej komisji czy prokuratury, choć mają przecież realny wpływ na decyzje, mogą składać wnioski dowodowe, mogą aktywnie występować.

Docierają do pana jakieś sygnały o kłopotach ze znalezieniem następcy?

Nie, ja w ogóle się tym nie interesowałem.

Żaden z kolegów profesorów, prawników nie zadzwonił, nie zapytał, czy wchodzić w tę rzekę?

Rozmawiałem z profesorem Zollem, profesorem Safjanem, profesorem Hołdą. Żaden z nich, o ile wiem, się nie decyduje na objęcie tego stanowiska.

Ale oni dzwonili z prośbą o radę, czy przyjmować propozycje Tuska, czy raczej dzwonili z deklaracją, że nie przyjmą, nawet gdyby była?

Nie, przy okazji o tym rozmawialiśmy. Z wyrazami sympatii dzwonili do mnie.

Wejdzie pan jeszcze kiedyś do rzeki o nazwie polityka?

Bardzo trudno się na to decydować, choć jest to pasjonujące i ciekawe zajęcie.

To zajęcie czegoś pana nauczyło?

Nauczyło mnie, że tu trzeba mieć twardą, grubą skórę i być odpornym psychicznie.

ródło informacji: RMF

więcej o:
minister,
spektakl,
zbigniew,
wizerunek,
minister sprawiedliwości,
układ,
prokuratura,
śledcza,
komisje śledcze,
Krzysztof Olewnik,
wywiady,
Zbigniew Ćwiąkalski

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 64%
  • nie 36%
Ocen: 50
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe