Dymisja burmistrza za szkalowanie rywala

Szkalowanie konkurenta politycznego w internecie i nielojalność wobec burmistrza, były powodem zwolnienia Krzysztofa Mikietyńskiego ze stanowiska zastępcy burmistrza Nakła n. Notecią (Kujawsko-Pomorskie).

- Decyzję o zwolnieniu swojego zastępcy podjąłem z powodu umieszczenia przez niego niedopuszczalnych wpisów w internecie i nielojalności zawodowej. Podejmował różne sprawy bez uzgadniania ze mną, albo sprzecznie z ustaleniami - powiedział burmistrz Piotr Centała.

Reklama

Przed dwoma tygodniami związany z PiS Mikietyński został zdemaskowany przez wiceprzewodniczącego rady powiatu nakielskiego Andrzeja Kindermana (PO) jako autor szkalujących go wpisów na forum dyskusyjnym oficjalnej strony internetowej miasta i gminy. Obaj byli wymieniani jako potencjalni kandydaci na burmistrza Nakła n. Notecią.

Internetowe wpisy pojawiły się 26 lipca i 12 sierpnia. Ich autor pisał, że Kinderman był aparatczykiem PZPR, zachowywał się hańbiąco w stanie wojennym i werbuje dzieci do PO.

Kinderman z pomocą programu komputerowego ustalił, że wpisów dokonywał ktoś w kawiarence internetowej w centrum Bydgoszczy. Właściciel kawiarenki udostępnił mu nagrania z zainstalowanej wewnątrz kamery wideo, na których rozpoznał wiceburmistrza.

Sprawę jako pierwsza opisała "Gazeta Wyborcza". Mikietyński - na jej łamach - przyznał, że była to głupota, poniosło go i żałuje.

Kinderman sprawą zainteresował Prokuraturę Rejonową w Nakle n. Notecią, która jednak odmówiła wszczęcia dochodzenia.

- Uznaliśmy, że nie doszło do znieważenia funkcjonariusza publicznego, gdyż do czynów nie doszło w związku i czasie pełnienia przez zawiadamiającego funkcji przewodniczącego rady powiatu - powiedział wiceszef prokuratury Piotr Glanc.

Mikietyński w przeszłości był szefem wydziału przestępczości gospodarczej w Komendzie Miejskiej Policji w Bydgoszczy, który miał wiele sukcesów. W 2002 r. posądzono go o przywłaszczenie podrabianych dresów, które jego podwładni zarekwirowali na bazarze. Z tych zarzutów został oczyszczony, ale zanim do tego doszło, przeszedł na emeryturę.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje