1920+, czyli nietypowa lekcja historii Polski Jakuba Różalskiego

Jakub Różalski jest grafikiem, malarzem i pasjonatem historii. Uwielbia górskie wędrówki, przynajmniej raz w roku przyjeżdża z Hamburga w Tatry, nacieszyć oko tamtejszymi krajobrazami. Chociaż mieszka i pracuje w Niemczech, z nostalgią wspomina dzieciństwo spędzone w niewielkiej wsi pod Szczecinem. Jego seria prac 1920+ to cenna i międzynarodowa lekcja polskiej historii i kultury.

Dariusz Jaroń, Interia: Projekt 1920+ cieszy się coraz większą popularnością. Skąd wziął się pomysł na taką tematykę prac?

Reklama

Jakub Różalski: - Historia jest moją wielką pasją. XX wiek, a szczególnie okres międzywojenny, były dla naszego kraju i kontynentu europejskiego niezwykle ważne. Pracując z ludźmi z całej Europy, i nie tylko, zauważyłem, jak niewiele wiedzą oni o historii naszego kraju. Chciałbym na swój sposób, możliwie ciekawie i niebanalnie, przekazać swoimi pracami trochę wiedzy na temat naszej historii i kultury, przy okazji łącząc swoje ulubione motywy i dodając coś od siebie.

- W tym projekcie chciałem połączyć klasyczne motywy kawalerii, polskiej armii, codziennego życia na wsi, polskiego malarstwa przełomu XIX i XX wieku z modernistycznym designem, olbrzymimi robotami bojowymi, czy motywami SF. Celem tego zabiegu jest chęć przybliżenia naszej historii i kultury w możliwie oryginalny i ciekawy dla współczesnego odbiorcy sposób. Nie ma w tym żadnej kalkulacji, po prostu staram się malować to, co mi w duszy gra i co kocham najbardziej.

Intrygujący jest ten kontrast, zestawienie krajobrazów sprzed stu lat z robotami bojowymi.

- Tematyka fantasy i science fiction interesowały mnie od najmłodszych lat. Razem z bratem ganialiśmy z łukami po lasach, co miesiąc wyczekiwaliśmy pod kioskiem na najnowsze wydanie "Magii i Miecza". Filmy na kasetach VHS z wypożyczalni, książki, gry RPG, życie bez komputerów i internetu... piękne czasy! Mam wrażenie, że twórczość Sienkiewicza, Tolkiena i Sapkowskiego, a także zainteresowanie husarią, II wojną światową, samurajami i kodeksem Bushido towarzyszą mi przez całe życie i z pewnością w dużej mierze ukształtowały mnie jako człowieka i artystę.

- Dorastałem w małej wsi pod Szczecinem, w otoczeniu przyrody i lasów. Praktycznie całe dorosłe życie, ze względów zawodowych, mieszkam w dużych miastach, ale bardzo tęsknie do spokojnego życia, z dala od miejskiego zgiełku. Pewnie dlatego te wszystkie motywy tak często pojawiają się w mojej twórczości. Jako artysta szlifowałem swój warsztat, studiując malarstwo Kossaka, Chełmońskiego czy Szyszkina i jeśli to widać w moich pracach, to dla mnie największy komplement.

Jaka jest symbolika, przesłanie prac?

- Nie zastanawiałem się nad tym. Maluję to, co mnie interesuje i co sprawia mi przyjemność. Na pewno jest w moich pracach jakaś nostalgia, tęsknota, oraz moja artystyczna wizja naszej historii i krajobrazów, które kocham. Jeśli udałoby mi się zainteresować historią Polski szerszą rzeszę odbiorców, szczególnie na Zachodzie, byłoby świetnie. Na dzień dzisiejszy jest to po prostu mój osobisty projekt, w którym chcę realizować swoje artystyczne wizje i który w przyszłości, jeśli się uda, chciałbym wydać jako album.

Ile prac będzie liczyć seria? Czy to ma być opowiedzenie konkretnej historii, czy będzie kontynuacja na dalsze wydarzenia z historii Polski?

- Na chwilę obecną nie stawiam sobie żadnych limitów ani ograniczeń. Generalnie rok 1920 to bardziej symbol i punkt odniesienia. Na pewno pojawią się również motywy bliższe kampanii wrześniowej i II wojnie światowej. Niektóre z robotów bojowych mają konstrukcję nawiązujące do polskiego bombowca z okresu kampanii wrześniowej -  PZL.37 Łoś. Nie chcę by były to ilustracje i projekt historyczny, bardziej projekt nawiązujący do historii, bazując na niej, ale przede wszystkim ciekawy i zapadający w pamięć.

Z którejś pracy jest pan szczególnie zadowolony?

- Zdecydowanie. To "Into the Wild", z niedźwiedziem Wojtkiem. Jestem jego wielkim fanem, uważam, że to wspaniała historia i tą pracą chciałem oddać hołd Wojtkowi. Wiele osób poprzez tę pracę zainteresowało się historią Wojtka, a przez to i naszymi żołnierzami i bitwą pod Monte Cassino, z czego bardzo się cieszę i jestem dumny.

Jakiej techniki używa pan podczas pracy?

- Rysuję od dziecka. Jak zaczynałem pracę zawodową, rysowałem na papierze i płótnie, to było wiele lat przed tym, zanim poznałem programy graficzne i zacząłem pracować na komputerze. Dzisiaj brzmi to śmiesznie, ponieważ cała branża pracuje cyfrowo i ja również nie wyobrażam sobie pracy bez komputera. Całą pracę, od szkicu do finalnej ilustracji, wykonuję cyfrowo, na tablecie. To pozwala zaoszczędzić masę nerwów i czasu. Od czasu do czasu wracam jeszcze do farb i płótna, głównie z nostalgii i dla własnej przyjemności.

Obecnie jest pan pochłonięty serią 1920+, jakieś plany artystyczne na przyszłość się krystalizują?

- Oczywiście. Planów jest bardzo wiele, ale na razie chciałbym się skupić na projekcie 1920+. Ciężko powiedzieć, co przyniesie przyszłość. Głowę mam pełną pomysłów, tylko czasu brak na ich realizację.

Dowiedz się więcej na temat: Jakub Różalski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje