Ze wspomnień jednej z najbardziej cenionych polskich socjologów wyłania się obraz silnej kobiety, którą wszelkie przeciwności życiowe raczej wzmacniały, niż załamywały.
"Jestem osobowością autystyczną"
Staniszkis przedstawia też siebie jako całkowite przeciwieństwo stereotypu wrażliwej i emocjonalnej kobiety. Sama siebie określa jako "osobowość autystyczną".
"Przeczytałam mnóstwo książek na temat autyzmu - oczywiście na temat autyzmu ludzi inteligentnych - i widzę, że mój sposób poznawania świata jest taki, jak opisywany w tych książkach. Szukam struktur, które ograniczają różnorodność jednostek, bo nie potrafię zrozumieć emocjonalnych jednostkowych doświadczeń. Interesują mnie bardziej instytucje niż ludzie" - powiedziała Jadwiga Staniszkis Cezaremu Michalskiemu, który przeprowadził składające się na książkę rozmowy.
Pod opieką kapo
Jadwiga Staniszkis pochodzi z rodziny o korzeniach endeckich. Dziadek był posłem Stronnictwa Narodowego na Sejm, ojciec przed wojną był młodzieżowym endeckim działaczem, po wojnie spędził sześć lat w PRL-owskich więzieniach.
Tradycje rodzinne wpłynęły na samookreślenie się Staniszkis, która "zgodnie ze swoją przekorną naturą" odcinała się jak mogła od endeckich sympatii.
Okres wczesnego dzieciństwa w lachach 40. i 50., gdy rodzina mieszkała w Gdańsku a ojciec ukrywał się przed UB, Staniszkis wspomina jako okres ciągłego lęku. Po latach okazało się, że surowa niania, która zamykała ją w komórce i dręczyła zimnymi kąpielami była w czasie okupacji kapo w obozie w Stuthoffie.
Socjologia była biletem do wolności
Staniszkis wybrała do studiowania socjologię, ponieważ takiego wydziału nie było w Gdańsku, a ona za wszelką cenę chciała się usamodzielnić i wyjechać do Warszawy. Szybko okazała się jedną z najzdolniejszych studentek.
W latach 60. zaangażowała się w działalność tzw. "komandosów" i wraz m.in. z Sewerynem Blumsztajnem, Teresą Bogucką, Janem Lityńskim, Adamem Michnikiem i Henrykiem Szlajferem współorganizowała intelektualne życie polityczne na Uniwersytecie Warszawskim w postaci odbywających się często w warunkach konspiracyjnych spotkań dyskusyjnych i seminariów.
Mistrzyni grypsery
Po wydarzeniach marcowych Staniszkis trafiła na siedem miesięcy do więzienia, gdzie napisała pierwszy rozdział pracy doktorskiej.
Stosując się do rad ojca, który przekazał jej swoje doświadczenia z więzienia, Staniszkis codziennie gimnastykowała się, nauczyła się grypsować, a także przeklinać.
Do dziś dnia szczyci się tym, że w razie potrzeby, na przykład gdy ktoś ją zaczepia, potrafi odpowiedzieć wiązanką.
Czerwona szminka i blizny
Staniszkis wspomina też pierwsze porywy serca, gdy tuż przed maturą została wysłana przez rodziców do Londynu i w drodze, na statku, zakochała się w dużo starszym od siebie marynarzu. Po tej znajomości została jej blizna na twarzy, pamiątka po wypadku na rowerze, gdy śpiesząc się na spotkanie z ukochanym została potrącona przez ciężarówkę.
Z marynarzem spotkała się dopiero po powrocie do kraju: "Wpadłam na pomysł, że umaluję się jaskrawoczerwoną szminką, to on będzie patrzył na moje usta i nie zwróci uwagi na tę szpetną bliznę" - wspomina Staniszkis pierwszy raz, gdy użyła jaskrawoczerwonej szminki, która stała się potem jej znakiem firmowym.
Brutalny romans
Związek Staniszkis z Ireneuszem Iredyńskim obrósł legendami o brutalności pisarza, który miał problem z alkoholem. Staniszkis potwierdza w swoich wspomnieniach, że był to bardzo trudny związek.To w czasie, gdy mieszkali razem, przywykła do pisania w kuchni, bo pokój zajęty był przez Irka i jego kompanów od kielicha. Iredyński był zazdrosny i gwałtowny, dochodziło do rękoczynów. Między kochankami toczyły się ciągłe gry psychologiczne.
"Irek do mnie dzwonił co wieczór, podawał mi jakieś panie do telefonu, które do siebie zapraszał, po prostu dziwki, bo on się z nimi często nie mógł dogadać, nie znał żadnego języka, więc ja miałam z nimi negocjować... Strasznie się wtedy nawzajem dręczyliśmy" - wspomina okres, w którym Iredyński był na stypendium w Berlinie Zachodnim.
Wierna sobie
W książce Staniszkis pisze o swoim ostatnim małżeństwie z Michałem Korcem, Polakiem żydowskiego pochodzenia, który wychowywał się w Holandii. Opisuje ten związek jako pierwszy tak długi (15 lat) i bezpieczny.
W związku z depresjami męża Staniszkis odkryła w sobie opiekuńczość, stała się mniej ostra, bardziej ugodowa. Jednak w ostatnim rozdziale książki, dopisanym tuż przed publikacją, Staniszkis potwierdza krążące od kilku miesięcy plotki o ich rozwodzie.
"Podjęłam taką decyzję, aby pozostać wierna dziewczynie, którą kiedyś byłam" - deklaruje 67-letnia socjolog, która właśnie rozpoczyna nowy etap życia.
Książka "Życie umysłowe i uczuciowe" ukazała się nakładem nowego wydawnictwa Czerwone i Czarne.
Sprawdź: Tania książka








~figalo
ma wiedzę i umie ją sprzedać, przy tym jest b. atrakcyjną kobietą, to trufla wśród pieczarek i ku...
~Ślązak
baba z jajami. I tyle.
~stały w poglądach
pani profesor zmienia nagle swoje poglądy polityczne jak chorągiewka na wietrze. Nie wiem dlaczeg...
~Lidia Wu z Gdyni
Chciałabym wiedzieć jakież to "osobowości" kryją się za nicami szkalującymi panią profesor Stanis...
~Ooooo
To niech ściśnie złotówkę tak żeby się orzełek zesrał.
~Witek Z.
emerytowana pani lekkich obyczajów. Sytuacja podobna do jej socjologicznej wagi naukowej. Czas od...
~Ryszard I
jej bełkot intelektualny, za którym kryje się wielka PUSTKA. Nazywanie jej socjologiem to wielka ...
~podhalanka
kobieta, a jej życie osobiste nie podlega ocenie - to tylko jej sprawa. Bardzo ją lubię i szanuję...
~:-(
Prosze pani,dokonala pani tzw.strepteas'u psychicznego;byc moze potrafi sie pani zajmowac socjolo...
~irxx
żeby znieść świadomość bzdur przez siebie wypowiadanych , które nijak nie przystawały do zdarzeń ...
~brt
przedstawicieli przedsiębiorstw(Rad Pracowniczych)w Toruniu w czasie gdy
w Polsce rodziła się de...
~111
Ojciec endek odbywający krę w więzieniu a córeczka w latach 60- tych zadaje się z doborowym towar...
~Dziadek
w tej sytuacji nie mogli nawet marzyć o studiach
~je
pozostać wierna dziewczynie, którą kiedyś byłam-realizacja tego to powtórka z przeszłości,czy teg...
~Alina
Studenci i kadra na UW, gadanie głupot nazywają "gadanie staniszkisem". Jej książki to stek bzdur...
~xm
Pani prosorko najwyższy czas zająć się wnukami albo prawnukami,czas ucieka.
~gk
to prymitywne szumowiny. I jeszcze się tym chwalą.
~Karolina P.
bawi się w WIESZCZKĘ PYTIĘ. Jej wyroki subiektywne są nieodwołalne.
~Kamil
Coraz częście używa Pani Profesor zwrotów: nie wiem,wydaje mi się, przypuszczam, być może, może ...
~malone
madra kobieta, nie tak jak parandowska czy olejnik
~www
Jesteśmy bardzo ciekawi czy jest Pani takze koszerna?
~czytelnik
dlaczego w przedmowie do polskiej anarchi używa takich wygibasów myślowych,czy pisała to tylko ...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »