25 lat więzienia za zabójstwo podczas napadu

Sąd Okręgowy w Łodzi skazał we wtorek trzech mężczyzn oskarżonych o zastrzelenie 22- letniego mężczyzny i usiłowanie zabójstwa jego rodziców podczas napadu na dom jednorodzinny w Łodzi na kary po 25 lat więzienia.

Czwartego z oskarżonych sąd skazał na 3 lata i 3 miesiące pozbawienia wolności.

Reklama

Był to ponowny proces w tej sprawie. Jeden z oskarżonych - Włodzimierz O. - został już wcześniej skazany prawomocnym wyrokiem na dożywocie za zabójstwo 22-latka i usiłowanie zabójstwa jego ojca; teraz został skazany na 25 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa matki ofiary.

Na 25 lat więzienia sąd skazał także Bogdana C. (w pierwszym procesie został on uniewinniony) oraz Mariusza K. Tego ostatniego zatrzymał już po rozpoczęciu procesu ojciec zabitego chłopaka wraz z czwartym z oskarżonych - Arkadiuszem S., także uniewinnionym w pierwszym procesie. S. sąd skazał na 3 lat i 3 miesiące więzienia i uznał karę za odbytą, bowiem tyle czasu mężczyzna przesiedział w areszcie. Sąd uznał, że Arkadiusz S. nie brał udziału w zabójstwie, ale pomagał w planowaniu rozboju; wziął też pod uwagę jego pomoc w ujęciu jednego ze sprawców.

Bogdana C. nie było na ogłoszeniu wyroku; sąd nakazał jego aresztowanie na sześć miesięcy. Wszyscy oskarżeni mają także zapłacić m.in. po 9 tys. zł częściowego zwrotu kosztów sądowych.

Do zabójstwa doszło pod koniec stycznia 2002 roku. Nad ranem do jednorodzinnego domu przy ul. Skowrończej w Łodzi wtargnęło czterech zamaskowanych mężczyzn. Sprawcy ogłuszyli 22-letniego Radosława K., syna właścicieli domu, a następnie Włodzimierz O. zastrzelił go z broni palnej przerobionej z pistoletu gazowego.

Według ustaleń sądu, napastnicy usiłowali też zabić rodziców 22- latka. Jeden z nich - Mariusz K. - zaatakował metalową rurką właścicielkę domu, zadając jej kilkanaście uderzeń w głowę. Trzeci z bandytów - Bogdan C. - usiłował zastrzelić jej męża, który stanął w obronie kobiety. Pistolet jednak nie wypalił, a mężczyźnie udało się wyrwać napastnikowi broń. Sprawcy uciekli, a rannego w głowę, brzuch i nogi 22-latka odwieziono do szpitala, w którym mimo wysiłków lekarzy zmarł.

W związku z tą sprawą zatrzymano Włodzimierza O., jego rówieśnika Arkadiusza S. oraz Bogdana C. Nie udało się ustalić czwartego sprawcy napadu. Prokuratura oskarżyła całą trójkę o zabójstwo i dwa usiłowania zabójstw. Pierwszy proces miał charakter poszlakowy; dowodami były m.in. ślady zapachowe pozostawione przez sprawców na miejscu zbrodni.

W marcu 2005 roku Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Włodzimierza O. na karę dożywotniego więzienia. Dwaj pozostali mężczyźni zostali uniewinnieni. Sąd argumentował wówczas, że został pokonany słabym materiałem dowodowym i uznał, że nie było dowodów na ich skazanie.

Kilka miesięcy później łódzki sąd apelacyjny uchylił wyrok uniewinniający obu mężczyzn, uznając, że konieczne jest bardzo drobiazgowe przeanalizowanie materiału dowodowego dotyczącego odpowiedzialności tych dwóch oskarżonych.

W międzyczasie ojciec zastrzelonego mężczyzny wraz z jednym z oskarżonych Arkadiuszem S. zatrzymał czwartego ze sprawców - Mariusza K..

Tym razem sąd okręgowy nie miał wątpliwości co do odpowiedzialności za zbrodnie trzech z oskarżonych uznając, że zebrany materiał dowodowy potwierdził zarzuty. Sąd podkreślił, że napad był dobrze zaplanowany, a zamaskowani sprawcy weszli do mieszkania z bronią palną, którą przed napadem sprawdzili i zaatakowali śpiących domowników.

Skazując Bogdana C., który od początku nie przyznawał się do winy, sąd nie dał wiary jego alibi, a jego udział w napadzie i fakt, że usiłował on zabić ojca potwierdzają zeznania dwóch innych oskarżonych i konfrontacja z pokrzywdzonym. Sąd podkreślił, że sprawcy - wraz z czwartym nieustalonym dotąd mężczyzną - działali wspólnie i w porozumieniu.

- Nie można w tej sytuacji dzielić ról. Jeżeli ktoś wchodzi do mieszkania w nocy zamaskowany, wiedząc, że są dwie jednostki broni palnej, to musi akceptować fakt, że ta broń może być użyta. W tym przypadku - w ocenie sądu - nie ma wątpliwości, że wszyscy sprawcy za wyjątkiem S. ponoszą odpowiedzialność za zarzuty zabójstwa i dwukrotnego usiłowania zabójstwa" - argumentował sędzia Marek Chmiela.

Wyrok jest nieprawomocny. Obrona prawdopodobnie będzie składać apelacje.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje