Co dalej z lotniskiem w Sochaczewie?

Wybór Mszczonowa to tylko kaczka dziennikarska - zapewnia ministerstwo infrastruktury. Sochaczew ma więc nadal szansę, że właśnie kilka kilometrów od niego powstanie wielkie międzynarodowe lotnisko.

"Polska Dziennik Łódzki" w dużym artykule z 23 września tego roku doniosła, że planowany od lat centralny port lotniczy powstanie w Mszczonowie.

Reklama

W artykule wypowiada się nawet minister infrastruktury Cezary Grabarczyk twierdząc, jakoby wstępna decyzja została już podjęta.

Jednak kiedy zadzwoniliśmy do ministerstwa, żeby sprawdzić prawdziwość tej informacji, nikt nam jej nie potwierdził. Wręcz przeciwnie, Sławomir Sadowski z biura informacji i promocji ministerstwa infrastruktury był oburzony tym artykułem, mówiąc, że nie ma on nic wspólnego z prawdą. Poinformował nas, że we wrześniu tego roku ogłoszono dopiero kolejny przetarg na "Opracowanie koncepcji lotniska centralnego dla Polski - prace analityczne".

Analiza ta ma odpowiedzieć na pytanie czy w ogóle potrzebne jest Polsce lotnisko centralne. Wybrany w przetargu wykonawca, na podstawie krótko- i długoterminowej prognozy rynku transportu lotniczego na świecie, w Europie i Polsce, uwzględniając obecny stan krajowej infrastruktury lotniskowej, dokona różnych symulacji scenariuszy rozwoju infrastruktury z lotniska centralnego dla Polski i bez tej inwestycji, definiując jej wpływ na istniejące i planowane porty lotnicze.

Fakt, iż sprawa jest daleka od rozstrzygnięcia, jest z nadzieją przyjmowany w Sochaczewie, a i dla Łowicza nieobojętny, bo ewentualne umiejscowienie wielkiego lotniska w Sochaczewie byłoby korzystne i dla naszego rynku pracy. Przypomnijmy, że rząd, ze względu na ograniczone możliwości Lotniska Okęcie w Warszawie i coraz większą popularność komunikacji powietrznej, podjął w 2003 r. próbę znalezienia najlepszej lokalizacji do stworzenia nowego portu lotniczego do obsługi ruchu międzynarodowego w centralnej Polsce.

Wśród siedmiu rozpatrywanych miejsc, było lotnisko w Bielicach pod Sochaczewem. Dlatego ówczesne władze samorządowe Ziemi Sochaczewskiej i reprezentujące je Stowarzyszenie Port Lotniczy Sochaczew postanowiły podjąć próbę szybkiego przekształcenia istniejącego wojskowego obiektu lotniskowego w cywilny port lotniczy.

Jak już obszernie pisaliśmy na początku tego roku, sochaczewskie lotnisko miałoby powstać na terenie byłego wojskowego lotniska w Bielicach w gminie Sochaczew, będącym własnością Skarbu Państwa, w zarządzie Szefostwa Infrastruktury Lotniskowej Sił Powietrznych. Istniejący obiekt ma powierzchnię 660 ha. Teren posiada pas startowy o długości 2500 m i szerokości 60 m oraz zapasowy, równoległy pas lądowania. Dodatkową zaletą tego terenu jest jego naturalna ochrona akustyczna przed hałasem - las o powierzchni 150 hektarów. Bielice położone są korzystnie - ale Mszczonów także, zresztą każda ze wspomnianych lokalizacji ma swoje plusy.

Komorowski udziałowcem spółki

Na obecnym etapie wiodącymi podmiotami w procedurze tworzenia lotniska są samorząd lokalny oraz Ministerstwo Infrastruktury. Współpracuje z nimi Mazowiecki Port Lotniczy Sochaczew. Do spółki przyjęto, zimą tego roku, trzech nowych członków. Są to Barbara i Zbigniew Komorowscy (25 proc.), gmina Teresin ( 2,5 proc.) oraz firma Meinl Airports International z Austrii, która posiada duży kapitał i doświadczenie w branży lotniskowej (40 % udziału). Oprócz nich udziałowcami są: Samorząd Województwa Mazowieckiego (12,5 proc.), miasto Sochaczew (10 proc. udziałów) oraz gmina Sochaczew (10 proc.).

Zbigniew Komorowski to, przypomnijmy, właściciel m. in. firmy Bakoma, młyna Szymanów - a w polityce niegdyś senator, znany działacz PSL. Łączny kapitał spółki to 6,5 mln zł, z czego 2 mln zł stanowi kapitał zakładowy.

Spółka jest na etapie przygotowań umowy operacyjnej z wojskiem, która będzie określała zasady użytkowania lotniska i podziału terenów, które zostaną przeznaczone pod cywilną jego część i te, które pozostaną jeszcze w dyspozycji wojska. Czy i w jakim zakresie strona wojskowa będzie skłonna uwzględnić postulaty MPLS, okaże się prawdopodobnie w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Najpierw teren ma przejąć od wojska Samorząd Województwa Mazowieckiego, dopiero później ma on wydzierżawić go spółce.

Budowę lotniska spowalnia m.in. brak na tym terenie planu zagospodarowania przestrzennego, a jest on niezbędny choćby do tego, by móc uzyskać decyzję o warunkach zabudowy. Planów zagospodarowania nie ma, z prostego powodu, na mapie była tu do tej pory biała plama, ze względu na to że był to teren wojskowy.

Zdążyć przed Euro 2012?

Prezes spółki Przemysław Nowak dodaje, że już teraz prowadzone są intensywne konsultacje ze wszystkimi zaangażowanymi stronami w celu określenia granic przekazywanego terenu. Jednocześnie władze spółki pracują nad przygotowaniem wielu dokumentów niezbędnych w procesie przygotowania inwestycji, takich jak analiza wstępnych uwarunkowań środowiskowych czy Plan Generalny, który jest analizą rozwoju lotniska w przeciągu najbliższych 30 lat. Będzie on brany pod uwagę przez władze gmin przy tworzeniu przez nie planu miejscowego.

- Został już także złożony wniosek do Urzędu Lotnictwa Cywilnego o promesę zezwolenia na założenie lotniska i obecnie czekamy na jej wydanie - mówi Nowak.

Proces przygotowania i uruchamiania inwestycji powinien kosztować ok. 250 mln złotych. Spółka MPLS chciałaby zdążyć z budową lotniska jeszcze przed piłkarskimi mistrzostwami Europy w Polsce w 2012 r.

jr

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje