Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Rokita: Polityka jako przygoda już mnie nie bawi

Nie no, trzeba zmienić konstytucję, a żeby zmienić konstytucję, trzeba mieć poparcie PiS-u, bo bez PiS-u konstytucji zmienić się w tym parlamencie nie da.

To wszystko wiemy, ale istnieją też takie metody jak rozpisanie społecznego referendum w tej sprawie i nacisk na przeciwników euro w momencie, kiedy Polacy o tym zdecydują, byłby tak duży, że wszyscy opozycjoniści w tej sprawie skapitulują. Więc tu elementy presji istnieją, gdyby ktoś chciał ich użyć. Tutaj mamy dość klarowną sytuację, dlatego że po stronie euro będą Polacy. To jest czynnik rozstrzygający, na tym też polega siła rządu w tej sprawie i słabość opozycji. Natomiast gdyby takie spotkanie miało doprowadzić do porozumienia w sprawie kalendarza euro, to jestem jako obywatel i komentator całym sercem po stronie tego spotkania.

Mija właśnie miesiąc, od kiedy zaczął pan działalność publicystyczną. Powie pan: "Spełniam się w tym, to mi wystarcza, o polityce nie myślę"?

Wie pan, jestem zmuszony w tej chwili więcej myśleć o polityce niż kiedykolwiek wcześniej.

O polityce jako działalności aktywnej, a nie jej komentowaniu.

O polityce jako działalności aktywnej własnej dzisiaj nie myślę. Chyba bardzo się przejąłem tym zajęciem komentatorskim, ono jest absolutnie fascynujące, dlatego że muszę włożyć znacznie więcej pracy niż wcześniej w to, żeby rozumieć zjawiska. Jak byłem politykiem, to wystarczało mi prezentować własny pogląd, dzisiaj muszę rozumieć także przeciwników mojego poglądu i to jest niesłychanie ciekawe doświadczenie życiowe.

Ale czy publicysta z legitymacją partyjną w kieszeni to jest, pana zdaniem, dobry standard? Bo przecież legitymację partyjną cały czas pan ma.

Legitymacji nie mam, bo nigdy mi Platforma żadnej legitymacji nie dała.

Ale składki pan płaci.

Tak, składki płacę, jestem członkiem Platformy, a czy to jest dobra forma, czy nie, to oceniają, w moim przekonaniu, czytelnicy moich tekstów w "Dzienniku". Innych recenzji, czy innej oceny moich tekstów nie ma. Ja uważam, że dobra.

Nie wejdzie pan do władz ruchu obywatelskiego Polska XXI?

Ja w ogóle w żadne ruchy polityczne się nie angażuję w tej chwili, nie mówiąc o tym, że - jak pan przed chwilą zauważył - jestem członkiem istniejącej partii.

I to jest tak, że póki w polityce aktywną osobą będzie pańska żona, to pan do polityki nie wejdzie.

To pan powiedział, nie wiem, zobaczymy. Zawsze powtarzałem i powtarzam dokładnie to samo, że uważam politykę za bardzo szlachetne pojęcie i w tej sprawie mam chyba pogląd mniejszościowy w Polsce. I w sytuacji, kiedy jest wielka misja do spełnienia i szansa pchnięcia Polski naprzód w sposób zasadniczy, to w takim przedsięwzięciu politycznym ja bym mógł na nowo odnaleźć swoją pasję polityczną, którą kiedyś miałem. Ale dla samego politycznego aktorstwa, to nie, to już na to jestem za stary. Polityka jako taka przygoda życiowa przestała mnie bawić, dojrzałem za bardzo.

Start w wyborach do Parlamentu Europejskiego wykluczony?

Nie zamierzam.

Bo o tym Churchillu pan pisał, Churchill też mówił w czasie I wojny światowej, że już tylko malarstwo i pisanie, a potem obiecywał krew, pot i łzy.

Bardzo mi się to spodobało. No biedny Churchill po wielkiej klęsce swoich planów pod Gallipoli, śmierć olbrzymiej ilości brytyjskich żołnierzy i znalazł się na froncie francuskim, i tam opowiadał rzeczywiście swoim współpracownikom, współtowarzyszom broni, że do polityki już nigdy, że jak wojna się skończy, to się zajmie pisaniem i malarstwem. W pewnym sensie dotrzymał słowa, dlatego że i pisarstwem się zajął, Nagrodę Nobla literacką dostał, i malarstwem, podobno jakąś wielka kolekcja obrazów Churchilla istnieje w Wielkiej Brytanii, którą bardzo chciałbym kiedyś zobaczyć.

Jan Rokita, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

ródło informacji: RMF

więcej o:
PZPN,
standardy,
polityka,
Jan Rokita,
wywiady

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 27%
  • nie 73%
Ocen: 16
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe