Tagesspiegel: Polska musiała milczeć o swoim cierpieniu i gniewie

Kwiaty, znicze, fotografie dzieci i naród, który śpiewa piosenki powstańcze. Berliński „Tagesspiegel” (TS) pisze, w jaki sposób Warszawa upamiętniła patriotyczny zryw sprzed 70 lat.

Pierwsze, co zwróciło uwagę autora artykułu o obchodach Powstania Warszawskiego, to piosenki powstańcze z okresu okupacji, które śpiewali wszyscy: młodzież, dorośli i dzieci. "Może było ich dziesięć tysięcy, a może dwadzieścia". Śpiewali "Warszawskie dzieci", czy "Mała dziewczynko z AK". "Wielu śpiewało z pamięci a kto nie znał tekstu, sczytywał go z ekranu albo korzystał ze śpiewnika" - pisze berlińska gazeta.

Szczególnego rodzaju wydarzenie

Reklama

Obchody rocznicy wybuchu powstania to, podkreśla dalej "Tagesspiegel", tradycyjna impreza, która odbywa się rokrocznie dla upamiętnienia powstania przeciwko niemieckiemu okupantowi, ale "tym razem mamy do czynienia z wydarzeniem szczególnego rodzaju. W ten upalny wieczór zgromadziło się więcej ludzi niż zwykle, żeby uczcić rocznicę brutalnie stłumionego zrywu, który urósł do rangi narodowego mitu". "Tagesspiegel" zastanawia się czy to z powodu okrągłej rocznicy tego wydarzenia "a może raczej dlatego, że obecnie w sąsiedzkiej Ukrainie toczy się wojna, która zebranym przypomina traumę; również nierozerwalnie związaną z tą datą".

Śpiew wyrażający ból

"Ludzie śpiewają ‘Nie złamie wolnych żadna klęska', i ‘Niech płynie w niebo dumny śpiew'. "Są to piosenki o bólu", pisze "Tagesspiegel", i dodaje, że ten śpiew jest jak zbiorowy lament: "Moja mała dziewczynko z AK, tak różne były końce naszych dróg / przecież ujrzeć ciebie już nie będą mógł / i bez trwogi, że dokoła płonął świat.

"Polskie upamiętnienie tej wielkiej akcji ruchu oporu przeciwko nazistom w czasie II wojny światowej nie jest zjawiskiem popkultury - jak to niektórzy dziś uważają - (...) nie jest też żadnym folklorem (...) Nie! Tu artykułuje się rozbudzona samoświadomość wielokroć napadanego przez sąsiadów narodu" - zaznacza berlińska gazeta.

"Polska wielokrotnie była zdradzana - i do tego jeszcze po wojnie, jako wasal Związku Radzieckiego była zmuszona milczeć przez dziesięciolecia o swoim cierpieniu i gniewie".

Naświetlając tezy, stawiane w polskiej dyskusji na temat celowości i ofiar tego patriotycznego zrywu, gazeta pisze: "Warszawa zapłaciła gorzką cenę. Nie jest dziś jakimś przepięknym miastem, ale niesamowicie witalnym" i kończy artykuł słowami Adama Michnika, szefa "Gazety Wyborczej": "Bez zrozumienia powstania, nie możemy zrozumieć samych siebie, naszej chwały i naszej biedy. Bez tego, tak tragicznego w swych skutkach powstania, bylibyśmy innym narodem".

Opr. Iwona D. Metzne, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje