72. rocznica wyzwolenia Auschwitz. Byli więźniowie złożyli kwiaty pod Ścianą Straceń

W ramach obchodów - przypadającej dziś - 72. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz około 40 byłych więźniów niemieckich obozów złożyło wieniec i zapaliło znicze pod Ścianą Straceń.

Byli więźniowie weszli na teren byłego obozu przez bramę główną z napisem "Arbeit macht frei". Mimo mroźnej aury wielu z nich pokonało poobozowe alejki pieszo. Część miała chusty w biało-niebieskie pasy, przypominające obozowe pasiaki.

Przed Ścianą Straceń złożyli wieniec z biało-niebieskich kwiatów, układających się w pasy. W jego centrum widniał czerwony trójką z literą "P", symbolizujący polskich więźniów politycznych, których Niemcy osadzali w swoich obozach.

"Smutna refleksja po 72 latach"

Reklama

"Dopóki żyję, będę tu przyjeżdżała. Moi rodzice tu właśnie zostali zamordowani. Miałam wtedy cztery lata i trzy starsze siostry. One już nie żyją, ale ja muszę tu przyjeżdżać. Zawsze! To jest pielgrzymka" - powiedziała Janina Malec. Jej rodzina została deportowana z Zamojszczyzny. "Tragedia Zamojszczyzny, która tu w Auschwitz została zgładzona jest mało znana" - dodała.

Wiesław Paciorek podkreślił, że obecność byłych więźniów to hołd i dowód pamięci o kolegach, którzy w Auschwitz zostali na zawsze. "Na szarfie wieńca jest napisane: Tym, co zginęli, od tych, co przetrwali. To nasze motto. Chcemy pamiętać, ale - niestety - coraz częściej zapomina się dziś o tym, co to znaczy Auschwitz" - powiedział Paciorek. Do obozu Niemcy deportowali jego i sześciu członków rodziny w sierpniu 1944 r. z ogarniętej powstaniem Warszawy. Miał wtedy niespełna 15 lat.

Były więzień Stanisław Zalewski, szefujący Polskiemu Związkowi Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, nie krył żalu, że z ich ofiary świat nie wyciągnął konsekwencji. "Przyjeżdżamy, składamy kwiaty, modlimy się, nawet niektórzy płaczą. Jakie wnioski z tego wyciągnęła ludzkość na świecie? To co się dzieje w tej chwili na świecie jest dla nas świadectwem, że nasze cierpienie i to, co przeżyliśmy w obozie, poszło na marne. To smutna refleksja po 72 latach" - mówił drżącym, łamiącym się głosem.

W uroczystościach rocznicowych uczestniczyła też Stefania Wernik. "Urodziłam się w obozie z początkiem listopada 1944 r. Po wyzwoleniu mama przywiozła mnie do domu na taborecie. Ciężkie to były czasy. Piekło. Dziękuję Panu Bogu, że mnie wyzwolił, że żyję. Trzeba żyć. Emocje, z którymi się tu stykam, są bardzo silne. Nie mogłam dziś spać w nocy" - mówiła. Pani Stefani towarzyszył w piątek mąż - Jan. "Jesteśmy takim wojennym małżeństwem. Ja się urodziłem na Wołyniu. Przeżyłem ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich. Dzięki Bogu i 27. Dywizji AK przeżyłem ja i moi rodzice" - mówił.

Obchody rocznicy

Ściana Straceń zwana też Czarną Ścianą lub Ścianą Śmierci stała na dziedzińcu Bloku 11. Od jesieni 1941 r. esesmani przez dwa lata wykonywali przed nią egzekucje przez rozstrzelanie. Zgładzili w ten sposób wiele tysięcy osób, głównie Polaków. Ściana została zdemontowana przez Niemców w lutym 1944 r. Obecnie stoi tam jej replika. To tradycyjne miejsce, w którym wszystkie oficjalne wizyty składają hołd pomordowanym.

Główna ceremonia odbędzie się wczesnym popołudniem w budynku tzw. Centralnej Sauny w byłym Auschwitz II-Birkenau. Weźmie w niej udział kilkudziesięciu więźniów obozu, w tym z zagranicy, premier Beata Szydło, a także przedstawiciele korpusu dyplomatycznego akredytowanego w Polsce. Uczestnicy ceremonii oddadzą też hołd ofiarom modląc się wspólnie przez pomnikiem ofiar. Zabrzmią modlitwy żydowskie i chrześcijańskie.

Główną uroczystość poprzedzi msza św. odprawiona w oświęcimskim Centrum Dialogu i Modlitwy.

Motywem przewodnim 72. rocznicy jest "czas". Symbolizuje go zegarek odnaleziony podczas prac archeologicznych prowadzonych 50 lat temu w okolicy komory gazowej i krematorium III. Należał do ofiary Holokaustu. "Czas nieuchronnie oddala nas od dziejów Auschwitz. Pamięć jest zawsze walką z czasem. Czas jednocześnie jest tym, czego zdarza się nam brakować w naszej misji uświadamiania kolejnych pokoleń przed niebezpieczeństwem populizmu, ksenofobii, antysemityzmu, rozmaitych egotyzmów narodowych" - uważa dyrektor Muzeum Piotr Cywiński.

Zegarek jest jedną z 16 tys. rzeczy, odnalezionych pół wieku temu przez archeologów. Przez kilkadziesiąt lat leżały w zapomnieniu w budynku Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Odszukano je w ub.r. i przywieziono do Muzeum. Dotychczas nie były prezentowane publicznie.

W piątek w Muzeum część z nich, m.in. należące do zgładzonych Żydów termometry, butelki po lekach czy perfumach, fragmenty butów, sztućce, biżuteria, zegarki, szczotki, fajki, zapalniczki, fragmenty naczyń, guziki, scyzoryki i klucze, zostało zaprezentowana w sali wystaw czasowych w bloku 12 w byłym obozie Auschwitz I.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości. Obóz wyzwolili 27 stycznia 1945 r. żołnierze Armii Czerwonej.

27 stycznia obchodzony jest na świecie jako Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje