Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Winiecki: Na Radę Gabinetową wysłać zastępców

A nie uważa pan, że zanim od hurraoptymizmu przejdziemy do większego niepokoju, warto byłoby jednak, żeby rządzący się spotkali i porozmawiali sobie na ten temat?

Im więcej osób na wysokim szczeblu się spotyka, im więcej komunikatów się ukazuje, tym bardziej się ludzie niepokoją. Nawet w demokracji, ja już nie mówię w komunizmie, gdzie mówiło się, że należy wierzyć tylko wiadomościom zdementowanym, ale po prostu w demokracji: zebrał się i prezydent, i premier, i minister finansów, i ten, i tamten, i prezes banku, to się niewątpliwie szykuje coś strasznego. Nie trzeba, bez przesady.

Ale jakby oni wszyscy się zebrali, może coś by ustalili, choćby w sprawie emerytur pomostowych, KRUS-u, wejścia do strefy euro. Politycy muszą coś ustalić kiedyś w tych sprawach.

Tak, ale nie teraz i nie w związku z tym kryzysem finansowym.

Pan mówi: Zwołanie Rady Gabinetowej poświęconej kryzysowi to prezydencka dywersja. Dzisiaj wiemy, że 23 października prawdopodobnie będzie ta Rada Gabinetowa, błąd?

Trudno, jak już prezydent ma prawo do zwoływania tej Rady Gabinetowej. Tylko radziłbym rządowi, żeby tych ministrów, którzy naprawdę mają coś do roboty tam nie wysyłać, a wysyłać zastępców, bo szkoda czasu.

Ale co jest takiego w tym z dywersji, w tym, że prezydent chce porozmawiać z rządem?

Mnie chodzi o co innego. Prezydent wystąpił z takim stwierdzeniem, że należy się spotkać z opozycją, a potem z prezydentem, bo z dnia na dzień jest coraz gorzej. Po pierwsze, to jest stwierdzenie - powtarzam, bo już to mówiłem publicznie - bezsensowne, po drugie - szkodliwe, ponieważ podważa zaufanie. W tej chwili problemem systemu finansowego jest kryzys zaufania. Jak prezydent mówi, że z dnia na dzień jest coraz gorzej, to nawet jeśli tego prezydenta akceptuje jako prezydenta i popiera tam 30 procent obywateli, to dla tych 30 procent to może coś znaczyć i na ogół coś niedobrego.

Pan wie, ze za takie słowa szef Kancelarii Prezydenta nazwał pana błaznem.

Wie pan, to, co powiedział pan Kownacki, znaczy dla mnie tyle, co w piosence Perfectu - mniej niż zero.

Lady Pank śpiewało "Mniej niż zero". Ale było to dwadzieścia lat temu, więc można nie pamiętać. Panie profesorze, chciałem jeszcze zapytać o pański proces ze Sławomirem Skrzypkiem. Uzna pan wreszcie, że ma i wiedzę, i doświadczenie, i wykształcenie potrzebne do szefowania bankowi centralnemu czy nie?

Nie uznam, dlatego że nie jestem w tym jedyny. Jeśli idzie o ocenę kompetencji prezesa Skrzypka, to przedstawiłem sądowi bardzo długą listę bardzo wybitnych ekonomistów, którzy podzielają mój pogląd.

Ale on się wylegitymował dyplomem MBA, którego zarzucał pan, że nie ma.

On się wylegitymował jednym dyplomem, a na stronie internetowej są trzy, no więc jeszcze jest jakiś drobny deficyt.

Czyli podtrzymuje pan, że ani wiedzy, ani doświadczenia, ani wykształcenia?

Myślę, że z grubsza rzecz biorąc, dałoby się w wielkim skrócie tak to określić.

Jan Winiecki, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

ródło informacji: RMF

więcej o:
prezydent,
rad ,
zaufanie,
Jan Winiecki,
wywiady

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 43%
  • nie 57%
Ocen: 29
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe