Jest kontrola działania służb po karambolu na S8

Minister zdrowia zlecił kompleksową kontrolę działań medycznych służb ratunkowych przy sobotnim karambolu na S8. Taką informację Bartosz Arłukowicz przekazał na Twitterze.

Kontrola ma związek z doniesieniami medialnymi, że podczas akcji ratunkowej panował chaos, a służby działały z opóźnieniem. W karambolu uczestniczyło 11 pojazdów, zginęły trzy osoby, w tym 2-letnie dziecko.

Dziennik Łódzki informuje, że mimo, iż pierwsze zgłoszenie o wypadku wpłynęło do łódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o godz. 23.27, pierwsza karetka pojawiła się na miejscu dopiero pół godziny później. Cała akcja ratunkowa z punktu widzenia medycznego zakończyła się dopiero o godz. 5.30 rano.

Reklama

Według gazety, na drodze panował chaos komunikacyjny, na miejsce wysyłane były karetki z różnych miast. Jedna, jadąca z Żyrardowa, została zawrócona. Później pojawia się informacja, że potrzebne są kolejne ambulanse. Część poszkodowanych czekała na pomoc blisko 50 minut albo i dłużej.

Według relacji ekipy ratunkowej z Mszczonowa, która pojawiła się na miejscu po 1 w nocy, sytuacja była przerażająca. Na miejscu były 3 karetki, nie było natomiast lekarza, który twierdził wcześniej, że koordynuje działania ratownictwa medycznego. W tym czasie dyspozytor z Grodziska Mazowieckiego pyta dlaczego na miejscu karambolu nikt nie przeprowadził triażu, czyli klasyfikacji poszkodowanych pod względem obrażeń.

Dziennik łódzki informuje, że gdy pierwsza karetka odjeżdżała do Łodzi, na miejscu pozostawały jeszcze osoby uwięzione w pojazdach. Osoby, które nie ucierpiały poważnie w wypadku chodziły po trasie, bo nie miały gdzie się podziać. Dopiero około 2.00 w nocy zostali ulokowani w rozstawionym przez straż pożarną namiocie.

Rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji ratownictwa Medycznego w Łodzi zapewnia, że działano zgodnie z procedurami. Danuta Szymczykiewicz dodaje, że problemy z koordynacją działań na miejscu wynikały głównie z błędnych informacji zwrotnych, jakie otrzymywał łódzki dyspozytor.

Kierowca tira, uczestniczący w kolizji na S8, usłyszał wczoraj zarzut spowodowania wypadku, w którym ranna została jedna z pasażerek. Rozpędzona ciężarówka wpadła na stojący sznur samochodów. Kobieta z ostatniego z nich doznała wielu złamań. Na obecnym etapie nie udało się wykazać, że tir doprowadził do innych skutków, w tym przyczynił się do śmierci trójki osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje