Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Felietoniści INTERIA.PL

Konrad Piasecki

Seksualny zamach stanu?

Nie będę ukrywał. Wynik testów DNA nie napełnił mnie specjalną radością. Bo podejrzewam, że ukręci on łeb całej seks-skandalicznej aferze. Ukręci, mimo że cały polityczny światek wie, że to, co działo i dzieje się w Samoobronie woła o pomstę do nieba.

Polska Monica Lewinsky zawiodła na całej linii. Nie miała niebieskiej sukienki ze śladami hmmm... powiedzmy witalności życiowej swego partnera, miała mieć dowód jeszcze lepszy - uroczą i wspaniałą (jak sama mówi) trzyletnią dziewczynkę. Żywy corpus delicti dowiódł jednak tylko tego, że jej matka jest albo mitomanką, albo osobą o dość swobodnym stylu życia, albo też doskonale gra rolę, którą ktoś jej napisał. Tak czy inaczej jej wiarygodność legła w gruzach. Bo ciężko wierzyć kobiecie, która nie wie, z kim ma dziecko.

Zobacz nasz raport specjalny: Seksafera w Samoobronie

Ledwo z ust rzecznika prokuratury padło ostatnie słowo post-DNA-alnego komunikatu politycy koalicji przystąpili do kontrataku. I zaczęli walić w media jak w bęben. Że szykowały zamach stanu, że spiskują przeciw sile i trwałości IV RP, że nienawiść i żółć zalewają im mózgi i oczy. Pewnie i tu nie ma co udawać - media nie kochają Samoobrony. Ale czy w tej sprawie rzeczywiście popełniły jakiś straszny grzech? Miały na widelcu kobietę - działaczkę Samoobrony. Ta działaczka (do niedawna radna sejmiku wojewódzkiego) opowiadała, że była seksualnie molestowana przez partyjnych nadzorców. Kilka innych kobiet potwierdzało, że w partii Andrzeja Leppera to powszechne. Wszystkie gotowe były - i robią to - potwierdzać swe słowa w prokuraturze. To czy dziennikarze nie mieli prawa napisać o sprawie? Moim zdaniem mieli, choć przed użyciem sformułowania, że było to "święte prawo" nieco bym się zawahał.

Oczywiście w tej sprawie pojawia się - jak prawie zawsze - pytanie "kto za tym stoi". Kto daje p. Krawczyk poczucie bezpieczeństwa i tę pewność siebie, kto (albo co) powoduje, że tak ochoczo występowała w mediach? Zahukana i zastraszona kobieta (a w takich barwach maluje się Aneta K.), matka trójki dzieci, to nie jest najlepszy materiał na koronnego świadka polityczno-seksualnego skandalu. Albo więc pod maską zahukania kryje się odważna, zdeterminowana i nieco fantazjująca "twarda baba", albo rzeczywiście - jak głosi powtarzana w politycznym światku plotka - "podkręcili" ją byli działacze partii Leppera, którzy mają z nim zadawnione porachunki i obiecywali "dobrać mu się do skóry". Ot taka partyjna wendeta.....

Odkładając na bok seksualno-matczyne problemy p. Krawczyk, dziś należy zastanowić się jak cała ta seks-polit-historia się skończy. Nasze (podobno) konserwatywne społeczeństwo jest dziwnie odporne na skandale obyczajowe. Anastazja P. i jej opowieści, doniesienia bulwarówek o alimentacyjnych i małżeńskich problemach byłego premiera, a i obecnego wicepremiera nie spowodowały, by komukolwiek włos spadł z głowy. Wręcz przeciwnie. Reakcje wyborców na seks-skandale przypominają reakcję żony Łyżwińskiego z radością wykrzykującej: "To dobrze, dobre chłopy, że jeszcze mogą". I pewnie tak będzie i tym razem. Jeśli ta afera kogoś dotknie, to pewnie tylko płotkę - Łyżwińskiego. Podobno składane w prokuraturze zeznania nt. posła Najjaśniejszej Rzeczpospolitej brzmią poważnie. Lepper - niczym woźnica sań, za którymi pędzą głodne wilki - jeśli będzie trzeba rzuci im na pożarcie swego druha (ale nie rozpływajmy się zanadto we współczuciu - szybko mu potem pewnie wybaczy), a sam zatnie z bata, popędzi konie, pojedzie dalej i będzie udowadniał, że - cytując jednego z działaczy Samoobrony - "to było jedno robaczywe jabłko w koszu pełnym zdrowych owoców".

Konrad Piasecki, RMF FM

k.piasecki@rmf.fm

Przeczytaj także felietony ks. Kazimierza Sowy oraz Hanny Samson

Źródło informacji: FELIETONY INTERIA.PL

więcej o:
seksualna

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 56%
  • nie 44%
Ocen: 208
Zamknij

Dodatki

 


Informacje dodatkowe