Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Felietoniści INTERIA.PL

Sitwo, ojczyzno moja!

Głosowanie senatorów nad immunitetem kolegi, przyłapanego na wciąganiu przez nos "sproszkowanego lekarstwa" zapewne mało kto uzna za najważniejsze wydarzenie tygodnia. Nie do końca słusznie. Może nie jest ono brzemienne w skutki, ale bardzo, bardzo znacząco pokazuje tym, którzy mieli może jakieś złudzenia, w jakim kraju żyjemy.

Senatorowie obronili koledze siedzenie właściwie nie siląc się na zachowanie jakichś pozorów - bo co to niby znaczy, że "wniosek prokuratury" jest przedwczesny? Wina Piesiewicza jest oczywista - wciągał i dawał wciągać innym. Może to i głupie prawo, ale prawo, Senat RP sam je takowym uczynił, i dopóki obowiązuje, powinno obowiązywać wszystkich.

Ale, oczywiście, senatorowie, jak wszyscy członkowie szeroko pojętego establishmentu, widzą to inaczej. Prawo jest dla frajerów. Jak złapią jakiegoś szczeniaka z dwoma dżointami, to tak, do więzienia go (chyba, że to będzie szczeniak któregoś z czcigodnych Senatorów). Ale traktować jednego z nas, członka władz, jak zwykłego byle kogo? Na to pozwolić nie wolno! Nawet jeśli sam zainteresowany w pierwszej chwili pękł i się przyznał.

A przecież Krzysztof Piesiewicz, tak właściwie, nie jest nikim znaczącym. Nie robił (o ile wiem) żadnych interesów z Rysiem czy Zbychem, nic nikomu nie mógł załatwić i jemu nic specjalnego nie załatwiono, nie ma akcji, udziałów, interesu w dopisaniu czegoś do takiej czy innej ustawy. Decyzja, by go bronić nawet kosztem całkowitej kompromitacji, nie wynikła zapewne z kalkulacji, była odruchem, dla zainteresowanych - oczywistym.

Czy można się dziwić senatorom? Nie. Solidarność sitw, podział na naszych i onych, na "lepszych" i na plebs to przecież podstawa ustroju III RP. Na dobrą sprawę w tym podziale zakorzenione są wszystkie tutejsze spory, nawet te o historię - przecież Lepsi doskonale od zawsze wiedzieli o "Bolku", ale uważają, że ta wiedza powinna być zastrzeżona dla ludzi odpowiedzialnych, mądrych, bo zwykłe Polactwo potrzebuje nieskazitelnego bohatera, prawda mogłaby mu zaszkodzić.

Cytat

Solidarność sitw, podział na naszych i onych, na "lepszych" i na plebs to przecież podstawa ustroju III RP

W filmie o Jaruzelskim nie ma ani słowa, które byłoby wątpliwe, żadnego nowego faktu, ani jednego przekłamania - skandalem jest dla Lepszych to, że prawda, którą tylko oni mają prawo wyważać, została przedstawiona językiem przystępnym dla milionów.

A czymże jest panująca nam Platforma? Partią polityczną? Bez żartów, nie ma takiej partii, która może swobodnie oferować miejsca u siebie i Krzaklewskiemu, i Cimoszewiczowi, i Mojzesowiczowi. Mamy do czynienia z federacją jednoczącą interesy rozmaitych sitw, od lokalnych klik z małych dolnośląskich miasteczek, po te najpotężniejsze - zjednoczoną przeciwko partii innego typu, neo-sanacyjnej, która postawiła grać na "gniew ludu" i tym samym stała się dla sitw śmiertelnym zagrożeniem. Sitwy się na razie bronią, bo zdołały zaoferować "ludowi" coś lepszego, niż symboliczny odwet na "łże-elitach", który oferowali Kaczyńscy. Sitwy zaproponowały symboliczne dołączenie do owych łże-elit, i to bardzo proste oraz tanie - wystarczy wraz ze wszystkimi "ludźmi na pewnym poziomie" rechotać z dowcipów o "kurduplach" i wielbić Ukochanego Przywódcę, żeby czuć się częścią elity, jednym z Lepszych. To oczywiście fałszywy pieniądz, ale do kupowania frajerów wystarczy.

Chwała nam i naszym kolegom, i tak dalej. A to Polska właśnie. Kupą, mości panowie - kolega jest kolega i trzeba go bronić, to i nas, gdyby trzeba, będzie miał kto bronić. Ot, cała politologia masy upadłościowej po peerelu w dwadzieścia lat później.

Rafał A. Ziemkiewicz

ródło informacji: FELIETONY INTERIA.PL

więcej o:
RP

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 93%
  • nie 7%
Ocen: 843
Zamknij

Dodatki

 


Informacje dodatkowe