Strażacy ciągle na miejscu pożaru składowiska chemikaliów

Akcja strażaków związana z pożarem składowiska odpadów chemicznych we wsi Wszedzień k. Mogilna (Kujawsko-Pomorskie), który wybuchł w poniedziałek wieczorem, trwała jeszcze we wtorek wieczorem. Cztery zastępy strażaków zabezpieczały pogorzelisko.

Straż pożarna została powiadomiona o pożarze przed godziną 21. w poniedziałek. W akcję zaangażowanych było 40 zastępów PSP i OSP z województw kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego - 120 strażaków. Późno w nocy zlokalizowano pożar, czyli nie przybierał na intensywności i nie rozprzestrzeniał się, a rano we wtorek został ugaszony. Przez cały dzień trwało dogaszanie pożaru, składowisko było polewane wodą.

Reklama

"Na miejscu są jeszcze cztery zastępy straży pożarnej, ich zadaniem jest przede wszystkim dozorowanie pogorzeliska. To dowódca akcji podejmie decyzję o zakończeniu pracy strażaków, gdy będzie pewne, że nie grodzi już niebezpieczeństwo" - powiedział dyżurny Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu. 

Pożar wybuchł na składowisku o wymiarach 155 x 60 m, ale ogień objął teren o wymiarach 20 x 30 m. Płonęły chemikalia w pojemnikach różnej wielkości. Strażacy nie dopuścili do rozprzestrzenienia płomieni na pozostałą część składowiska i znajdujące na obok obiekty, gdzie również zmagazynowano chemikalia.

Na czas pożaru 33 mieszkańców z sąsiednich domów znalazło schronienie u krewnych i znajomych. Władze lokalne zdecydowały o odwołaniu we wtorek i środę zajęć w szkole znajdującej się w pobliżu składowiska.

Inspektorzy ochrony środowiska badali stan powietrza i pobrali próbki gleby z miejsca objętego pożarem. Sytuacja będzie monitorowana przez najbliższe dni. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje