Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Pinokio dostał w nos

Autor informacji: Michał Doliński

Jak to było z Lewinsky

To, czym jest kłamstwo dla Amerykanów, bardzo dobrze ilustrują sytuacje, w których z prawdą mijali się prezydenci. Kiedy Rosjanie zestrzelili amerykański samolot szpiegowski U2, to sekretarz stanu Christian Herter, a nie prezydent Dwight Eisenhower, utrzymywał, że samolot był przeznaczony do badań meteorologicznych. Za wszelką cenę chciano wtedy uniknąć sytuacji, w której prezydent Stanów Zjednoczonych publicznie skłamie. Nie udało się już jednak uciec przed konsekwencjami afery Watergate, która doprowadziła do dymisji prezydenta Nixona i była końcem mitu o uczciwości głowy amerykańskiego państwa. Bill Clinton, który kłamał na temat swojego związku z Monicą Lewinsky, musiał się później publicznie tłumaczyć oraz zmagać z ultrakonserwatywnym prokuratorem Kennethem Starrem. W efekcie postawiono go w stan oskarżenia (impeachment), co było pierwszym krokiem do odwołania z urzędu. Inny, najbardziej aktualny przykład to stopniowy spadek poparcia dla ekipy obecnego prezydenta, po tym, jak wyszły na jaw kłamstwa związane z rzekomym posiadaniem przez Irak broni masowego rażenia. Obie afery podsumowuje hasło: "Nobody died when Clinton lied" ("Gdy Clinton kłamał, nikt nie stracił życia"), które często można zobaczyć na niezwykle popularnych w Stanach naklejkach samochodowych.

Tymczasem prezes firmy Cephos Steven Laken jest pewien, że już wkrótce urządzenia, które ma w ofercie, będą dawać ok. 95 proc. pewności w testach na prawdomówność. To powinno spełnić standardy narzucone przez Sąd Najwyższy przy dopuszczaniu jako materiału dowodowego wyników badań naukowych. Odrzuca on również zarzut, że badanie za pomocą fMRI daje zbyt kruche poszlaki, aby się na nich opierać. Michael Gazzaniga, profesor psychologii University of California w Santa Barbara, we wspomnianym artykule z "NYT Magazine" przewiduje dalszy, szybki rozwój nowych technologii. "Już wkrótce naukowcy będą mogli odróżnić, kiedy ludzie zeznają na temat wydarzeń, w których brali czynny udział, a kiedy jedynie opowiadają o tym, co widzieli lub o czym słyszeli".

Wydaje się, że na przykład wizja wykreowana w filmie "Wersja ostateczna" z udziałem Robina Williamsa już wkrótce może stać się rzeczywistością. Chodzi o odczytywanie informacji zapisanych w ludzkiej pamięci i przetwarzanie ich na obraz filmowy. Jeszcze bliższa rzeczywistości wydaje się historia opowiedziana w filmie "Raport mniejszości" z Tomem Cruise'em, w którym czytanie w myślach zapobiega przestępstwom, zanim zostaną one popełnione. Czy więc w przyszłości czeka Amerykanów sytuacja, w której policja będzie mogła dysponować nakazem przeszukania mózgu? Kto i według jakich standardów będzie interpretował wyniki takich badań? Kto będzie kontrolował cały proces pod względem prawnym i etycznym?

Pytania te słychać zewsząd coraz częściej. Do słownika weszły już nowe pojęcia, takie jak neuroetyka czy neuroprywatność. W ubiegłym roku na University of Pennsylvania powstało Stowarzyszenie Neuroetyczne, złożone z prawników, filozofów i psychologów. Jego celem jest pogłębianie wiedzy na temat etycznych i prawnych aspektów rozwoju nauki o mózgu. Należy mieć nadzieję, że ta i podobne instytucje będą w stanie narzucić odpowiednio wysokie standardy praktycznemu wykorzystaniu najnowszych wynalazków. Jedno jest pewne, żyjemy w ciekawych, ale i niebezpiecznych czasach, a słowa Alberta Camusa: "Być wolnym to móc nie kłamać", mogą wkrótce nabrać zupełnie nowego znaczenia.

Źródło informacji: Polityka

więcej o:
Sąd Najwyższy,
idea,
urządzenie,
firmy,
Clinton,
phelps,
poprawka,
myśli,
USA,
zastosowanie,
Pinokio

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 49%
  • nie 51%
Ocen: 231
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe