45 lat temu pierwszy człowiek stanął na Księżycu

"Mały krok człowieka - olbrzymi skok ludzkości". Te słowa wypowiedział 45 lat temu, 21 lipca 1969 roku Neil Armstrong, pierwszy człowiek, który postawił stopę na Księżycu. Wydarzenie to oglądało przed telewizorami blisko miliard osób. Pierwsza w dziejach wyprawa na Srebrny Glob, otworzyła nową erę ludzkości. Amerykanie wygrali wyścig na Księżyc. Odnieśli ogromny sukces w kosmicznej rywalizacji z Rosjanami.

Wyprawę przygotowywano 8 lat. Jej koszt wyniósł ponad 25 miliardów dolarów. Rakieta Saturn V z zainstalowanym statkiem Apollo 11 wystartowała z przylądka Kennedy'ego 16 lipca 1969 roku. Na pokładzie statku było trzech astronautów: Neil Armstrong, Edwin Aldrin i Michael Collins.

Reklama

Lot na Księżyc trwał 4 dni, statek przebył około 400 tysięcy kilometrów. 20 lipca o godzinie 22.56 czasu obowiązującego w Houston, moduł badawczy "Orzeł" z Neilem Armstrongiem i Edwinem Aldrinem na pokładzie odłączył się od "Apolla" i wylądował w pobliżu księżycowego równika, na obszarze Morza Spokoju. 

Kilka godzin później, czyli już 21 lipca, Armstrong, jako pierwszy człowiek w historii, stanął na Księżycu. Skomentował tę historyczną chwilę słowami: "Mały krok człowieka - olbrzymi skok ludzkości". 

Prace badawcze na Księżycu trwały 22 godziny, z czego ponad dwie godziny Armstrong i Aldrin przebywali na powierzchni globu poza modułem "Orzeł". Przeprowadzili badania, pobrali próbki księżycowego gruntu w promieniu 30 metrów oraz zatknęli flagę Stanów Zjednoczonych, przy której pozostawili pięć medali z podobiznami poległych wcześniej kosmonautów. Na okolicznościowej plakietce, przypiętej do flagi, widniał napis: "Tutaj ludzie z planety Ziemia dotknęli po raz pierwszy stopą Księżyca. Lipiec, rok 1969 naszej ery. Przybyliśmy w celach pokojowych w imieniu całej ludzkości". Następnie astronauci wrócili do "Orła" i wystartowali w stronę macierzystego statku "Apollo 11", pilotowanego przez Michaela Collinsa. 

Po udanym powrocie na Ziemię, nastąpiła wielka feta. Astronauci zostali powitani przez prezydenta Richarda Nixona, patetycznymi słowami: "Jest to największy tydzień w historii świata od momentu jego stworzenia. Dotąd nic tak nie zbliżyło ludzi do siebie".

Przez następne 3 lata Amerykanie wysłali na Księżyc 6 statków kosmicznych. Po Srebrnym Globie przemaszerowało 12 kosmonautów, dwóch z nich przejechało się nawet specjalnym "Lunar-Roverem". Na Ziemię zwieziono łącznie około 382 kilogramy skał księżycowych, po czym misja programu Apollo zakończyła się w 1972 roku.
Rosjanie, którym również marzyły się załogowe loty na Księżyc, nie podjęli wyzwania, ograniczając się do wysłania elektrycznego pojazdu "Łunochod", przystosowanego do zbierania księżycowego gruntu.
Choć program Apollo i wyścig na Księżyc miał podłoże polityczne, to był wielkim osiągnięciem. Misje księżycowe przyczyniły się do znacznego rozwoju nowoczesnych technologii. Loty na Księżyc dowiodły również, że człowiek jest w stanie przełamać ograniczenia i ruszyć na podbój innych planet. 

Od czasu programu Apollo, badania kosmiczne poszły w nowych kierunkach. W 2011 roku zakończyła się era promów kosmicznych, które były wykorzystywane od lat 70. Następcą amerykańskich promów będzie wielozadaniowy pojazd załogowy Orion. Ma on umożliwić Amerykanom załogowe wyprawy na Międzynarodową Stację Kosmiczną oraz na Księżyc.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje