Omilanowska: Granice wolności w sztuce są i powinny być

Minister kultury Małgorzata Omilanowska zapowiedziała, że nie należy się spodziewać rewolucji, jeśli chodzi o politykę kulturalną. Podkreśliła, że będzie kontynuowała to, co rozpoczął jej poprzednik Bogdan Zdrojewski.

Nowa minister kultury przedstawiła posłom na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu informację o swoich zamierzeniach do końca kadencji. Zapewniła, że wszystkie priorytety w polityce kulturalnej, określone przez Zdrojewskiego, są także jej priorytetami. "Inwestycje w kulturze, ochrona dziedzictwa, edukacja - te trzy tematy pozostają najważniejszymi sprawami, którymi będzie się zajmowało ministerstwo. Nie planuję też żadnych zmian w stosunku do instytucji kultury podległych ministrowi, planów legislacyjnych ani rozpoczętych i trwających inwestycji" - mówiła.

Reklama

Omilanowska zwróciła uwagę, że do końca jej kadencji pozostało kilkanaście miesięcy. "To bardzo mało czasu - mam świadomość tego, że przyjdzie mi przede wszystkim dokończyć to, co zostało rozpoczęte przez mojego poprzednika" - przyznała. Jak powiedziała, najważniejszym teraz zadaniem dla niej jest skonstruowanie budżetu ministerstwa kultury na następny rok.

Przypomniała, że Rada Ministrów przyjęła pod koniec czerwca Krajowy Program Ochrony Zabytków i Opieki nad Zabytkami, który będzie przez najbliższe lata wdrażany. Jak mówiła, premier Donald Tusk dał wtedy "zielone światło do wszczęcia intensywnych prac ministerstwa kultury na przygotowanie (...) projektu nowelizacji ustawy o ochronie zabytków". "Głównym - choć nie jedynym - jej zadaniem ma być spowodowanie, aby wojewódzcy konserwatorzy zabytków wrócili do struktury podległej generalnemu konserwatorowi zabytków" - zwróciła uwagę.

Poseł PiS Jan Dziedziczak pytał minister Omilanowską o wykorzystywanie publicznych pieniędzy do prezentacji "dzieł antysemickich, antymuzułmańskich czy antykatolickich". "Czy jest szansa na przecięcie tego? I na prowadzenie takiej polityki mecenatu państwa, żeby nie wywoływała ona żadnych negatywnych emocji, oskarżeń o antysemityzm czy antykatolicyzm?" - pytał.

Omilanowska odparła, że istotą funkcjonowania społeczeństwa jest "danie miejsca na idee, myśli dzieła i utwory każdej grupie społecznej". Jednocześnie zastrzegła, że "każda grupa musi mieć świadomość istniejącego prawa i obowiązku przestrzegania go". "Od tego jest minister kultury, żeby stać na straży tego prawa" - podkreśliła.

Powiedziała też, że chce zaprosić do rozmowy osoby reprezentujące różne poglądy na temat granic wolności w sztuce. "Wszyscy wiemy, że te granice są i powinny być. Pytanie - gdzie powinny zostać wyznaczone" - dodała.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy