Ale pan jest zwolennikiem tej debaty? Bo to, czy ta debata wybuchnie będzie zależało w dużej mierze od pana.
Bronisław Komorowski: Jestem przeciwnikiem eutanazji od razu powiem, bo staram się być konsekwentnym obrońcą życia, ale także w kwestiach in vitro np. Sądzę, że gdzieś Platformie Obywatelskiej najbardziej do twarzy jest z szukaniem kompromisów, tak jak było w sprawach aborcji. Dobry kompromis się sprawdził. Co może być tym kompromisem? Tak mi się wydaje, tak na nos - testament życia. Czyli sytuacja, w której człowiek za życia powie, że nie chce być usilnie leczony, jeżeli znajdzie się w sytuacji ograniczonej świadomości. To trochę tak jak Jan Paweł II zrobił - wyraził życzenie, żeby go nie leczyć na siłę.
Panie marszałku, ale mamy Janusza Palikota, który mówi: "Zgłoszę projekt ustawy o eutanazji". To jest pański polityczny przyjaciel. Pan będzie go namawiał, żeby on tego projektu nie składał?
Nie trzeba go namawiać. Słyszałem Janusza Palikota w debacie, który już sam mówi o tym, że tylko chce postawić problem, a w praktyce to on jest zwolennikiem właśnie testamentu życia. Według mnie problem sam się rozwiązuje.
Debata o eutanazji - w takiej formie czystej - nie podzieli Platformy?
Nie podzieli. Ona się toczy w jakiejś mierze cały czas, ale ona nie podzieli Platformy.
Czy powinna to być debata sejmowa?
Na razie nie ma nad czym debatować.
Jeśli będzie projekt, to pan go dopuści?
Jeśli będzie, to nie ma możliwości nie dopuszczenia do debaty. Ale wydaje mi się, że nikt takiego projektu, który byłby jednoznaczny, który ciąłby z jednej lub z drugiej strony, nie zgłosi. Wszyscy wiedzą, że jest to projekt niesłychanie trudny, czasami bolesny do debatowania, a czasami niesłychanie ryzykowny politycznie.
Czy pan jako konserwatysta nie ma takiej obawy, że PO dziwnie przesuwa się na lewo? Mamy liberalizację in vitro, mamy projekt debaty o eutanazji, mamy Hubner i Cimoszewicza, którzy nagle promowani są przez Platformę. To nie może być przypadek.
Nie. Zacznijmy od tego: z jednej strony jest pani Danuta Hubner, z drugiej jest Paweł Zalewski, były wiceprezes PiS-u. Z jednej strony jest Włodzimierz Cimoszewicz, któremu jest proponowana praca na rzecz Polski, poza PO, a z drugiej strony jest pani Fotyga. Zatem o żadnym przesunięciu nie może być mowy.
O Cimoszewiczu mówił pan kiedyś, że to zły, arogancki minister ze starej eseldowskiej gwardii. To wszystko się już dziś nie liczy?
Pan Włodzimierz Cimoszewicz niewątpliwie zawsze przyznawał się do tego, że należy do tej twardej gwardii eseldowskiej.
Pan go zawsze za to potępiał.
Bez przesady z tym potępianiem. Stwierdzenie faktów ni jest potępieniem...
Stwierdzenie, że jest zły, arogancki minister spraw zagranicznych - to jest mocne stwierdzenie.
Wszyscy wiedzą, że charakter Włodzimierza Cimoszewicza nie należał do najłatwiejszych, natomiast nikt nie odmawia mu fachowości, doświadczenia, wiedzy oraz czegoś, co się może przydać w walce o stanowisko szefa Rady Europy - właśnie poglądy lewicowe. Pamiętajmy, że politycy w wielu krajów europejskich to są politycy o lewicowej orientacji. To, co może być w oczach wielu prawicowców polskich zarzutem, dla innych będzie zaletą Włodzimierza Cimoszewicza. A ostatecznie chodzi o to, by to polski polityk objął ważną funkcję.
Sprawdź: Oferty pracy Kraków, Praca Warszawa, Praca Wrocław, Praca Marketing









Twój komentarz może być pierwszy!