Pogrzeb Waldemara Świerzego odbędzie się w czwartek w Warszawie

Pogrzeb Waldemara Świerzego - artysty plastyka, autora cenionych na świecie plakatów do filmów, sztuk teatralnych i wystaw - odbędzie się w czwartek w Warszawie - poinformowała rodzina. Twórcę w rozmowie z PAP wspomina jego uczeń, grafik Andrzej Pągowski.

Uroczystości pogrzebowe rozpocznie msza św. o godz. 11 w Archikatedrze Warszawskiej. Świerzy spocznie na stołecznym Cmentarzu Wojskowym. Odprowadzenie do grobu odbędzie się o godz. 13.00. Świerzy zmarł w środę 27 listopada. Miał 82 lata.

Reklama

Artysta był czołowym przedstawicielem polskiej szkoły plakatu - polskiego fenomenu artystycznego lat 60. i 70. Obok niego do grupy plakacistów należeli m.in.: Henryk Tomaszewski, Roman Cieślewicz, Jan Lenica, Jan Młodożeniec, Franciszek Starowieyski, Wojciech Fangor.

W jednym z wywiadów artysta tłumaczył wyjątkowość polskiej szkoły: "Plakat tworzyli u nas plastycy, a nie absolwenci kursów reklamowych, jak to było na Zachodzie".

Świerzy zaprojektował ponad półtora tysiąca plakatów o tematyce kulturalnej (dzisiaj najwyższą cenę osiągają afisze produkcji hollywoodzkich). Sam plakacista najchętniej opracowywał grafikę do imprez muzycznych. Był autorem m.in. kilkunastu plakatów do Festiwalu Muzyki Współczesnej "Warszawska Jesień".

Według Pągowskiego fenomen polskiej szkoły plakatu wynikał z ówczesnej rzeczywistości gospodarczej. "Na Zachodzie już wtedy klient rządził, trzeba było robić tak, jak on chciał. U polskich plakacistów liczył się pomysł autora, a to, że nikt z daleka nie widział napisu na plakacie, nie było do końca ważne, najważniejsza była sama praca malarska, pomysł, opowieść, anegdota" - mówił Pągowski.

Według niego termin "polska szkoła plakatu" ukuto na Zachodzie. O polskich plakacistach zaczęło być głośno w 1948 r., kiedy Henryk Tomaszewski zdobył pięć pierwszych nagród na Międzynarodowej Plakatu Filmowego w Wiedniu. "Zaskoczył zachodnich twórców i media swoim luźnym podejściem do plakatu, oszczędnością kreski. Nasi twórcy byli indywidualistami, literacko podchodzili do tematu. Oni potem na Zachodzie zaczęli to kopiować" - zauważył.

Świerzy zasłynął w latach 50. plakatem do filmu "Czerwona oberża" w reż. Claude'a Autant-Lary'ego. Na plakacie twarz aktora Fernandela, w filmie wcielającego się w rolę mnicha, jest wydłużona, co nadaje jej komizmu.

"Waldek był wielką osobowością. Czuł się wolny, nie miał zahamowań, nie patrzył dookoła. Tę swoją indywidualność miał od najwcześniejszych lat" - wspominał Pągowski, który obronił dyplom u Świerzego w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu.

"On kilkoma kreskami, plamami potrafił bardzo głęboko wniknąć w temat. Ja teraz takiej głębi u artystów nie widzę" - stwierdził. Przypomniał plakat Świerzego do filmu "Powiększenie" w reż. Antonioniego. "Gdy stoimy przed nim to widzimy tylko plamki, ja dostrzegłem tam twarz dopiero z jadącego samochodu, gdy zobaczyłem plakat na płocie. Ci, którzy ten film znają, wiedzą, że chodziło o wielokrotność powiększenia, aż do dojścia do sedna akcji. I on to kilkoma plamami przedstawił" - ocenił Pągowski.

Według niego artysta pracował do końca. "Ostatnią pracą, jaką wykonał, dosłownie miesiąc przed śmiercią, był portret do pocztu królów polskich" - mówił.

W opinii ucznia Świerzy nie był konwencjonalnym profesorem. "On uczył nas odwagi. Z zajęć wyniosłem też, że praca musi być przede wszystkim przyjemna. Sztuka nie była dla niego studiowaniem, ale przyjemnością" - wspominał.

"Po latach mi kiedyś powiedział, że lubił ze mną robić korekty, bo ja ładnie pachniałem. Rzeczywiście, zawsze lubiłem perfumy, w przeciwieństwie do innych studentów, którzy pachnieli farbą, byli nią notorycznie obmalowani" - wspominał uczeń Świerzego. 

Właściciel Galerii Plakatu Włodzimierz Orzeł powiedział PAP, że Świerzy jest dużo bardziej doceniany za granicą. "Organizatorzy konkursów plakatu, a jest ich teraz dużo, zawsze dopominają się o to, żeby jego prace się tam znalazły" - mówił.

Według Orła najwyższą wartość osiągają na rynku plakaty Świerzego do filmów hollywoodzkich, kolekcjonerzy poszukują  pierwodruków plakatów do filmów takich jak "Bulwar zachodzącego słońca" (ok. 3 tys. dol.) i "Nocny kowboj" (ok. 2 tys. dol.). "Każdy kolejny plakat sprzedawany przez naszą galerię jest nawet o 15 proc. droższy" - mówił.

Orzeł jest założycielem jedynej w Polsce ulicznej galerii plakatu. Prowadził ją w przejściu podziemnym na pl. na Rozdrożu od 1993 r. W 2009 r. galeria została przeniesiona do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.

Dowiedz się więcej na temat: Waldemar Świerzy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje