Archeolodzy odkryli masowy grób z czasów potopu szwedzkiego

Czwartek, 23 września 2010 (12:18)

Masową mogiłę z poł. XVII w. znaleźli archeolodzy na dziedzińcu zamku w Gołańczy koło Wągrowca. Badacze przypuszczają, że są to szczątki obrońców zamku, zamordowanych przez Szwedów.

Odkrycia dokonano podczas badań archeologiczno-architektonicznych, którymi kierowali: dr Artur Różański z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu i mgr Tomasz Olszacki z Instytutu Archeologii˙Uniwersytetu Łódzkiego.

- To wyjątkowo interesujące, ale i tragiczne znalezisko w postaci mogiły bitewnej. Odkryliśmy ją w obrębie dziedzińca zamku dolnego, w jego zachodniej partii. W przebadanym fragmencie rozpoznano szczątki 17 osób pochowanych w trzech zalegających na sobie warstwach - relacjonują badacze.

Reklama

Archeolodzy nie przebadali całej mogiły, ale wstępnie szacują, że wewnątrz mogą się znajdować szczątki nawet 60-80 osób.

Szkielety były ułożone w porządku anatomicznym, jednak - zdaniem badaczy - sposób ich złożenia do jamy wskazuje na brak poszanowania dla pochowanych - ich ciała zrzucano w sposób dowolny, gęsto wypełniając nimi podmokłe wnętrze grobu.

- Co więcej, czaszki niektórych ofiar zostały świadomie rozbite przy pomocy kamieni wyrwanych z bruku, co może świadczyć o dobijaniu rannych bądź też mszczeniu się na zabitych. Przy pochowanych nie znaleziono żadnych przedmiotów osobistych, ani też szczątków ubrań, zapewne więc ciała pochowano nagie. Przy jednej z czaszek spoczywała za to kulka od ręcznej broni palnej - opisują naukowcy.

Archeolodzy łączą opisaną mogiłę z wydarzeniami, które rozegrały się na zamku około 3 maja 1656 roku. Wówczas szlachta z okolic Gołańczy, wraz z chłopami i duchownymi zamknęła się w murach gołanieckiego zamku i podjęła nierówną walkę z wojskami szwedzkimi. Jak donoszą późniejsze źródła, po zajęciu obiektu Szwedzi dokonali masakry kilkuset obrońców.

- W świetle badań terenowych cała sprawa staje się nader tajemnicza, gdyż ulokowany w obrębie zamkowego dziedzińca masowy grób pozostawał najwyraźniej nieznany nie tylko w czasach obecnych, ale i wnet po potopie, skoro tuż obok niego ulokowano w drugiej połowie XVII w. kuchnię, a cienka warstwa gruzu zalegająca na mogile nigdy nie została przerwana - zauważają naukowcy.

Ich zdaniem, prawdopodobne wydaje się, że Szwedzi dokonali pochówku po kryjomu przed miejscową ludnością, a wiedza o miejscu spoczynku ofiar okryta była tajemnicą aż do ostatnich dni.

Badania w Gołańczy finansuje Wielkopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Naukowcy rozpoczęli badania w obrębie zamku w zeszłym roku. W wykopaliskach wzięli udział studenci archeologii z Poznania i Łodzi.

INTERIA.PL/PAP