Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Dorn: Pan Kaczyński szkodzi partii

Natomiast skąd ta obawa? Sądzę, że stąd, iż ja na jesieni zeszłego roku sformułowałem pewne przewidywania i zasadniczą krytykę kierunku, w którym pan Kaczyński prowadzi partię i te moje obawy się potwierdzają, a mamy przed sobą kongres, wprawdzie programowy, ale na kongresie będzie można postawić panu Kaczyńskiemu zasadnicze pytania. Wiem, że w partii istnieje bardzo duże niezadowolenie i rozgoryczenie. A ja jestem kimś, kto zapowiadał, że tak będzie, co więcej, który temu rozgoryczeniu emocjonalnemu może nadać pewien wymiar polityczny i intelektualny.

Tylko że z drugiej strony wie pan doskonale o tym, że gdyby Jarosław Kaczyński rzeczywiście chciał pana wyrzucić i miałoby być to tylko pretekstem, to wystarczyłby sygnał, a partia rozniosłaby pana na szablach w ciągu 20 minut.

A to pan się myli. Jeżeli wedle zapowiedzi ja nie zostanę wyrzucony przez zarząd główny dzisiaj, to z tego powodu, że na Nowogrodzkiej w centrali rozdzwoniły się telefony od posłów, prezesów okręgowych, którzy dzwonili z terenu i mówili: "Nie. Tu za daleko".

Czyli Dorn też ma szable za sobą?

Nie Dorn. To jest naturalna obawa każdego działacza partii, że jeżeli można sięgnąć do takich metod, do jakich sięgnął pan Kaczyński wobec mnie, wobec byłego wiceprezesa, jednego z głównych twórców PiS-u, to potem każdego może to spotkać.

Ale pan nie wierzy w to, że Jarosław Kaczyński miał odruch moralnego sprzeciwu? Popatrzył na pańskie zachowania prywatne i pomyślał sobie: "No nie, nie przejdzie, nie mogę się z tym zgodzić". Nie wierzy pan w taki scenariusz?

Z tego, co wiem, pan Kaczyński przeczytał artykuł w jednym z brukowców, a czy miał wiedzę o moich zachowaniach prywatnych, czy nie, to wyjaśnimy przed sądem.

Jak pan zostanie wyrzucony z PiS-u, to będzie koniec Ludwika Dorna w polityce?

Ja wtedy powiem, jeżeli mnie wyrzucą z PiS-u, jak generał MacArthur w 1942 roku, kiedy Japończycy wyrzucili go z Filipin: "Ja tu jeszcze wrócę" i wrócił. A czy mi się uda wrócić, to zobaczymy. Mam nadzieję, że będę miał do czego wrócić i pan Kaczyński nie wykończy mojej partii.

Bo mogą wtedy panu wiedzieć w PiS-ie jak Aleksander II Polakom: "Żadnych marzeń panowie". Ludwik Dorn, dziękuje bardzo.

Dziękuję.

ródło informacji: RMF

więcej o:
Prawo i Sprawiedliwość,
definicja,
Jarosław Kaczyński,
Jarosław,
partie polityczne,
Dorn,
Ludwik Dorn

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 57%
  • nie 43%
Ocen: 37
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe