Posiniaczona pani Johnson została zabrana do szpitala, gdzie powiedziała dziennikarzom, że kangur zaatakował, gdy wieszała pranie i rzucił się na nią torując sobie z determinacją drogę przez rozwieszone ubrania.
"Myślałam, że mnie zabije" - poskarżyła się staruszka, która - choć powalona przez zwierzę na ziemię - zdołała doczołgać się do domu, a jej syn wezwał pomoc.
Według zeznań policjanta, kangur musiał być dwukrotnie spryskany gazem pieprzowym, zanim zrezygnował z zaatakowania przedstawicieli prawa.
Odstraszony gazem agresor uciekł, ale został złapany przez pilnujących dzikich terenów strażników i odstawiony do weterynarza.
Napastnik to samiec z gatunku kangurów olbrzymich (czerwonych) - największych torbaczy na świecie i największych ssaków Australii.
Wyprostowany samiec ma ponad dwa metry wysokości.
Młode samce walczą ze sobą "boksując się", stosując zapasy i w ostateczności kopiąc potężnymi tylnymi nogami, podparłszy się ogonem.
Kangury rzadko atakują ludzi, a sierżant Stephen Perkins, szef policji w Charleville powiedział, że nigdy nie słyszał o takim, którego trzeba by odstraszać gazem pieprzowym.







~SDM
zwierzeta, rysie, misie czy wilki nalezy powalic kamieniem, glazem czy kijem. Wole zeby ludziska...
~ww
~dgvfsxfv
dodaj komentarz »wszystkie wątki »