Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Felietoniści INTERIA.PL

Panie Kozłowski, może odwołać finały Euro?

Autor informacji: Roman Kołtoń

Wojewoda Mazowiecki, Jacek Kozłowski w czasie piątkowe posiedzenia sejmowej komisji sportu, zakwestionował możliwość rozegrania Superpucharu między Legią a Wisłą na Stadionie Narodowym w Warszawie. Sprzeciw wyraża również policja, która żąda absurdalnych rzeczy, a nawet narzeka na łączność. Zamiast piłkarskiego święta dla 50 tysięcy kibiców szykuje się kabaret.

Stadion Narodowy w Warszawie nie nadaje się na arenę meczu Legii z Wisłą? Fot: Marek Biczyk
Stadion Narodowy w Warszawie nie nadaje się na arenę meczu Legii z Wisłą? Fot: Marek Biczyk /Newspix.pl

Wojewoda Jacek Kozłowski już kiedyś wyróżnił się zamknięciem stadionu Legii - za zamieszki w czasie finału Pucharu Polski w Bydgoszczy. W roli "szeryfa" publicznie występował wówczas premier rządu RP, Donald Tusk. Teraz Kozłowski był łaskaw powiedzieć następujące zdanie: "Mecz 11 lutego byłby imprezą wysokiego, mogę wręcz powiedzieć, najwyższego ryzyka. Stadion był budowany pod kątem imprezy międzynarodowej, gdzie wymogi są inne. Nie jest przygotowany na taki mecz".

Zdanie Kozłowskiego to horrendum! Za to zdanie powinien zostać zdymisjonowany. Stadion Narodowy został wybudowany pod kątem imprezy międzynarodowej? Wojewoda raczy kpić. Stadion Narodowy, wybudowany z naszych podatków za 2 miliardy złotych, ma służyć Polakom przez dziesiątki lat - zarówno w czasie imprez krajowych, jak i międzynarodowych.

Superpuchar 11 lutego, a także spotkanie Polska - Portugalia 29 lutego, to idealna możliwość przetestowania Stadionu Narodowego przez finałami Euro 2012. Mówił o tym niedawno Martin Kallen, dyrektor operacyjny z ramienia UEFA turnieju Euro 2012. Pytany przez dziennikarza "PS", Macieja Szmigielskiego o "wyprzedzanie Ukrainy", zmroził nas: "Z tym wyprzedzaniem bym nie przesadzał, bo na Ukrainie wszystkie stadiony są już dawno gotowe i też sprawdzone w bojowych warunkach". Kallen dodał, jakby adresując to do wojewody Kozłowskiego, a nawet premiera Tuska: "A w Warszawie dalej czekamy na pierwszy mecz".

Kozłowski opowiada absurdalne historie, ale jeszcze lepsi są policjanci, którzy bronią się rękami i nogami, a nawet umysłami przed Superpucharem. W jednym z pism żądają: "wyłożenia części sektorów buforowych materiałem trudnym do przebycia, jako techniczny środek zabezpieczający przed przemieszczaniem się zantagonizowanych grup kibiców". To tekst poważny, czy może skecz do kabaretu?

Prezes Ekstraklasy, Andrzej Rusko mówi: "Naprawdę nie wierzymy w prawo, które wprowadziliśmy w życie, a także skuteczność instytucji, które mają stać na straży porządku publicznego?". Prezes Narodowego Centrum Sportu, Rafał Kapler gwarantuje, że murawa będzie gotowa już 6 lub 7 lutego, a w czasie Superpucharu 11 lutego na trybunach znajdzie się 1200 przeszkolonych stewardów. Policja woli jednak jakieś sztuczne bariery, a także - uwaga, uwaga - narzeka na łączność na niektórych poziomach betonowego kolosa. To może trzeba kupić odpowiedni sprzęt, zarówno z myślą o Superpucharze, jak i spotkaniach w finałach EURO 2012?

A może odwołać turniej, panie wojewodo Kozłowski? Będzie prościej! Przyjadą jacyś kibice z Niemiec, czy Holandii i będzie tylko problem...

I na koniec jeszcze ciekawostka. Posiedzenia komisji zostało zwołane w piątek na godzinę 8.00, ale o 9.00 zaczynały się głosowania w sejmie. Więc znowu nie było czasu na spokojną, merytoryczną dyskusję. Panowie posłowie, już raz was prezes PZPN Grzegorz Lato pouczał, że się śpieszy na samolot... Do Kijowa. Gdzie stadion już dawno gotowy i - jak to ujął Kallen - przetestowany w "warunkach bojowych".

Autor jest komentatorem Polsatu Sport

Jeszcze więcej informacji i komentarzy na blogu "...A bramki są dwie" Romana Kołtonia

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
Euro 2012,
Stadion Narodowy,
Warszawa,
superpuchar

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 68%
  • nie 32%
Ocen: 22
Zamknij

Dodatki

 


Informacje dodatkowe