Biznesmen skazany za wyłudzenia

Na karę czterech lat więzienia skazał w środę Sąd Rejonowy w Łodzi Grzegorza K., przedsiębiorcę oskarżonego o wyłudzenie na początku lat 90. ub. stulecia towarów o wartości prawie 7 mln zł.

Drugiego z oskarżonych biznesmenów - Mieczysława R. z Torunia - sąd uniewinnił od wszystkich zarzutów.

Reklama

Proces trwał ponad siedem lat; było to jedno z najdłuższych postępowań toczących się w łódzkich sądach. Biznesmena Grzegorza K. - b. radnego z Uniejowa - sąd skazał także na 25 tys. zł grzywny; jeśli nie zostanie ona zapłacona, dodatkowo grożą mu trzy lata więzienia. Ma on także zapłacić ponad 11 tys. zł kosztów sądowych. Wyrok nie jest prawomocny.

Grzegorza K. i Mieczysława R. prokuratura oskarżyła o to, że w latach 1991-1993 wyłudzili towary wartości ponad 7 mln zł. Zdaniem śledczych, obaj byli bliskimi współpracownikami Marka B., ps. Rudy - świadka koronnego w sprawie "łódzkiej ośmiornicy". Na ławie oskarżonych znaleźli się wskutek jego zeznań.

Marek B., skazany w 1993 r. na karę 8 lat więzienia, nie wydał wówczas wspólników. Dopiero w 1999 r., gdy uzyskał status świadka koronnego, opisał sposób wyłudzania towarów na tzw. odroczony termin płatności.

Ustalono, że należąca do niego spółka Excellent zamawiała cukier, konserwy, alkohol, sprzęt rtv, nie płacąc w ogóle, lub wpłacając przedsiębiorstwom niewielkie kwoty. Towar odsprzedawano po niższych cenach, a oskarżeni nie mieli zamiaru regulować należności. Zdaniem śledczych, oszukać mieli w ten sposób 17 firm, głównie państwowych, wręczając łapówki ich dyrektorom i prezesom.

Dodatkowo obu biznesmenów oskarżono o wręczanie łapówek lekarzom i pracownikom służby więziennej, w zamian za wystawianie fikcyjnych zaświadczeń o złym stanie zdrowia Marka B., w czasie, gdy przebywał on w więzieniu.

Oskarżeni odpowiadali przed sądem z wolnej stopy. Wcześniej Mieczysław R. spędził w areszcie niemal dwa lata, Grzegorz K., który w śledztwie przyznał się do wszystkich zarzutów, po trzech miesiącach wyszedł na wolność. Przed sądem obaj od początku nie przyznawali się do winy. Utrzymywali, że zeznania świadka koronnego są pomówieniami.

Grzegorz K., który sam przyznał przed sądem, że przez 24 lata był tajnym współpracownikiem policji, powiedział, że to Marek B. zorganizował proceder. Prokurator domagał się dla niego kary 5, a dla Mieczysława R. - 4 lat więzienia i wysokich grzywien. Oskarżeni i obrońcy wnosili o uniewinnienie.

Sąd uniewinnił Mieczysława R. od wszystkich zarzutów, a Grzegorza K. od zarzutów korumpowania lekarzy i pracowników służby więziennej (ci ostatni zostali już skazani w innym procesie). Grzegorza K. sąd uznał winnym oszustwa i skazał na cztery lata więzienia.

Sędzia Anna Starczewska-Kaszewiak podkreśliła, że proces toczył się tak długo ze względu na ogromny materiał dowodowy, który obejmował także wiele innych postępowań. Konieczna była również weryfikacja zeznań kluczowego świadka - Marka B. - bowiem sądy wyższych instancji wskazywały, że powinno podchodzić się do nich z dużą ostrożnością ze względu na to, że jest to osoba, który lubi kłamać i dla własnych celów może pomawiać innych.

Sąd uniewinnił obu oskarżonych od zarzutów korupcyjnych ze względu na brak dowodów. Uniewinniając Mieczysława R. od zarzutów oszustwa sąd dał wiarę jego wyjaśnieniom i przedstawionym przez niego dowodom, w tym nagraniem rozmowy z jednym z pomawiających go świadków. Sąd uznał, że R. był osobą, od której przestępcy chcieli pozyskać pieniądze i robić interesy za jego plecami.

Odnosząc się do skazania Grzegorza K. sędzia podkreśliła, że on sam dostarczył dowody - w tym nagranie rozmowy ze świadkiem koronnym - które obróciły się na jego niekorzyść. Zdaniem sądu, z tych dowodów wynika, że obaj doskonale się znali i wspólnie brali udział w oszustwach. "Materiał dowodowy dotyczący Grzegorza K. jest nieubłagany. Sąd przyjął, że jest to osoba, która zgodnie z zeznaniami Marka B. współdziałała razem z nim w wyłudzaniu, a nie była osobą, która tylko pożyczyła pieniądze" - argumentowała sędzia.

Prawdopodobnie prokuratura, jak i skazany, będą odwoływać się do tego wyroku.

Łódzka "ośmiornica" - to związek przestępczy, wykryty przez organa ścigania w czerwcu 1999 r. Zajmowała się przestępstwami gospodarczymi i podatkowymi, ale miała też na koncie zabójstwa, napady i uprowadzenia dla okupu. Jej rozbicie było możliwe m.in. dzięki zeznaniom świadka koronnego - skruszonego gangstera Marka B., ps. Rudy. Ze względu na rozmiary śledztwa i zakres działalności mafii, sprawa podzielona była na kilka wątków.

Jak ustalono, związek przestępczy wyłudzał od firm towary na tzw. odroczony termin płatności i dokonywał oszustw podatkowych przy produkcji niskiej jakości wina. W sumie w różnych wątkach "ośmiornicy" oskarżonych zostało ponad 200 osób.

Trudno wyliczyć, ile na jej działalności stracił Skarb Państwa, ale kilka lat temu prokuratura szacowała, że mogło być to nawet 300 mln zł. Większość procesów członków "ośmiornicy" zakończyła się już prawomocnymi wyrokami.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje