Krzysztof Zanussi o nowym tysiącleciu

Krzysztof Zanussi, dzisiejszy gość Krakowskiego Przedmieścia 27 opowiadał dzisiaj o uczuciach i nadziejech związanych z nadejściem nowego tysiąclecia.

Piotr Salak, Tomasz Skory (RMF FM): Od kilkudziesięciu godzin mamy trzecie tysiąclecie i nic się szczególnego nie stało. Nie czuje się pan zaskoczony? Po takim przełomie można się było spodziewać końca świata, uzyskanie nowych perspektyw, odrodzenie moralne...

Reklama

Krzysztof Zanussi: Nie. Odrodzenie moralne może rozpocząć się natychmiast, od tej chwili. Odradzać można się nieustannie.

RMF FM: Czyli można rzucić palenie, na przykład. Pan nie zachorował na gorączkę milenijną?

Krzysztof Zanussi: Nie mam skłonności do tej choroby. Mam inne. Tak umowna jest ta data, że jak jej potrzebujemy, żeby rzucać palenie, to wspaniale. Ale jak jej nie potrzebujemy, to czym się przejmować - to po prostu cyferka.

RMF FM: Ale świat pewne objawy jednak wykazywał. Ludzie wprawdzie nie rzucali się z okna z rozpaczy, a raczej była to choroba przyjemna - skakali w górę z zadowolenia. To samo zadowolenie, to myśli pan wynika z niewiedzy i braku wyobraźni?

Krzysztof Zanussi: Nie. Od czasu do czasu musimy zrekompensować to nasze narzekanie nieustanne jakimś wybuchem radości i to chyba z tego się bierze. Poza tym lubimy się spotkać, lubimy być razem, wyjść na place w jakimś takim wymyślnym euforyjnym nastroju. To wszystko chyba nic więcej nie znaczy.

RMF FM: Obaw większych nie odnotowaliśmy a zwykle w takich okresach, które wiążą się z jakimś przełomem, nawet symbolicznym, pojawiają się wróżby, że koniec świata nastąpi.

Krzysztof Zanussi: Ostatni raz to tak było chyba z tysiąc lat temu, o ile pamiętamy z zapisków historii, kiedy ujawniła się milenijna psychoza. Po porostu teraz ludzie mniej wierzą w sąd ostateczny, mniej wierzą w powtórne przyjście Mesjasza, mniej są przejęci metafizyczną perspektywą. Chyba inaczej odbierają czas. Pewnie dlatego było mniej takich przerażających powiewów grozy.

RMF FM: Może dlatego, że ten świat dzisiejszy jest bardziej syty, dostatni, ma mniej powodów do obaw.

Krzysztof Zanussi: Ma więcej do stracenia, więc tak naprawdę bardziej powinien się obawiać.

RMF FM: A tu nikt się nie martwi wokół nas?

Krzysztof Zanussi: Nie wiem czy się nie martwi. To wszystko jest ukryte. Cały rok narzekamy, więc jednak troszkę tego zmartwienia jest w nas. Tyle, że na powierzchni - co tu dużo mówić - jesteśmy w tej bogatszej części świata, na bogatym kontynencie, który jeszcze bardziej się bogaci. To też nie jest powód do specjalnych przygnębień.

RMF FM: A kulturalnie? My zastanawiamy się czy to polskie samozadowolenie jest bardziej niebezpieczne niż w przypadku innych krajów Europy. Czy nie jesteśmy taką prowincją kulturalną, która powinna się bać zaniku jej właściwości, osobliwości?

Krzysztof Zanussi: Jakby miały zaniknąć złe osobliwości, to nie miałbym nic przeciwko temu. A mamy wiele złych cech. Czy my jesteśmy tak naprawdę zadowoleni? Przecież my ciągle narzekamy. Cały rok Polak narzeka od rana do nocy. Taki jest fason, taka osobliwość. To taka miła cecha bo jak my narzekamy, to inni też narzekają i w ten sposób jesteśmy tacy bardziej ludzcy. To jest dużo ładniejsze niż ta nieznośna amerykańska niefrasobliwość kiedy każdy od rana mówi jak mu jest wspaniale. Wtedy mnie jest niedobrze - dlaczego jemu tak się powodzi. Jak wiem od rana, że wszystkim jest źle, to się mniej martwię.

RMF FM: Rozumiem, że nie jest pan zbyt przerażony tym, że w XXI wieku może nie być czegoś takiego jak samodzielna polska kultura i wsiąkniemy w kulturę globalną?

Krzysztof Zanussi: Mnie zależy na kulturze i chcę, żeby ona była bogata, kolorowa, rozmaita itp. Chciałbym, żeby wiązała mnie z ludźmi, których szczególnie lubię i na tym polega moje przywiązanie do polskości. Ale nie żądam by była jakoś strasznie specyficzna. Jak nie będzie specyficzna, ale będzie głęboka, bogata rozmaita - to też dobrze.

