Chcą parku z prawdziwego zdarzenia

Stowarzyszenie Ekologiczne w Barcinie w ubiegłym tygodniu skierowało emisariuszy - członków swego zarządu, do burmistrza. Złożyli wniosek, aby uwzględnić w planach budżetowych na przyszły rok budowę parku miejskiego z prawdziwego zdarzenia. Z gabinetu włodarza wyszli zadowoleni.

Janina Drążek, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego w Barcinie przyznała, że dodatkową mobilizacją dla członków stowarzyszenia, aby podjąć działania w sprawie stworzenia w mieście parku z prawdziwego zdarzenia okazały się publikacje w "Tygodniku Pałuki", które podkreślały, że Barcin jest jedynym miastem na Pałukach, w którym nie ma prawdziwego parku, a ponadto - wiosenna impreza motocyklistów zorganizowana na terenie mającym być w przeszłości parkiem.

Reklama

W latach dziewięćdziesiątych

- Owszem, sami przecież byliśmy inicjatorami parku miejskiego w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych i teoretycznie ten park został zainicjowany. Wszyscy mieszkańcy jednak mogą się naocznie przekonać, że nie jest to park taki, jakiego byśmy sobie wszyscy życzyli. Przede wszystkim przez kilkanaście lat nie urosły na wymaganą wysokość drzewa. Było to niestety spowodowane błędną techniką nasadzeń. Sadzonki drzewek wkopano zbyt płytko, przez co korzenie, zamiast wrosnąć w glebę, zaczęły skłębiać się i splątywać pod wierzchnią warstwą ziemi Teraz większość tych drzewek jest już nie do uratowania - opowiada Janina Drążek.

Przed 15 laty Stowarzyszenie Ekologicznego było pomysłodawcą parku przewidzianego wtedy na 7 ha powierzchni między ul. 4 Stycznia i ul. Pakoską. Było to w czasach, gdy od strony parku nie stały jeszcze ani Polo-Market, ani butiki handlowe. Wtedy teren ten stanowił miejsce licznych dzikich wysypisk śmieci. Dzięki współpracy z Lafarge pozyskano ziemię pod park.

Projekt parku stworzyli wtedy Karol Dąbrowski i Maciej Korczyński, architekci krajobrazu z Bydgoszczy. Ten pierwszy był też projektantem parku w Myślęcinku, a drugi jest wykładowcą uniwersyteckim. Zdaniem Janiny Drążek, projekt był dobry, ale dzisiaj nie wszystkie jego założenia można i trzeba realizować. Wtedy przecież projekt zawierał choćby boisko do piłki nożnej, a przecież teraz planowany jest stadion w innym miejscu, a ponadto miasto ma już orliki. W projekcie z lat dziewięćdziesiątych, który wtedy zaczęto wdrażać, były jednak także rzeczy, które w parku rekreacyjno-wypoczynkowym przydałyby się i dzisiaj, czyli nowoczesny plac zabaw.

Obecnie na tym terenie jest mały plac zabaw, ale według Janiny Drążek, potrzeba takiego z nowoczesnymi huśtawkami. Ponadto w dawnych planach było także miejsce na ognisko i inne rozwiązania, do których można wrócić. Natomiast teren wówczas planowany pod boisko do piłki nożnej powinien być według ekologów obsadzony drzewkami i krzewinami. Janina Drążek sądzi, że może nawet byłaby szansa przeprojektowania istniejącej dokumentacji z lat dziewięćdziesiątych, dzięki czemu nie trzeba by było zamawiać nowego projektu, który pewnie kosztowałby kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Ekolodzy u burmistrza

W zeszłym tygodniu - w związku z tym, że władze gminy zaczynają prace nad projektem budżetu Barcina na 2012 r. - Stowarzyszenie Ekologiczne postanowiło odwiedzić burmistrza Michała Pęziaka i złożyć wniosek w sprawie parku. Wraz z Janiną Drążek wybrała się do włodarza sekretarz stowarzyszenia Bogdana Pieczyńska i członek zarządu Jan Grochal.

(...) Barcin to jedyne miasto na Pałukach, które nie posiada parku. Mieszkańcy Barcina już w latach dziewięćdziesiątych domagali się utworzenia parku.W 1996 r. Stowarzyszenie Ekologiczne złożyło wniosek do Rady Miejskiej, by Gminny Fundusz Ochrony Środowiska (wtedy takie fundusze w gminach jeszcze istniały, dzisiaj już nie - przypis kg) część pieniędzy przeznaczył na park łączący starą i nową część Barcina. W efekcie tych starań w roku 1998 powstał projekt i początki oczekiwanego parku. Niestety w kolejnych kadencjach Rady Miejskiej zaniedbano kontynuację prac w tym zakresie.

W chwili obecnej, kiedy w Barcinie realizuje się wiele różnych potrzebnych inwestycji widzimy konieczność realizacji zadania pod nazwą "Park miejski dla wszystkich", który zaspokoi niezbędne potrzeby w zakresie: edukacji (lekcje w parku zgodne z podstawą programową), rekreacji i sportu (ścieżki spacerowe, punkty widokowe przy użytku ekologicznym, małe boisko, plac zabaw itp. i kultury (...) - czytamy we wniosku ekologów do burmistrza.

Dla rekreacji, kultury i edukacji

Jeśli chodzi o potrzeby w zakresie kultury, które mogłyby być realizowane w parku, ekolodzy mają na myśli amfiteatr. Chodzi im o scenę z zadaszeniem nad oczkiem wodnym, gdzie w poprzednich latach Miejski Dom Kultury organizował letnie imprezy plenerowe o charakterze muzycznym. W tym roku takich imprez już nie było, a według wielu mieszkańców, są one potrzebne, gdyż trafiają w gusta innej publiczności, niż np. podczas koncertów na Dni Barcina. Przypomnijmy, że nad parkowym stawkiem królowała w poprzednich latach przede wszystkim muzyka operetkowa.

Co do punktów widokowych w okolicy użytku ekologicznego, to Janina Drążek uważa, iż mogłyby zostać wykonane podniesienia terenu, na które będzie można wejść i z niedużej odległości popatrzeć na ów użytek i na florę i faunę w jego obrębie. Także nasadzone drzewa powinny tworzyć coś w rodzaju ścieżek edukacyjnych, by uczniowie mogli się dowiedzieć na lekcji, jak nazywa się dane drzewo, najczęściej u nas występujące, i żeby mogły być realizowane inne, podobne do tego projekty edukacyjne.

Ponadto według ekologów boisko powinno być ukierunkowane na gry i zabawy o charakterze rekreacyjnym, jak np. kometka, czy ringo, bo boisk do piłki nożnej, czy koszykówki jest już w mieście kilka. Mogłyby na takim terenie zostać też ustawione np. kamienne stoły do gry w szachy.

Naturalna bariera dla ściany płaczu

Przede wszystkim jednak ekolodzy chcieliby, żeby jak najszybciej została utwardzona i zmodernizowana główna alejka w parku, która wzdłuż wschodniej ściany marketu Tesco wiedzie w głąb parku i powinna łączyć osiedle i stare miasto. To bowiem tak naprawdę nie tylko główna alejka potencjalnego parku, a przede wszystkim ugruntowany w tradycji skrót dla pieszych między dwoma częściami miasta (osiedlem i starym miastem). Ponadto teren parku musiałby zostać jakoś naturalnie oddzielony od obiektów handlowych.

- Teraz ta ściana "Tesco" od strony stawku jest obsmarowana bazgrołami i ohydna. Ja to nazywam ścianą płaczu. Ale ze spotkania z panem burmistrzem wyszliśmy zadowoleni, gdyż powiedział on nam, że w projekcie budżetu może znaleźć się na początek zadanie stworzenia projektu. To na pewno według nas byłby jakiś początek, ale równolegle trzeba też zrobić od razu przynajmniej tę główną alejkę. Ponadto są możliwości starania się o sadzonki, o dofinansowanie w Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ponadto można się starać o wsparcie ze strony "Lafarge", tak, jak 15 lat temu. Oni mają przecież możliwości udzielenia wsparcia, czy to w postaci ziemi, czy też drzewek, bo i na ich terenie realizowane są częste zadrzewienia. Można też nawiązać kontakt z dawnymi projektantami - uważa Janina Drążek.

Według spacerowiczów i według radnej

Na kładce przy oczku wodnym parku spotkaliśmy państwa Krystynę i Eugeniusza Antczaków, mieszkańców osiedla, którzy lubią odpoczywać w parku. - Faktycznie, nie jest to teraz park z prawdziwego zdarzenia. Według mnie powinno być wiosną i latem bardziej kolorowo, czyli więcej kwiatów. Teraz jest tylko jeden skalniak i nic więcej. To, że jest ten staw i młodzież czasami zarybia to, by później wędkować, to jest fajne. Ławek też jest chyba dosyć. Na pewno potrzebne jest za to oświetlenie. No i tutaj, po drugiej stronie mostku, bliżej butików na ul. 4 Stycznia jest trzęsawisko, gdy bywają bardziej mokre dni. Ludzie niestety wrzucają tutaj butelki po alkoholu i inne śmieci. Według mnie powinno być to zasypane i obsiane trawą. Drzewa muszą być wyższe, więc powinni zasadzić takie, które będą miały szanse urosnąć, byle nie topole - choć pewnie takich teraz już się nie wsadza. W każdym razie faktycznie, w ten park przydałoby się zainwestować - powiedział Eugeniusz Antczak.

Przewodnicząca komisji rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska w Radzie Miejskiej Jadwiga Mateńko uważa, że jeśli pomysł parku byłby dobrze pomyślany, to warto wydać na jego realizację pieniądze. Nasadzenia jednak muszą się odbywać pod fachowym nadzorem, a nie jak poprzednio, gdy wiele drzewek się nie przyjęło. - W tej chwili to są tereny zieleni miejskiej, a nie park. Na park trzeba i tak będzie czekać latami, bo jedną decyzją o jego realizacji od razu go nie uczynimy. Drzewa nie urosną w jedną noc. Nie mniej jednak w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym są zapisy i istnieją już przecież nawet koncepcje na zagospodarowanie terenu przy Miejskim Domu Kultury. Teraz, gdy planowana jest tam biblioteka, ten teren nie jest już tak rozległy, jak się przyjmowało, gdy koncepcje te na początku poprzedniej kadencji zostały zamówione. Dlatego może warto będzie część środków w WPI przeznaczonych na zagospodarowanie terenu przy MDK, a mowa tu o 4 mln zł na ten cel, przesunąć na park miejski. To wszystko jednak musi mieć ręce i nogi - oceniła na zakończenie Jadwiga Mateńko.

Karol Gapiński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy