Będzie porozumienie w sprawie Księżego Młyna?

Czy imperium Scheiblera będzie bardziej okazałe niż w czasach swojej największej świetności? Czy obok zabytkowej elektrowni wyrosną nowoczesne wieżowce? Czy Księży Młyn stanie się europejskim symbolem łódzkiej dumy, czy wstydu? - oto pytania, które najczęściej pojawiają się w sporze o przyszłość wyjątkowego kompleksu w centrum miasta.

Fundament kompromisu

Reklama

Temperatura dyskusji wzrosła do maksimum, gdy swoją wizję rewitalizacji Księżego Młyna przedstawiła australijska firma Opal Property Investments - znana z budowy loftów "U Scheiblera" i bedąca właścicielem części terenów na Księżym Młynie.

Niepowtarzalna szansa

Projekt - zakładający odbudowę i zachowanie charakteru historycznych obiektów przemysłowych oraz przeznaczenie zrujnowanej tkalni na centrum papieskie - ma swoją cenę: budowę w sąsiedztwie dawnej elektrowni budynków mieszkalnych, najchętniej w formie wieżowców.

Te budzą stanowczy sprzeciw wojewódzkiego konserwatora zabytków, bo - jego zdaniem - burzą historyczny charakter miejsca. Władze miasta nie podzielają tej opinii: Łódź ma niepowtarzalną szansę na odbudowę Księżego Młyna, który wzbudzi podziw w Europie. Wieżowce go podkreślą - będąc dowodem odwagi łączenia tradycji z nowoczesnością - niczym szklana piramida w Luwrze.

Tymczasem Opal mówi wprost: Jesteśmy firmą biznesową, nie organizacją charytatywną. Jeśli pozwolicie nam zbudować na Księżym Młynie apartamentowce i sprzedać powierzchnię mieszkalną - będzie nas stać na pieczołowite odtworzenie zrujnowanych budynków przemysłowych Scheiblera i stworzenie w zrujnowanej tkalni centrum poświęconego łódzkiej pielgrzymce Jana Pawła II.

W efekcie Łódź zyska imponujący kompleks architektoniczny, o jakim będzie głośno w Europie: znacznie okazalszy od Manufaktury, podnoszący prestiż miasta i będący jednym z najciekawszych światowych przykładów rewitalizacji.

Jeśli nie otrzymamy zgody na budowę mieszkań w liczbie gwarantującej opłacalność inwestycji - nie będziemy mieli pieniędzy na odbudowę zrujnowanych scheiblerowskich obiektów przemysłowych, które za chwilę ulegną całkowitemu zniszczeniu.

Tak doszło do sytuacji patowej, a jednak "Echu Miasta" udało się namówić obydwie strony sporu do poszukiwań kompromisu. W spotkaniu, zorganizowanym przez naszą redakcję, udział wzięli: łódzki wojewódzki konserwator zabytków - Wojciech Szygendowski, wiceprezydent Łodzi - Włodzimierz Tomaszewski, Nathan Stoliar z firmy Opal Property Investments oraz Maciej Siembieda - członek zarządu łódzkiej spółki Media4mat wydającej "Echo Miasta".

Z ostatniej chwili

Tuż przed oddaniem do druku czwartkowego wydania "Echa Miasta" rozmawialiśmy z łódzkim wojewódzkim konserwatorem zabytków Wojciechem Szygendowskim, który poinformował, że prace nad projektem zabudowy terenu obok scheiblerowskiej elektrowni są w toku.

Po spotkaniu zwołanym 1 czerwca br. z inicjatywy "Echa Miasta" odbyły się dwie robocze sesje konserwatora z przedstawicielami warszawskiej pracowni prof. Stefana Kuryłowicza - autora projektu zabudowy. Rozważano koncepcję posadowienia obok elektrowni budynków niższych, za to rozmieszczonych przestrzennie, co pozwoliłoby firmie Opal uzyskać taką liczbę metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej, która uczyni inwestycję na Księżym Młynie opłacalną.

To ciągle kwestia sporna, ale zyskaliśmy zapewnienie konserwatora o dobrej woli jej rozwiązania i pomocy w rozwiązywaniu szczegółów technicznych, m.in. parametrów nasłonecznienia bydynków:

- Obowiązują tu wskaźniki zabudowy peryferyjnej, choć Księży Młyn leży w centrum miasta - oświadczył Wojciech Szygendowski. - Postaram się nakłonić architekta miejskiego do zmiany tej kategorii, co pozwoli zyskać kolejne 20 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni, na której zależy inwestorowi.

Oto najważniejsze wątki dyskusji:

Włodzimierz Tomaszewski:Skoncentrujmy się na wątkach najważniejszych, tych, które budzą najwięcej kontrowersji. Czyli wysokościowcach, bo one najmocniej bulwersują konserwatora zabytków. Wojewódzkiego konserwatora - trzeba dodać.

Wojciech Szygendowski: Rzeczywiście, co do wieżowców mam mieszane uczucia. Niemniej jednak uważam, że istnieje płaszczyzna porozumienia: nie będę się sprzeciwiał zabudowie tego terenu. Doskonale rozumiem interes inwestora i fakt, że w zamian za rewitalizację zabytkowych obiektów przemysłowych Opal musi mieć rekompensatę w postaci budowy mieszkań. Ale niech to będzie zabudowa pierzejowa i nie tak wysoka.

Dla miasta projekt nie wzbudza kontrowersji. Uważamy, że to niepowtarzalna szansa dla Łodzi, dlatego chcemy jak najszybciej doprowadzić do wydania dokumentów, które pozwolą rozpocząć pracę.

To wyjątkowy fragment miasta. Niewiele przekształcony od XIX wieku. Tę wartość trzeba uszanować. Na tym obszarze nie obowiązuje plan miejscowy. Park kulturowy doliny rzeki Jasień wymaga konkursu urbanistycznego.

Teraz pan mówi o konkursie? Za czyje pieniądze?

Nathan Stoliar: Doceniam intencje pana konserwatora, ale proszę zrozumieć - jeśli natychmiast nie zostaną podjęte działania, wkrótce nie będzie pan miał czego konserwować. Kiedy widzę, jak to wspaniałe miejsce z dnia na dzień zbliża się do ruiny, jak cegła po cegle rozkradana jest tkalnia - to mnie osobiście zabija. Proszę, błagam pana o to, aby mieszkańcy Łodzi mogli panu za kilka lat podziękować za to, że pan ocalił Księży Młyn. Tak będzie, jeśli dziś pomoże nam pan osiągnąć sukces, jeśli wesprze pan naszą aplikację. Musimy wygenerować na nią olbrzymie pieniądze, a mamy swoje terminy finansowe i jeśli temat będzie się przeciągał - pieniądze przygotowane na inwestycję w Łodzi po prostu zostaną przeznaczone na coś zupełnie innego, a stąd będziemy zmuszeni się wycofać. To będzie klęska i rozpacz. Jeśli nie pozwoli nam pan teraz wykorzystać naszych pieniędzy na Księży Młyn - Łódź nie tylko straci te obiekty, ale także 8-10 tysięcy miejsc pracy.

Dopóki będę sprawował swój urząd, będę dążył do jak najszybszego rozpoczęcia prac. Zwłaszcza, że znaleźliśmy inwestora, który nie chce na Księżym Młynie budować hipermarketu, ale elegancki kompleks biurowo-mieszkaniowy.

W.Sz.: Raz jeszcze podkreślam, że nie jestem przeciwny zabudowie terenu obok elektrowni. Ale wpiszmy do warunków ograniczenie wysokości budynków. Niech zabudowa pójdzie w głąb, przestrzennie.

N.S.: To detale. Potrzebujemy warunków i otrzymania możliwości zbudowania tylu metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej, która da nam gwarancję opłacalności inwestycji i pozwoli zachować piękno Księżego Młyna oraz wznieść w zrujnowanej tkalni muzeum papieskie, które podarujemy miastu. Pan konserwator widzi możliwości kompromisu - to działajmy. Zwłaszcza, że mamy dobre doświadczenia przy współpracy z loftami. Wtedy osobiście obiecał mi pan elastyczność przy dalszych etapach rewitalizacji. Proszę o dotrzymanie słowa. Czy pan może się spotkać jak najszybciej z pracownią projektową i pracować z nimi, tak aby warunki zabudowy zostały uzgodnione i wydane do końca czerwca?

W.Sz.: Jeśli pracownia będzie na tyle sprawna, to powinno się udać.

N.S.: Jesteśmy umówieni. Proszę pamiętać, że pana rola jest tu najważniejsza.

Maciej Siembieda

redakcja.lodz@echomiasta.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje