Byle nie do Warszawy...

Dwa najnowocześniejsze pociągi w Polsce ED-74 po modernizacji wróciły na trasę Łódź - Warszawa. "Echo Miasta" sprawdziło, czy po przeróbkach podróżuje się wygodniej, tak jak obiecywało PKP.

Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu spółka PKP Przewozy Regionalne odebrała 11 nowoczesnych pociągów. Kosztowały 171 milionów złotych. Po kilku dniach zaczęły się skargi pasażerów, którzy narzekali, że pojazdy są wyjątkowo niewygodne. PKP postanowiło je przerabiać.

Reklama

- Podróż tymi pociągami miała trwać nie dłużej niż godzinę. Na odcinku Łódź - Warszawa trwa remont torowiska i jedzie się znacznie dłużej. Dlatego pasażerowie narzekają na niewygodne fotele. Przeróbki, których ostatnio dokonano, polegały na odsunięciu o 10 centymetrów od siebie siedzeń. To sprawi, że podróż stanie się bardziej komfortowa - zapewnia Michał Żurowski z PESA Bydgoszcz, firmy która wyprodukowała i przerabia pociągi.

- Nie wiem jak pasażerowie, ale ja nie mam powodu do narzekania. Skład prowadzi się dobrze, w kabinie jest cisza, spokój i klimatyzacja - mówi nam jeden z maszynistów. Ale ponoć pociągi często się psują? - Nie będę tego komentował, zresztą stare także się psuły - dodaje.

Powykręcani pasażerowie

We wtorek pierwsze dwa zmodernizowane składy wróciły na trasę. Postanowiliśmy pojechać do stolicy i w czasie podróży popytać pasażerów, jak im się podróżuje ulepszonym pojazdem. Większość osób nawet nie zauważyła zmian.

- Być może odległość między fotelami została zwiększona, ale w ogóle tego nie zauważyłam. Wydaje mi się, że problem jest nie tylko z odległością, ale z błędnymi założeniami przy projektowaniem tych krzesełek. Coś o tym wiem, bo sama zajmuję się projektowaniem. A tu proszę, siedzę dopiero nieco ponad 20 minut, a już bolą plecy - przyznaje pani Krystyna, jedna z pasażerek.

Jedno jest pewne, jeśli ktoś ma przynajmniej 180 cm wzrostu, nie może liczyć na wyprostowanie nóg. Wyższe osoby ledwo się mieszczą, obijając kolanami o fotel znajdujący się przed nimi. Jeśli siedzimy obok innego pasażera lub naprzeciwko, założenie nogi na nogę także jest niemożliwe. Chyba że położymy je na środku wagonu, ale tu co chwilę ktoś przechodzi.

- Nich pan porobi zdjęcia pozycji, jakie przyjmują pasażerowie. Niektórzy robią naprawdę dziwne i śmieszne pozy. Są nieźle powykręcani, kombinują, przekręcając się co chwilę z boku na bok. To wygląda jakby w wagonie jechali ludzie poszkodowani przez los - mówi zdenerwowany 40-latek.

Jeszcze dwa tygodnie

Większość pasażerów prawdziwą ulgę odczuwa, kiedy kierownik pociągu zapowiada, że zbliżamy się do Dworca Centralnego. Po dwóch godzinach jesteśmy na miejscu. Pierwsze 60 minut jazdy dało się wytrzymać, ale od Skierniewic zaczął dokuczać ból pleców i siedzenia. Oj, przydałby się jakiś masaż. W tej sytuacji podziękowanie za miłą podróż i zaproszenie do dalszego korzystania z usług PKP brzmi naprawdę komicznie. Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy - śpiewał Ryszard Rynkowski. Wiedział, co mówi.

Sytuacja pasażerów trochę poprawi się w połowie czerwca. PKP zapowiada, że czas podróży na trasie Łódź - Warszawa skróci się o ponad pół godziny.

Dariusz Gabryelski

dariusz.gabryelski@echomiasta.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje