Inwazja na miejskie przedszkola

Od początku marca łowickie (Łódzkie) przedszkola przyjmują zapisy dzieci na rok szkolny 2009/2010. Zainteresowanie rodziców posłaniem dzieci do tego rodzaju placówek jest ogromne.

W ubiegłym tygodniu przyjęto już tyle zgłoszeń, że przedszkola zapełniłby się po brzegi. Karty zgłoszeń będą przyjmowane do końca marca, potem zweryfikują je komisje rekrutacyjne.

Reklama

Już w ubiegłym roku zainteresowanie przedszkolami było znacznie większe niż w latach poprzednich. Wtedy też władze miasta wyraziły zgodę na utworzenie dwóch dodatkowych grup w Przedszkolach nr 1 i 4, oraz rozszerzenia godzin pracy jednej grupy 6-latków w Przedszkolu nr 5, z pięciu godzin pracy, podczas których dzieci dostają jeden posiłek, do pełnych 10 godzin, w czasie których dzieci mają pełne wyżywienie.

Czy w tym roku może zabraknąć miejsc w 7 miejskich przedszkolach? Nie jest to jeszcze pewne. Istnieje jednak możliwość, że niektórzy rodzice starają się o przyjęcie dziecka do więcej niż jednego przedszkola, tak więc ilość zgłoszeń będzie zweryfikowana. Po zakończeniu przyjmowania kart zgłoszeniowych, między 1 a 15 kwietnia, dyrektorzy przedszkoli spotkają się i będą sprawdzać zgłoszenia. Kwalifikacja dzieci w każdej placówce trwać będzie od 15 do 20 kwietnia. Między 20 a 25 kwietnia wywieszone będą imienne listy przyjętych dzieci. Informacja na temat dzieci nieprzyjętych i ewentualnych wolnych miejscach w placówkach ma być gotowa w dniach 21-25 kwietnia.

Kryteria przyjmowania dzieci do przedszkoli zapisane są w statutach placówek. Pierwszeństwo mają dzieci 6-letnie, dzieci matek lub opiekunów samotnie wychowujący dzieci, dzieci osób posiadających orzeczenie o niepełnosprawności, dzieci z rodzin wielodzietnych.

A co, jeśli miejsca zabraknie? - Na pewno powstaną nowe oddziały w przedszkolach. Nie zostawimy tak rodziców - mówi burmistrz Krzysztof Kaliński w odpowiedzi na zadane mu pytanie. Jeśli faktycznie chętnych dzieci będzie więcej niż miejsc w przedszkolach, powstaną dwie nowe grupy po 25 osób w Przedszkolu nr 1 przy ul. Ułańskiej i Przedszkolu nr 3 przy ul. 3 Maja.

W obecnym roku szkolnym w 7 miejskich przedszkolach jest 710 dzieci. Jak podkreśla burmistrz, w Łowiczu jest bardzo wysoki wskaźnik "przedszkolności" - liczba dzieci chodzących do przedszkola w stosunku do wszystkich dzieci w wieku przedszkolnym - wynosi on około 80%.

Skąd takie zainteresowanie

- Pięciolatek ma prawo do wychowania przedszkolnego, co niektórzy rozumieją jako obowiązek, a ten będzie dopiero w roku szkolnym 2011/2012 - mówi Emilia Raczek, dyrektor Przedszkola nr 5 przy ul. Chełmońskiego w Łowiczu. Jak dodaje, widoczne jest bardzo duże zainteresowanie zapisaniem do placówki 5-latków. Dotychczas dzieci trafiały do przedszkola albo w wieku 3-4 lat albo jako 6-latki. Placówka może przyjąć 100 dzieci. W ciągu pierwszych dni naboru wpłynęło 120 kart, przy czym nie wszyscy rodzice dzieci chodzących obecnie do placówki złożyli już karty. Niektórzy się nie spieszą, wiedząc, że mają czas do końca marca.

Warto więc przypomnieć rodzicom, że przez 3 najbliższe lata oni sami decydują, czy ich dziecko pójdzie do szkoły jako 6 czy 7-latek. Ustawa o systemie oświaty, której prezydent Lech Kaczyński nie podpisał, i tak prawdopodobnie wejdzie w życie w planowanym terminie - bo większość sejmowa odrzuci weto. Po protestach rodziców została jednak ona już trochę zmieniona i przewiduje, że obowiązek szkolny obejmie 6-latków dopiero od 1 września 2012 roku, a nie od tego roku, jak planował to pierwotnie rząd.

Tak wiec, przez 3 najbliższe lata dyrektor szkoły podstawowej może przyjąć dziecko 6-letnie jeśli:

* było objęte obowiązkiem przedszkolnym w roku szkolnym poprzedzającym przyjęcie do szkoły,

* poradnia psychologiczno-pedagogiczna wyraziła pozytywną opinię (dotyczy to dziecka, które nie chodziło do przedszkola),

* szkoła posiada warunki organizacyjne.

Sześciolatki, które 1 września tego roku nie pójdą do szkoły, będą miały nadal obowiązek odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego w szkole lub przedszkolu. Warto dodać, że są to oddziały nazywane dotąd "zerówką", choć nazwy tej nie ma w nowej podstawie programowej.

Polityka a przedszkole

To, co się dzieje w Sejmie ma widoczny wpływ na sytuację przedszkoli - w tym naszych. Gdyby bowiem większość sześciolatków, poszła do szkół, w przedszkolach powstałyby wolne miejsca dla trzylatków. Jednak po wecie prezydenta wcześniejsze pójście do szkół stoi pod znakiem zapytania, tym samym wolnych miejsc nie ma. - Mamy obowiązek przyjąć każdego sześciolatka, ponieważ ustawa o oświacie od nas tego wymaga - mówi dyrektor Przedszkola nr 3 przy ulicy 3 Maja w Łowiczu Iwona Kosiorek - Z roku na rok ta grupa jest coraz liczniejsza, tym samym pozostaje nam mniej miejsc do rozdysponowania kolejno dla 5, 4, 3-latków. Zresztą ta ostatnia grupa jest najbardziej poszkodowana. Do żłobka nie zostaną przyjęci, bo są za duzi, a z kolei w przedszkolach nie ma dla nich miejsca. Bowiem przed nimi, w pierwszej kolejności, przyjmowane są pięciolatki i czterolatki.

Jak jest w poszczególnych przedszkolach

I tak np. w Przedszkolu nr 3 od września zwolni się tylko siedem miejsc. Czwórka obecnych pięciolatków pójdzie do oddziałów przedszkolnych w szkołach, a trójka sześciolatków do szkoły - tak zadecydowali ich rodzice.

W chwili obecnej wydano 98 kart zgłoszeniowych, a w Przedszkolu nr 3 jest tylko 100 miejsc. - Trzeba jednak pamiętać, że rodzice często składają w kilka miejsc, aby ich dziecko zostało na pewno przyjęte - mówi Kosiorek. Przyznaje, że w ubiegłym roku było podobnie.

W przedszkolu nr 4, w którym również jest 100 miejsc, wydano już 110 kart. Natomiast w Przedszkolu nr 2 na 125 miejsc wydano przyjęto już 139 wypełnionych formularzy. W Przedszkolu nr 1 przy ul. Ułańskiej, na 100 miejsc, jakim placówka dysponuje, zostało już pobranych 150 kart. Najwięcej jest w tym gronie 3 i 5-latków. W pierwszej kolejności przyjmowane będą, jak w roku poprzednim 6-latki, następnie dzieci pracujących rodziców oraz rodzeństwo przedszkolaków.

***

Obecnie, przedszkola nadal cieszą się dużą popularnością. Po pierwsze mało kogo stać na zatrudnienie opiekunki dla dzieci, ponieważ miesięczny koszt jej utrzymania to ok. 800 - 1000 zł, czyli często równowartość pensji jednego z rodziców. Z kolei obecne babcie i dziadkowie to często jeszcze aktywni zawodowo 50-60-latkowie, którzy nie dysponują wolnym czasem w takim wymiarze godzin, by mogli zająć się jeszcze wnukami.

Autorzy: Mirosława Wolska - Kobierecka, współpraca Joanna Rudak, Tomasz Bartos, Marcin Kucharski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje