Co dzieje się wokół Piotrcovii?

Ostatni miesiąc przyniósł dla MKS Piotrcovia niemałe zamieszanie - krótko mówiąc - zawrzało. Spodziewane i mniej spodziewane zmiany na kilku stanowiskach, parę niepowodzeń i spora garść żalu.

Co dzieje się wokół piotrkowskiej piłki ręcznej kobiet?

Reklama

Zawrzało

Wokół piotrkowskiej piłki ręcznej kobiet zwykle mówi się wiele. Niestety, ostatnio nie są to same dyskusje o zwycięstwach i radosne obserwacje pozytywnych wydarzeń. W niedługim czasie zmienił się cały zarząd klubu i nie zabrakło w Piotrkowie ludzi, których zmiany zaskoczyły.

Również passa naszych szczypiornistek aktualnie nie jest najlepsza.

- Pracę w klubie na przestrzeni trzech lat - my, sponsorzy - oceniliśmy jako częściowo zadowalającą, bo udało się odbudować szkolenie młodzieży - opowiada o dokonanych zmianach Witold Maćkowiak, jeden z głównych sponsorów Piotrcovii.

- Nie udało się natomiast odbudować profesjonalizmu pierwszej drużyny i postanowiliśmy, że należy coś zmienić. Stąd ostatnie zmiany na stanowisku trenera, kierownika, masażysty, a także planowana niebawem zmiana prezesa. Oczekiwania co do nowego zarządu są bardzo proste - pilnowanie efektów oraz racjonalne i dobre gospodarowanie środkami.

Nie musimy też ciągle zdobywać medali, ale nie możemy schodzić poniżej pewnego poziomu - dodaje sponsor. Tuż po zmianach, jakich sponsorzy dokonali z klubie, w Internecie zawrzało. Forumowicze w sposób bardzo niepochlebny wypowiadali się na temat sponsora i jego postępowania. Również same zawodniczki były co najmniej zaskoczone nową sytuacją.

- Wszelkie zmiany w sporcie są normalne, ale te w naszym zespole były bardzo nieoczekiwane i przeprowadzone w złym momencie - mówi jedna z zawodniczek Piotrcovii.

- Jeśli były one planowane, powinno przeprowadzić się je trochę później, na spokojnie. Przez to zamieszanie i przede wszystkim przez zmianę trenera myślało się jeszcze o czymś innym niż tylko o piłce - dodaje zawodniczka. Jej koleżanka opowiada, że wśród zawodniczek były takie, które są ze zmian zadowolone i takie, którym one nie odpowiadają.

Czyja to sprawa?

Przy okazji przeprowadzenia zmian w klubie MKS Piotrcovia pojawiło się kilka pytań i wątpliwości. Jedne z nich dotyczą tego, kto powinien dokonywać podobnych zmian i czy sponsorzy mają do tego prawo.

- My, sponsorzy jesteśmy od tego, żeby zapewnić drużynie warunki, a ona powinna dobrze funkcjonować - mówi Witold Maćkowiak.

- Sponsorzy zawsze będą reagować na nieprawidłowości w klubie. Tymczasem zespół był zaniedbany, również w sferze trenersko-organizatorskiej, połowa zawodniczek jest kontuzjowana, a wynika to z niedotrenowania. Czy za dużo wymagamy od naszych dziewcząt?

Myślę, że nie, bo naprawdę na wiele je stać - dodaje sponsor. - Jeśli chodzi o zarzuty, jakie pojawiły się m.in. w Internecie i m.in. pod moim adresem, to jestem pewien, że nie każdemu w Piotrkowie zależy na tym, żeby była piłka ręczna - środowisko przeciwników ostatnio się uaktywniło.

Natomiast jeśli chodzi o tych, którzy chcą, żeby ta piłka była, każdy z nich chciałby, żeby się to odbywało po jego myśli. To jest oczywiście nie do pogodzenia. Trzeba pamiętać, że piłka na boisku jest jedna, a ludzi wokół bardzo wielu i trzeba się po prostu dogadać.

Ja ciągle rozważam odejście w cień, może ktoś będzie miał lepsze pomysły na to, jak zająć się klubem - dodaje z nutą żalu Witold Maćkowiak. - Póki co w klubie jest rada trzech sponsorów, którzy finansują zespół, dlatego mają prawo oczekiwać, że będzie on dobrze funkcjonował - dodaje sponsor. Również inni sponsorzy podzielają jego zdanie.

- My jesteśmy sponsorami i dla nas liczy się przede wszystkim drużyna, która powinna osiągać jak najlepsze wyniki - mówi Tomasz Kaczmarek, prezes Przedsiębiorstwa Robót Drogowych PEUK SA. Zmiany, jakie zostały przeprowadzone w zespole, były przez sponsorów ustalane, nie jest nas w końcu tak dużo, żeby nie móc takich spraw ustalić - dodaje.

Także trzeci sponsor, Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej, nie ma wątpliwości co do podjętych decyzji. - Wszystkie zmiany poprzedzone były decyzjami całego zarządu i były to decyzje przemyślane - mówi Sylwester Pielużek, przedstawiciel MZGK w zarządzie i wiceprezes klubu. - Nieprawdą jest, że decyzje podejmował sam Witold Maćkowiak - on podjął się konsolidowania sponsorów, ale decyzje podejmowane są wspólnie i dobrze, że są zmiany na głównych stanowiskach w klubie.

Myślę nawet, że być może zapadły one trochę za późno. Wokół tej sprawy rozpętała się prawdziwa histeria, którą niepotrzebnie podsyca kilka osób, pojedynczy ludzie, którzy uzurpują sobie prawo do miana znawców piotrkowskiej piłki ręcznej kobiet - dodaje Sylwester Pielużek.

Z zatoki na pełne morze

Zarówno kibice, zawodniczki, jak i oczywiście sponsorzy życzyliby sobie, żeby Piotrcovia osiągała jak najlepsze wyniki. - Chciałbym, żeby drużyna zaczęła grać lepiej niż ostatnio - przyznaje Tomasz Kaczmarek.

- Wtedy, za jakiś czas, będzie wiadomo, czy wprowadzone w klubie zmiany były dobrym krokiem. Jeśli będą lepsze wyniki, będzie to oznaczać, że były potrzebne. Jeśli nie - będą kolejne - dodaje sponsor.

Jednak w Piotrkowie pojawiły się opinie, że zmiany na klubowych stanowiskach nie były najbardziej "trafione". Głosy są podzielone co do wątku rozstania się klubu z Krzysztofem Laskowskim, wieloletnim działaczem sportowym, kierownikiem klubu.

- Nie wiem, dlaczego kierownictwo nie chce już więcej z nim pracować - mówi jedna z zawodniczek. - My pracowaliśmy razem przez wiele lat i takie rozstanie nie jest przyjemne - dodaje. Inne zdanie ma Witold Maćkowiak.

- Zarówno kierownik drużyny, jak i masażysta mają obowiązek interesowania się stanem zdrowia zawodniczek, zwłaszcza w takim natłoku kontuzji, jaki nastąpił w Piotrcovii. Zespołem muszą zajmować się osoby, które w przerwie meczu nie palą papierosa, ale są z zawodniczkami w szatni, po to żeby służyć im swoją pomocą. Musi być przygotowana szatnia, stroje, podstawowe medykamenty, to są podstawy - wyjaśnia sponsor. Kontrowersje dotyczą także m.in. nowego trenera, Ryszarda Czyża, który zastąpił Romana Jezierskiego.

- Jeśli trzeba było nam zmienić trenera, to nie wiem, dlaczego akurat na takiego, który będąc wcześniej naszym drugim trenerem, podczas przerw w meczach nie był z nami w szatni, a raczej wychodził zapalić - zastanawia się jedna z zawodniczek Piotrcovii.

Inne zdanie na temat nowego trenera ma Witold Maćkowiak, także w kontekście pierwszych meczów drużyny pod jego opieką, które Piotrcovia przegrała. - Początek pracy trenera Czyża w Piotrcovii chyba rzeczywiście nie był najszczęśliwszy - mówi sponsor.

- Tak naprawdę trochę się nawet dziwię, że podjął się tej pracy mimo atmosfery, jak się wokół niego wytworzyła. Ale to dobrze, bo trudno byłoby teraz znaleźć fachowca, który by wyprowadził tę drużynę z zatoki na otwarte morze.

Poprzedni trener miał naprawdę kapitalną kadrę przez pierwsze dwa sezony - co najmniej pięć zawodniczek na poziomie reprezentacji Polski, dwie reprezentantki Białorusi i dwie aspirujące. Mając taką kadrę, można zrobić wiele, ale potencjał nie został wykorzystany.

Wielkie nadzieje nie owocowały pracą, a nadmierna ambicja przełożyła się na efekty fizycznych niedoskonałości. Dlatego mamy nadzieję, że teraz będzie lepiej i najważniejsze jest to, żeby dziewczęta dogadały się z nowym trenerem - mówi Witold Maćkowiak.

Zawodniczki tak naprawdę w bardzo niewielu przypadkach chcą komentować wybór nowego trenera oraz innych osób opiekujących się klubem. - Ostatnie niepowodzenia zespołu nie powinny być przypisywane nowemu trenerowi - mówi jedna z nich. - Tę współpracę można będzie oceniać dopiero po jakimś czasie - dodaje. - To nie nasza sprawa - mówi inna. - My powinnyśmy zająć się grą.

Grać i zwyciężać

Ostatnie niepowodzenia Piotrcovii niektórzy przypisują atmosferze, jaka się wokół klubu wytworzyła - psychologii, która tym razem podziałała na niekorzyść. - Ostatnie wydarzenia sprawiły, że czasem myślałyśmy nie o meczu, ale o tym, co mówi się o naszym klubie - opowiada zawodniczka Piotrcovii. - Staram się od tego odcinać i robić swoje, czyli myśleć o meczach - dodaje inna.

Powodów ostatnich niepowodzeń zespołu Witold Maćkowiak upatruje w spadku formy zawodniczek. - Drużyna stanęła, bo nie starczyło zdrowia. Organizm sportowca musi być przygotowany na sto dziesięć procent wysiłku, wtedy da z siebie sto.

Jeśli nasze dziewczyny przygotowane były na pięćdziesiąt procent, to przez sześć meczów dały z siebie sto, a potem zwyczajnie nie wytrzymały - dodaje. Również Tomasz Kaczmarek dostrzega niepowodzenia Piotrcovii.

- Nasza drużyna miała ostatnio kilka "wpadek" - przyznaje. - Nie chcę mówić, że zawsze muszą być medalowe miejsca, ale bardzo mi się podoba, kiedy nasza drużyna wygrywa z dobrymi zespołami. Niedopuszczalne są natomiast przegrane ze słabszymi od siebie zespołami. Również zawodniczki czują, że nie miały ostatnio szczęścia, ale też wierzą, że wszystko wróci do normy.

- Takie zmiany, choć spowodowały wiele zamieszania, zawsze wzmacniają i mam nadzieję, tak jak chyba większość dziewczyn, że tak będzie i tym razem - mówi jedna z zawodniczek Piotrcovii. - Wszystkie chciałybyśmy, żeby następna runda była lepsza niż poprzednia.

Także sponsorzy wyrażają nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej i wierzą w swoje podopieczne.

***

W książce Michała Ostafijczuka i Marcina Cecotki, "Piotrcovia - dwadzieścia lata w elicie" autorzy napisali, że ma ona przypomnieć "zwycięskie mecze, wspaniałe zawodniczki, niezapomnianą atmosferę, ale także momenty trudne, niespodziewane porażki...".

Nie powinno się zapominać, że aby przyszłość Piotrcovii była pogodniejsza potrzeba nie tylko dobrego funkcjonowania klubu, dobrej gry zawodniczek, ale też dobrej woli wszystkich, którzy obserwują losy drużyny.

Jak zapewniają zawodniczki Piotrcovii, bardzo ważne jest dla nich, aby życzliwi kibice byli z nimi nie tylko podczas zwycięstw i w chwilach chwały, ale także wtedy, kiedy "idzie trochę gorzej", kiedy są kłopoty.

- Każda drużyna przygotowuje się po to, żeby wygrać, my też - mówi zawodniczka MKS Piotrcovia. I dodaje, że "trzeba tylko trochę w nie wierzyć". Powinno się chyba wierzyć nie tylko trochę, ale bardzo i pamiętać, że nic nie działa na nie tak, jak wsparcie kibiców i sympatyków. Wszystko może się przecież odwrócić, dopóki piłka jest w grze.

Anna Warych

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy