Przejdź do głównej części strony

INTERIA.PL - Portal internetowy

Fakty

enhanced by Google

Nawigacja

Serwisy skojarzone

Górne menu

Małecki: "Lew nie zapłaciłby 400 tys. łapówki"

Rywin to postać medialna, budzi pewną zazdrość - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Marek Małecki, adwokat Lwa Rywina.

- Świadek koronny pomawia Lwa Rywina. I na pewno jeśli chodzi o wątek dotyczący zaświadczeń, stwierdzających nieprawdziwy jego stan zdrowia, to nie mam wątpliwości - sprawa rozejdzie się po kościach - przekonywał Małecki.

Konrad Piasecki: Panie mecenasie, boi się pan?

Marek Małecki: Nie, nie odczuwam jakiejś obawy?

Nie jest tak, że pan o szóstej rano dziś nasłuchiwał, czy nikt nie zastuka do drzwi?

Nie mam takich obaw. Wiem, w jaki sposób prowadziłem ja i moi koledzy, inni obrońcy sprawę Lwa Rywina, wiemy o tym, jaki był jego stan zdrowia zarówno na długo przed sprawą z Michnikiem, jak i w trakcie postępowania, wiemy, że ten stan się pogarszał. Sam byłem świadkiem tego, jak Lew Rywin po prostu nie był w stanie wyjść z kancelarii ze względu na to, że albo go bolał kręgosłup, albo miał jakieś poważne kłopoty sercowe.

Przepraszamy, nie udało się załadować odtwarzacza. Musisz odwiedzić stronę Adobe aby pobrać Flash Player

Ale pan - jak pan sam mówił - uczestniczył w tych sądowo-medycznych perturbacjach Lwa Rywina, nigdy nie pojawiła się tam myśl o tym, żeby załatwić jakieś dobre i mocne zaświadczenie lekarskie?

Zwolnienia Lwa Rywina pochodzą na długo sprzed rozmowy z Adamem Michnikiem i one świadczą o pogarszającym się stanie zdrowia. Zaświadczenia pochodzą i od lekarzy polskich, i z zagranicy. Są to zaświadczenia, które badane były przez biegłych sądowych, nikt nie miał wątpliwości co do tego, że te zwolnienia są autentyczne.

Ale przecież Lew Rywin miał problem z zaświadczeniami lekarskimi, jest jakiś proces lekarza, który wystawił mu fałszywe zaświadczenie lekarskie, więc nie jest tak, że jest w tej sprawie absolutnie czysty.

Rzeczywiście jest taki proces, ale to wynika raczej z chyba nadmiernej podejrzliwości prokuratury, natomiast nie mam żadnej wątpliwości, że te zwolnienia potwierdzały autentyczność stanu zdrowia Lwa Rywina.

Dałby sobie pan obciąć rękę, że żadne z zaświadczeń Lwa Rywina nie zostało wystawione za łapówkę i nie było wzmocnione albo fałszywe.

Nic mi na ten temat nie wiadomo. Wiem o tym, że Lew Rywin przy mnie nie był czasami w stanie się podnieść z krzesła w kancelarii albo też po prostu musiał odsiedzieć pół godziny czy godzinę przyjmując leki sercowe, związane z jego chorobą wieńcową, i nic nie wskazywało na to, żeby którekolwiek ze zwolnień - ja nie jestem oczywiście lekarzem, ale na tyle, na ile znam tego typu procedury i tego typu sytuacje - było nieprawdziwe.

A zna pan Konrada T., czyli świadka koronnego w całej tej sprawie?

W trakcie całej tej sprawy, dwóch czy trzech lat poznałem mnóstwo ludzi, mnóstwo ludzi do nas dzwoniło, przychodziło do kancelarii, spotykało się z nami. Nie znam Konrada T,. ale nie mogę wykluczyć, że w trakcie tego postępowania w jakiś sposób się z nim zetknąłem.

"Rzeczpospolita" twierdzi, że pan i syn Rywina spotykaliście się z nim, by uzgodnić, jakie zaświadczenia lekarskie ma załatwić.

Nie przypominam sobie takiej sytuacji, natomiast rzeczywiście było tak, że w trakcie tego postępowania zbieraliśmy różnego rodzaju zaświadczenia lekarskie, otrzymywaliśmy je od klienta, od jego syna, natomiast i tak byliśmy przekonani, że te zaświadczenia będą zweryfikowane przez biegłych ZMS-u. Ci biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w jednoznaczny sposób potwierdzili wszystkie te schorzenia. Było kwestią pewnej interpretacji: czy to oznacza, że może odbywać karę pozbawienia wolności, czy też nie.

No właśnie, mogło chodzić o takie zaświadczenia, które udowadniałyby, że nie może. Mimo choroby.

Skończyło się to w ten sposób, że Lew Rywin, ciężko chory człowiek, zostaje doprowadzony do takiej sytuacji, że musi się stawić w więzieniu, oczywiście się stawia i kilka dni później zostaje odwieziony karetką więzienną do natychmiastowej operacji kardiologicznej.

210 tysięcy łapówki wręczone, 400 tysięcy obiecane w zamian za dokumentację medyczną - to jest oskarżenie, które stawia prokuratura. Ogromne pieniądze.

Może to zabrzmi w sposób kontrowersyjny, ale ja znam wysokość honorariów, które otrzymaliśmy w tej sprawie, i tę kwotę uważam za astronomiczną.

Myśli pan, że Rywin nie zapłaciłby tyle za zaświadczenia lekarskie? Jak pan zna jego gest.

Nie mam co do tego wątpliwości.

Że nie zapłaciłby.

Znam i syna Marcina, którego zresztą bardzo lubię i szanuję, znam Lwa, ale też wiem, jakie są ich możliwości finansowe, ale również pewna skłonność do zapłaty tego typu kwot i wiem, że...

...mówiąc wprost: mają węża w kieszeni?

Mają na pewno węża w kieszeni.

Nie zapłaciliby czterystu tysięcy łapówki?

Ja sobie takiej kwoty po prostu nie wyobrażam.

źródło informacji: RMF

więcej na temat:prawo


Dodatki

Expander

  • Kredyt hipoteczny
    Kredyt hipoteczny
    Wybierzemy dla Ciebie najlepszą ofertę.
    Załatwimy formalności
    Ty odbierzesz klucze!
    Sprawdź

Przegląd prasy


Informacje dodatkowe