RMF: Pojemnik po lodach, petardy i budzik. Tak wyglądała bomba z Warlubia

Pojemnik po płynie do spryskiwaczy (a w nim m.in. pojemnik po lodach) z petardami i palącą się lampką - tak wyglądała bomba, skonstruowana prawdopodobnie przez 42-letniego męża nauczycielki z Warlubia w województwie kujawsko-pomorskim. Ładunek znaleziono wczoraj pod samochodem kobiety.

Jak donosi reporter RMF FM, we wspomnianym pojemniku były jeszcze dwa mniejsze.

Reklama

Jeden - po lodach - wypełniony był petardami. Drugi - po soku - nieustaloną masą pirotechniczną.

Wszystko było podłączone do budzika i 9-voltowej baterii.

Co ciekawe, według nauczycielki budzik wykorzystany w tej konstrukcji pochodzi z jej domu.

Kobieta od dwóch lat jest skonfliktowana z mężem, z którym jest w trakcie rozwodu.

Wiadomo, że samochód od piątku zaparkowany był w garażu, do którego ma dostęp tylko ona i właśnie jej mąż. Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku usiłowania zabójstwa. 

Piotr Bułakowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje