Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Nowak: Premier przyjął dymisję Grzegorka

Panie ministrze, pana zabrakło przy premierze, gdy bohatersko wspinał się na Machu Piccuu i jeździł koleją Malinowskiego. To była dyplomatyczna nieobecność?

Ale śmieszne, ależ złośliwe. Miałem niestety zaplanowane w tym czasie inne obowiązki. To była bardzo ważna wizyta pana premiera w Ameryce Południowej.

A gdy spojrzy pan na premiera po wizycie i porówna go z tym premierem przed wizytą, to ten sam człowiek?

Tak, chyba nic się nie zmieniło. Myślę, że powinniśmy mimo wszystko trzymać jakiś poziom debaty publicznej, nawet trudnej debaty dla rządzących. Ja się zgadzam z tym, że rządzący nie są od tego, żeby ich głaskać, ale powinniśmy się starać, aby ona była na jakimś elementarnym poziomie. Syndrom Machu Picchu i podobne określenia są mało poważne.

Ale jest coś takiego, że premier jakiś taki markotny się zrobił, smutny, ponury, rzadziej się uśmiecha, nie chce jechać na Mistrzostwa Europy.

Nie, nie sądzę. Mam wielką przyjemność i honor pracować z panem premierem po kilkanaście godzin dziennie i nie odnotowuję żadnej zmiany negatywnej.

Uśmiechnięty, radosny, zadowolony z życia cały czas?

Radosny to też jest złe określenie. Premier nie jest lekkoduchem. Przejmuje się na pewno sprawami, które są bardzo ważne.

Przyzna pan, że jest to dziwne, że człowiek, który jest aż takim fanem piłki, że mówi, że prawdziwy Polak powinien uczyć swoje dzieci grać w piłkę, ma zaproszenie na historyczne mecze, pierwsze występy w historii polskiej reprezentacji na Mistrzostwach Europy i mówi: "E tam. Pooglądam sobie w telewizji".

To zabawne. Pan premier już na to zwracał uwagę. To akurat jest dobra zmiana, że po raz pierwszy w życiu musi tłumaczyć się z tego, że kocha piłkę, a nie jedzie na mecz.

A dlaczego nie jedzie?

Gdyby pojechał to pewnie byłaby afera, że jedzie na mecz.

Ale przyzna pan, że nie jedzie, bo boi się tego syndromu, że media będą krzyczały, że był w Ameryce Południowej i odpoczywał, a teraz będzie odpoczywał na Euro.

Niczego się nie boi. To jest kwestia zaplanowania pewnego kalendarza. Na zaproszenie kanclerza republiki Austrii pan premier wysłał do kanclerza list, w którym serdecznie dziękuje za zaproszenie, informując, że nie będzie w stanie przyjechać, ale będzie reprezentowany przez wicepremiera Schetynę.

Czyli wicepremier Schetyna pojedzie?

Jak pan słusznie zwrócił uwagę, są też pewne obowiązki reprezentacyjne i pewnie tam też na tym meczu Polska-Austria pan premier Schetyna będzie wykonywał funkcje reprezentacyjne, reprezentując premiera Tuska i rząd Polski.

Są ciężkie obowiązki i są nawet trzy spotkania premiera z prezydentem. Czemu będą poświęcone te spotkania?

Nie wiem.

"Mam umówione dwa spotkania z premierem, nawet trzy" - mówi Lech Kaczyński. Pan nic o tym nie wie?

ródło informacji: RMF

więcej o:
zdrowie,
sławomir,
Sławomir Nowak,
zaproszenie,
Grzegorek,
Platforma Obywatelska,
dymisja,
prezydent,
zapytania,
niewinny

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 45%
  • nie 55%
Ocen: 71
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe