Co łączy Jolę z Big Brothera z prezydentem?

Internauta "Klasowicz":

Reklama

"Najbardziej śmieszy mnie dział 'Zdjęcia', a w nim fotki z dziećmi na tle wypasionych domów i samochodów. Podejrzewam, że często nie swoich.

Każdego bawi co innego. Dla wielu śmieszne i zabawne jest wysyłanie zaproszeń do własnej żony lub koleżanki, z którą w pracy dzieli się biurko i widzi się z nią na co dzień, dla innych już nie. Cóż, dla niektórych sukcesem jest jak największa liczba znajomych. Każdy odnosi taki sukces, na jaki zasługuje".

Nasze wspomnienia

A może wcale nie jest tak źle? Może to piękna inicjatywa, możliwość powrotu do najlepszych lat? Lat młodości, szkoły, studiów, pewnej beztroski, kiedy wszystko było łatwiejsze i prostsze?

- Słowa "nasza klasa" brzmią ciepło, pozytywnie, przywraca tożsamość, identyfikację, wskazuje swoje korzenie i źródła wartości, związuje - w tym trudnym czasie - biografię w całość - uważa dr Ireneusz Kaczmarczyk, socjolog.

- To nie tylko nostalgia, to funkcja psychologiczna. W ten sposób młodzi ludzie nieco upodmiotowili swoje kontakty internetowe, promują się w ten sposób. Dla starszych, zapracowanych, "Nasza Klasa" jest odpowiedzią na głód relacji, zwłaszcza dla pokolenia średniego, które pamięta czasy "komuny", stanu wojennego, marazmu. Ale jednak ten czas był istotny, z punktu widzenia wspólnych idei i silnych więzi. Potem czas zmian te więzi często pozrywał, a idee popchnęły ludzi w różne aktywności i miejsca na świecie. Pokolenie to zbliża się do fazy życia, która wymaga podsumowań, analizy i spojrzenia na siebie także na tle innych. Odtwarza więc i szuka kontaktów, wskrzesza niejako przeszłe znaczenia w poszukiwaniu ciągłości i jakiegoś sensu swojego życia. Ważna tu też zwykła ciekawość, co u kogo słychać, jak się mają "klasowe miłości"... Wygląda, że ludzie zwracają w ten sposób wartość przyjaźni, zwłaszcza, że tamtym wartościom z przeszłości nic nie może zagrozić...

Nasze miłości

Przeszłości już nie, ale przyszłości? Psycholodzy ostrzegają: dzięki ponownym kontaktom z dawnymi znajomymi, odżywają dawne uczucia, miłości, mogą powstawać nowe - stare romanse, które o tyle są niebezpieczne, że dotyczą ludzi po ślubie.

- Takie portale to często gigantyczne agencje matrymonialne, które mają tę przewagę nad zwykłymi stronami randkowymi, że ewentualnego partnera już się zna - twierdzi Dariusz Kamas, psycholog jednej z łódzkich uczelni. - Ludzie zarejestrowani w Naszej Klasie, to często osoby przeżywające kryzys wieku średniego. Niektórym może się nagle wydawać, że uda im się przeżyć niespełnioną miłość. Jednak częściej spotka ich rozczarowanie, a co gorsza - ich realne małżeństwo lub związek mogą się po prostu rozpaść.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje