Co łączy Jolę z Big Brothera z prezydentem?

Czy do popularności NK przyczyniło się także poszukiwanie dawnej, często niespełnionej miłości? Pewnie tak, ale jak twierdzi dr Kaczmarczyk, główną przyczyną były zmiany ustrojowe, do jakich doszło w Polsce po '89 r.

Reklama

- Z chwilą transformacji ustrojowej zmieniły się możliwości rozwoju, charakter pracy, jej intensywność, czas. Takie sytuacje "wykorzeniają" ludzi, rwą się więzi rodzinne, środowiskowe, przyjacielskie. Relacje stają się powierzchowne, podporządkowane pracy. Potrzeby psychologiczne człowieka przejęły media, a zwłaszcza telewizja, która jest źródłem informacji, oknem na świat, substytutem kontaktu z ludźmi, źródłem przeżywania uczuć i emocji... Ale to jest maszyna. Z maszyną i papierem nie da się zbudować kontaktu, mamy na to dowody w gabinetach psychologicznych. Internet dla młodych ludzi to standard. Mogą się kontaktować z sobą, rozpoznawać, choć nie poznawać, nawiązywać relacje, dyskutować. Portal stał się chwilowym lekiem milionów ludzi na to doświadczenie wykorzenienia.

Nasi znani znajomi

Czy to rzeczywiście chwilowy lek na codzienne smutki, ale i panaceum na kompleksy? Czy może to po prostu nowa moda i trend, któremu tylu z nas nie potrafi się oprzeć? Czym jest "Nasza Klasa" dla kilku znanych mieszkańców Piotrkowa? Dlaczego się w niej zarejestrowali?

- Początkowo irytował mnie szum wokół portalu i miałem doń raczej nieufny stosunek, potem jednak chciałem osobiście sprawdzić, o co tyle szumu, ale zirytowałem się jeszcze bardziej, gdy co rusz widziałem komunikaty typu "serwery są przeciążone" - mówi Marek Obszarny, dziennikarz dziennika "Polska" (122 znajomych).

- Dałem sobie spokój, ale - jak się szybko okazało - nie dało się uciec od starych znajomych, bo zacząłem dostawać zaproszenia na służbowego maila. Zarejestrowałem się i złapałem na ten sam haczyk, który chwyciło kilka milionów Polaków. Zacząłem więc wysyłać zaproszenia do kolejnych znajomych, których tam odnalazłem, wśród ich znajomych byli następni i ten prosty łańcuszek w kilka dni zaowocował odświeżeniem sporej grupy dawno niewidzianych twarzy. Gdy emocje opadły, a kolejne kontakty przybywają już powoli, pojawiła się refleksja, że na dobrą sprawę cała ta zabawa jest dość żałosna, ale jednocześnie terapeutyczna.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje