17-letnia Marta zaginęła bez śladu

17 - letnia Marta Buchalska z Łodzi wyszła z domu i zaginęła bez śladu. Trwająca od 29 października akcja poszukiwawcza, w której uczestniczy rodzina, policja oraz Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych "Itaka", nie przyniosła na razie żadnego rezultatu. Matka Marty jest załamana. Wciąż wierzy w to, że córka cała i zdrowa wróci do domu.

Historię tajemniczego zaginięcia nastolatki opisuje "Polska. Dziennik Łódzki". Marta to jedyne dziecko pani Anny, oczko w głowie rodziców. W to, co się stało, nie może uwierzyć nikt - zarówno jej bliscy, jak i koleżanki czy koledzy.

Reklama

Dziewczyna nie sprawiała wcześniej kłopotów wychowawczych, w szkole była prymuską, należała do grona najlepszych uczniów w klasie.

Tuż po wakacjach Marta poznała przez internet starszego od siebie mężczyznę pochodzącego z Katowic. Jednak znajomość z nim ukrywała przed rodziną, a o sekretnych, ale bardzo częstych, kontaktach wiedziały tylko jej koleżanki z klasy. Dziewczyna czatowała z nim w sieci codziennie.

Zachowanie Marty nie wzbudziło jednak żadnych podejrzeń przyjaciółek - informuje gazeta.

Feralnego dnia, w piątek 29 października, miała spotkać się z poznanym w sieci mężczyzną, o czym poinformowała tylko koleżanki. W szkole się nie pojawiła, chociaż rodzicom zakomunikowała, że właśnie tam się wybiera.

Z relacji koleżanek wynika, że Marta już pod domem wsiadła do samochodu mężczyzny, z którym wcześniej umówiła się na spotkanie. Od tego momentu nie dała żadnego znaku życia.

- Czekałam z obiadem, aż córka wróci ze szkoły. Około 16. zaczęłam do niej dzwonić. Jednak miała wyłączony telefon. Pisałam SMS-y, nagrywałam się na pocztę głosową. Córka nie odpowiadała. Wieczorem poszłam na policję. Zgłosiłam zaginięcie. Minął tydzień i nadal nie wiem, co się stało z córką. Policja zabrała komputer, by sprawdzić ostatnie rozmowy córki - opowiada w rozmowie z gazetą Anna Buchalska, mama Marty.

Zdaniem kobiety, córka nigdy wcześniej nie sprawiała żadnych kłopotów wychowawczych, świetnie się uczyła.

- Nie wiem, czym mógł zaimponować jej ten mężczyzna z internetu. Może pokazał, że ma więcej pieniędzy niż my. I córka za nim poszła... - mówi rozżalona.

Według Kingi Błystek z Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych Itaka zaginięcia młodych ludzi, które poznały kogoś w sieci nie należą do rzadkości.

- Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że wirtualna znajomość nie jest do końca bezpieczna. Nie wiadomo przecież tak naprawdę, kto jest po drugiej stronie. Niestety, te zaginięcia nie zawsze dobrze się kończą. Zdarza się, że w grę wchodzi handel ludźmi - młode dziewczyny zaufały starszym mężczyznom, a oni je po prostu sprzedali - tłumaczy Brystek w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim".

17-letniej łodzianki szuka rodzina, policja oraz pracownicy Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych Itaka.

Marta ma 172 cm wzrostu, włosy blond do ramion, zielone oczy. W dniu zaginięcia była ubrana w fioletową połyskującą kurtkę, czarne spodnie tzw. rurki, białą bluzę z kapturem i adidasy.

Wszystkie osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje o zaginionej dziewczynie proszone są o kontakt z Itaką pod numerem telefonu - 801 24 70 70 lub z policją - 42 665 24 56.

Osoby, mogące pomóc w wyjaśnieniu tej sprawy mogą się także kontaktować z VII Komisariatem Policji w Łodzi przy ulicy 3-go Maja 43, tel. 42/665 24 56 ( całą dobę) w godz. 8.00-16.00 tel. 42/665 27 91.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy