Bronią księdza, bo nie wierzą, że molestował chłopców

Wtorek, 10 kwietnia 2012 (14:16)

Ponad tysiąc osób podpisało się pod listem w obronie aresztowanego na trzy miesiące proboszcza parafii w Szczukach w woj. łódzkim. 48-letni duchowny, zdaniem prokuratury, miał molestować trzech nieletnich chłopców.

Proboszcz z położonej niedaleko Białej Rawskiej parafii w ubiegłą środę trafił do tymczasowego aresztu. Wniosek złożyła prokuratura, uzasadniając to obawą matactwa i zagrożeniem wysoką karą. 48-letni ksiądz usłyszał zarzuty doprowadzenia do czynności o charakterze seksualnym trzech chłopców, którzy nie mieli skończonych 15 lat. Takie przestępstwa są zagrożone karą do 12 lat więzienia.

Według śledczych, chłopcy mieli być molestowani w latach: 2005-2009. Jeden z pokrzywdzonych chłopców, który dziś ma 19 lat, zgłosił sprawę policji pod koniec marca.

Reklama

Większość mieszkańców parafii w Szczukach jest przekonana, że oskarżenia są nieprawdziwe. Jak podkreślają, ksiądz nie mógł dopuścić się zarzucanych mu czynów. Ojciec 19-latka nie chce komentować sprawy. - Syna nie ma w domu, a ja mogę powiedzieć tylko tyle, że wierzę synowi - usłyszała reporterka RMF FM.

Ludzie listy piszą

Mieszkańcy wsi: Szczuki, Józefów, Chodnów podpisali się pod listem w obronie proboszcza. - Podpisałam się, bo nasz ksiądz to jest naprawdę dobry człowiek - mówi z płaczem młoda matka dwojga dzieci. - Jacyś nieodpowiedzialni ludzie, którzy nawet nie są po szkole, tylko tak mogli skrytykować księdza. To jest nie do pomyślenia - dodaje.

Kobieta podaje przykład, jak proboszcz pomógł jej, gdy nie mogła zdać egzaminu na prawo jazdy. Duchowny miał ją pocieszyć, że wszystko będzie dobrze i że powinna zaufać Bogu.

- Znamy proboszcza od 11 lat i ja nie wierzę w to, żeby ksiądz tego się dopuszczał - podkreśla przedstawiciel rady parafialnej. Inny mieszkaniec widzi w oskarżeniach chęć zemsty.

- Chcieli księdza stąd wyrzucić, bo nie chciał dłużej pożyczać im pieniędzy - twierdzi. - Słyszałem, że jeden z tych chłopców, którzy oskarżają księdza, wcześniej, dwukrotnie pożyczał pieniądze od proboszcza. Gdy przyszedł po raz kolejny po pożyczkę, ksiądz odmówił, bo poprzednie sumy nie zostały zwrócone. Wtedy chłopak miał grozić duchownemu: "zobaczysz, i tak ciebie tu nie będzie za dwa miesiące, ty taki i owaki" - tłumaczy inny rozmówca reporterki radia RMF FM.

Chłopcy przychodzili na plebanię

Teraz podpisy w obronie proboszcza ze Szczuk zbierane są we wsiach w pobliskich gminach: Biała Rawska i Rawa Mazowiecka. Mieszkańcy jednak nie bardzo wiedzą, gdzie zostaną przekazane listy poparcia. Mówią o prokuraturze lub obrońcy aresztowanego księdza.

Nieoficjalnie wiadomo, że chłopcy przychodzili na plebanię, bo pomagali proboszczowi przy pracach porządkowych wokół kościoła. Grabili liście, zamiatali, a w zamian dostawali pieniądze.