RMF FM: A będzie?

Krzysztof Zanussi: Myślę, że tak. Dlaczego ludzkość miałaby się cofnąć. W jakimś sensie rozwija się. Nie wierzę w postęp, ale w rozwój.

RMF FM: Ale wszystko się unifikuje, upraszcza. Wszyscy mają te same McDonaldy na każdym rogu ulicy.

Krzysztof Zanussi: To jest takie wrażenia. Jak się jedna rzecz upraszcza, to inna się rozdziela. To jest takie wahadło, które się porusza. W miarę tego jak jest większa unifikacja, to jest większa dywersyfikacja. Tym więcej ludzi dochodzi do głosu, np. Internet.

RMF FM: Nie ma sensu bronić takich wartości jak polskość?

Krzysztof Zanussi: Trzeba pod nie podłożyć jakąś prawdziwą wartość. To, że mamy etykietkę polskości to nie wystarczy. Jeżeli byśmy mieli w repertuarze polskości pewien rodzaj wielkoduszności, np. "za naszą i waszą wolność", to jest bardzo piękne, że byliśmy gotowi ponosić ofiary nawet za wolność innych nie tylko za swoją. Jeżeli to jest polskość, to z tego nie zrezygnuję. Natomiast jeśli słyszę, że polskość to bigos, schabowy, Gołota - to naprawdę nie ma nieszczęścia, jak się to zamieni na jakieś inne potrawy. Ja do tego nie jestem bardzo przywiązany.

RMF FM: Mieliśmy pytać o tę walkę o polskość, bo na Kongresie Kultury padały takie utyskiwania na polityków, że oni nie do końca spełniają tę swoją powinność wobec kultury.

Krzysztof Zanussi: Ale politycy są od administrowania kulturą i muszą mieć oczywiście pewnie program.

RMF FM: A czy dobrze to robią, pańskim zdaniem?

Krzysztof Zanussi: Nie, nie dobrze. Nie zadusili tej kultury i początek przemian też jej nie zadusił, więc nie narzekajmy. Nie jest tak najgorzej, bo w paru krajach ościennych było dużo gorzej. Ale dziś, kiedy mamy w tym roku jakieś nowe wybory to ja chciałbym usłyszeć od polityków jakieś programy, na co oni będą stawiać. Jak będą konstruowali swój program polityczny bo na razie nikt o tym nie chce rozmawiać.

RMF FM: Dlaczego pan nie chce się tym zająć? Kiedyś słyszeliśmy o panu, że miał pan zostać ministrem kultury?

Krzysztof Zanussi: To bardzo miłe. Ale ja bardzo lubię być reżyserem filmowym i chciałbym resztę moich dni spędzić na twórczości. Chętnie bym porozmawiał z politykami, zadał pytania a nawet przedstawił im jakie na świecie są alternatywy, jakie przepisy prawne, jaka budowa administracji itp. Tej debaty u nas nie ma.

RMF FM: Pan chce debatować. Czy pan ma sposób?

Krzysztof Zanussi: Ja nie jestem pewien kto ma monopol na rację. Nie trzeba debatować ale trzeba zobaczyć jakie są wybory, bo wtedy jest dopiero prawdziwa demokracja.

RMF FM: A pana słuchają politycy?

Krzysztof Zanussi: Nie. Wolę się tym nie zajmować.

RMF FM: Czy dlatego, że są cyniczni czy może niekompetentni?

Krzysztof Zanussi: Klasa polityczna wyrabia się u nas dopiero od lat dziesięciu, więc nie mogę oczekiwać, że będzie kompetentna we wszystkich dziedzinach szybko i od razu. Ale wyjątkowo debata na temat kultury, jej miejsca, instytucji kulturalnych jest marna. Myślę, że bardzo amerykanizujemy się w kulturze dzięki temu, że politycy w ogóle nie mają na to oka. Nie bardzo wiedzą na czym to polega i dają fory tej kulturze zza oceanu. I to nie jest dobre i o tym chętnie bym debatował.

RMF FM: A dlaczego dają fory tej kulturze? Czy dlatego, że jest tak dobra? Czy silna a my jesteśmy tacy słabi i nie mamy nic innego do zaoferowania?

Krzysztof Zanussi: Ta kultura jest rzeczywiście bardzo mocna, witalna, żywotna, ale ma za sobą również ogromne pieniądze i silne środki nacisku.

RMF FM: Czy to tylko kwestia pieniędzy?

Krzysztof Zanussi: Organizacji i pieniędzy.

Dowiedz się więcej na temat: politycy | rana | polskość | RMF FM | RMF

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy