Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Huebner: Nie jestem politykiem

Ale ja pytam o te stanowiska najważniejsze i najbardziej pierwszoplanowe.

Zależy - jeżeli wejdzie nowy traktat w życie i będą cztery główne stanowiska - tzw. minister spraw zagranicznych, przewodniczący Rady, przewodniczący Komisji, przewodniczący Parlamentu - byłoby dobrze, żeby gdzieś w tej grupie na pewno znalazł się ktoś z nowych państw członkowskich, a jeszcze lepiej, gdyby znalazł się ktoś z Polski. To - myślę - wynika już w tej chwili z historii integracji i o to trzeba na pewno zabiegać, a w Komisji można mieć dobry portfel, jeżeli ma się dobrego człowieka. Portfel, czyli tekę.

Ale pani uważa, że w tym nowym rozdaniu unijnym, która z tek będzie taka najbardziej prestiżowa, albo taka, na której będzie można najwięcej załatwić? Czy to będzie raczej teka komisarza ds. energetyki czy polityki zagranicznej?

Jest sporo spraw, wspomniał pan dwie bardzo ważne: i polityka zagraniczna, i energetyka. Myślę, że ochrona środowiska będzie - to już widzimy w tej chwili - także też bardzo ważna, także rynek wewnętrzny, polityka przemysłowa. Trzeba te wszystkie teki, które będą zajmowały się sprawami ważnymi dla Europy - to będą także sprawy ważne dla Polski. Czy inaczej: sprawy ważne dla Polski to będą też - tak się składa - tym razem także bardzo ważne dla Europy, więc myślę, że ten wybór jest dość duży i też trzeba zobaczyć, jak się ostatecznie ukształtują teki w nowej Komisji. One mogą trochę wyglądać inaczej, niż wyglądają dzisiaj.

I jeśli padnie propozycja, żeby Danuta Huebner pozostała w Komisji Europejskiej, nie odmówi pani?

Ciekawym propozycjom, które czemuś służą, na ogół się nie odmawia, ale nie ma co spekulować.

Nie jest tak, że to był warunek pani startu w wyborach z list Platformy?

Nie, nie. Ja nie mam takiego podejścia do życia.

Czy Komisja Europejska rzeczywiście jest rozczarowana polskimi planami dotyczącymi restrukturyzacji Stoczni Gdańskiej?

To nie jest dzisiaj przedmiotem dyskusji na poziomie Komisji Europejskiej.

Komisja Europejska jeszcze o tym nie dyskutowała, rozumiem.

Nie. Komisja jako taka - nie. Natomiast oczywiście Neelie Kroes, która odpowiada za pomoc publiczną, z całą pewnością ma - jak rozumiem - list, o którym się dzisiaj dużo mówi w Polsce. Został wysłany, jeżeli został wysłany - to jest to rzeczywiście prośba o to, żeby dodatkowe informacje, których wyraźnie brakuje, zostały jak najszybciej Komisji przekazane.

Ale czy to jest tak, że ten jeden list kończy dyskusję, czy to jest tylko jeden z klocków, elemencików tej dyskusji?

Wydaje mi się... Zresztą pamiętam to, co Neelie Kroes mówiła przez ostatnie lata - jej stosunek do Stoczni Gdańskiej. Jestem przekonana, że jest to korespondencja, która po prostu - tak jak było w przypadku Szczecina i Gdyni - jest prośbą o dalsze informacje; że te, które zostały przekazane dotyczą planu restrukturyzacyjnego, który powinien gwarantować rzeczywiście funkcjonowanie stoczni niezależnie od pomocy publicznej w przyszłości; że ten plan, w wersji, która została przekazana, jeszcze najprawdopodobniej nie spełnia warunków, które zostały przez Neelie Kroes postawione.

Ale mówiąc językiem sportowym: piłka w grze cały czas.

Piłka jest w grze i trzeba się wziąć do roboty, bo wyraźnie trzeba jej po prostu pomóc - myślę - Nellie Kroes. Pomóc może tylko strona polska, przedsiębiorstwo, które plan restrukturyzacji przekazuje, i to trzeba potraktować na pewno poważnie, ale piłka jest z całą pewnością w grze.

Źródło informacji: RMF

więcej o:
RMF,
stoczni,
piłka,
Neelie Kroes,
rzeczy,
rzeczywistość,
kroes,
wywiady,
wybory do Parlamentu Europejskiego,
Danuta Huebner

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 56%
  • nie 44%
Ocen: 18
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe