Dziesięć dni temu sprawę przeciwko Sarze Netanjahu wniosła do sądu pracy w Tel Awiwie Lillian Peretz, w latach 2004-2009 odpowiedzialna za rezydencję państwa Netanjahu w Cezarei. Z kolei dwa miesiące wcześniej podobną skargę przeciwko żonie szefa rządu złożyła jej inna pracownica. Sprawę objęto sądowym zakazem publikacji, ale według informacji "Jedijot Achronot" wszystko wskazuje na to, że oba pozwy zostały złożone niezależnie od siebie.
44-letnia Lillian Peretz twierdzi, że pracodawczyni ją wykorzystywała, płaciła poniżej najniższej stawki, a także zmuszała do pracy w soboty, choć Peretz deklarowała przestrzeganie szabatu. Izraelskie media podają, że Sara Netanjahu, uważana za obsesyjnie pedantyczną, dzwoniła do gosposi o każdej porze dnia i nocy i kazała jej przebierać się kilka razy dziennie. Poza tym nie pozwalała jej pić wody mineralnej z umieszczonego w domu dystrybutora i kazała przynosić własne jedzenie. Pensja Lillian Peretz wynosiła równowartość 570 euro.
Peretz, matka czworga dzieci, powiedziała, że po złożeniu pozwu zadzwonił do niej nieznajomy mężczyzna, który groził jej śmiercią i dał 12 godzin na wycofanie pozwu przeciwko żonie premiera. Według adwokata pani Peretz, między jego klientką a Sarą Netanjahu wytworzyła się relacja oparta na całkowitej zależności finansowej i emocjonalnej.
Skarżąca domaga się odszkodowania równowartości 57 tys. euro.








~WA/NY
Zapytajcie Polki które charowały w chasydzkich domach jak były traktowane i co te ogolone warjatk...
~miś
mówisz w stanach i sobie chwaliła tą prace pomimo odmienność kulturowych . Pewnie powiesz, żę...
~Darek
Mam na imie Darek i jestem antysemita bo mnie zydzi nie lubia
to jest smutne :(
Mam problem gdyz...
~ToLo
~ciekawy
czy jeszcze nie?
~kazik
chce 500 tys za to ze pracowalem fizyczne ,teraz bolą mnie plecy i pracowalem zimnie ,choruje.
...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »