Były szef łaskiego szpitala przed sądem

B. dyrektor szpitala w Łasku Janusz R. stanie przed sądem za niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień. Według prokuratury, szpital stracił na jego decyzjach niemal 1,8 mln zł.

Sprawa dotyczy m.in. pożyczki, którą - zdaniem śledczych - na bardzo niekorzystnych warunkach b. szef łaskiego szpitala zaciągnął od jednej z firm skupujących długi szpitali. Akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Sieradzu skierowała już do miejscowego sądu okręgowego - poinformował rzecznik sieradzkiej prokuratury okręgowej Józef Mizerski.

Reklama

Zarzuty dotyczą okresu od stycznia 2006 do września 2008 roku. Prokuratura zakwestionowała trzy decyzje dyrektora, zarzucając mu przekroczenie uprawnień i niedopełnienia obowiązków w zakresie gospodarowania mieniem szpitala.

Według prokuratury w pierwszej połowie 2006 roku ówczesny dyrektor niezgodnie z celem wydał 2,5 mln zł pochodzące z pożyczki bankowej. Środki te zamiast na restrukturyzację zobowiązań placówki, wydano na inne cele. Wykorzystanie ich zgodnie z przeznaczeniem miało umożliwić umorzenie 70 proc. z pożyczki zaciągniętej w Banku Gospodarstwa Krajowego w wysokości ponad 1,8 mln zł. W związku z tym, że przeznaczono je na inny cel, podstawa umorzenia odpadła i szpital - zdaniem śledczych - stracił ponad 1,2 mln zł.

Kolejny zarzut dotyczy okresu sierpień-wrzesień 2008 roku. Wówczas to dyrektor Janusz R. zaciągnął w jednym z podmiotów finansowych pożyczkę w wysokości 3,7 mln zł. Zdaniem śledczych, została ona zaciągnięta, mimo że nie było zagrożenia dostaw do szpitala i jego funkcjonowania. W dodatku pożyczka wiązała się z naliczeniem "rażąco wysokiej" prowizji w wysokości 27,3 proc.

Zdaniem prokuratury zaciągając pożyczkę ówczesny szef łaskiego szpitala przekroczył swoje uprawnienia i pogorszył sytuację ekonomiczną placówki. Szpital stracił na tej operacji co najmniej 547 tys. zł w związku z zawyżonym kosztem obsługi pożyczki. R. miał także podpisać z pożyczkodawcą niekorzystny aneks do umowy, który dawał firmie możliwości swobodnej oceny sytuacji finansowo-ekonomicznej szpitala oraz wypowiedzenie umowy w każdej chwili.

W śledztwie Janusz R. nie przyznał się do winy. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL