Kto uprowadził 11-latkę?

Policja dysponuje portretem pamięciowym mężczyzny, który podejrzewany jest o uprowadzenie w poniedziałek w Łodzi 11-letniej Julii. Po kilku godzinach poszukiwań dziewczynka wróciła do domu. Łódzka prokuratura chce, by dziecko zostało jak najszybciej przesłuchane.

Jak ustaliła policja, poszukiwany mężczyzna ma około 30-35 lat i 180 cm wzrostu. Jest szczupłej budowy ciała, ma krótkie ciemne włosy i ciemne oczy. Nosi okulary korekcyjne w metalowych oprawkach. W poniedziałek ubrany był w białą sportową bluzę w niebieskie pasy, miał lekki zarost na twarzy.

Prokuratura chce przesłuchać dziecko

Reklama

Jak powiedział we wtorek rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania wyjaśnieniem sprawy zajmuje się Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna. Ze wstępnych ustaleń wynika, że doszło do "pozbawienia wolności dziewczynki". Grozi za to kara do pięciu lat więzienia, ale - jak zaznaczył prokurator - w zależności od wyników śledztwa, jej wysokość może ulec zmianie.

Jak dodał Kopania, prokuratura chce, aby dziewczynka została jak najszybciej przesłuchana. Przypomniał, że może to się odbyć przed sądem w obecności psychologa i prokuratora. - Nie wiemy jednak, czy to przesłuchanie odbędzie się już we wtorek - powiedział. Kopania zwrócił uwagę, że jedną z najważniejszych rzeczy będzie też ustalenie tożsamości podejrzewanego.

Dziewczynka odeszła z nieznajomym

Przypomnijmy: wczoraj około godz. 13.40 Julia wyszła ze szkoły wraz z koleżankami. Do domu jednak nie dotarła. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, w czasie, kiedy bawiła się w pobliżu swojego miejsca zamieszkania przy ul. Naruszewicza, podszedł do niej i innych dzieci mężczyzna, który poprosił o pomoc w szukaniu psa. Julia zostawiła koleżankom plecak i odeszła z nieznajomym.

Matka dziewczynki początkowo szukała jej na własną rękę; policję powiadomiła ok. godz. 15.30. Policjanci nie wykluczali uprowadzenia. Dziewczynki poszukiwało kilkuset funkcjonariuszy; użyto psa tropiącego, który po kilkudziesięciu metrach zgubił trop. Mogło to oznaczać, że dziecko wsiadło do samochodu.

Woził ją samochodem - potem wypuścił

Po godz. 19 dziewczynka została zauważona przez policjantów w pobliżu swojego domu. Była bardzo wystraszona.

Z jej relacji wynika, że miała pomóc jakiemuś mężczyźnie w szukaniu psa. Później miał on jej zaproponować, żeby wsiedli do jego samochodu, bo tak będzie łatwiej szukać. 11-latka opisała samochód jako "starego typu, w kolorze błękitnym i być może ubłocony".

Dodała, że mężczyzna w końcu wypuścił ją z samochodu na osiedlu, na którym mieszka. W pobliżu domu dziewczynkę zauważyli policjanci, którzy odprowadzili ją do rodziców. Według policji dziewczynka relacjonowała, co mogło stać się podczas jazdy samochodem. - Będziemy to wyjaśniać, ale nie ujawniamy szczegółów - dodała Kącka.

Dziecko już pod opieką rodziców

11-latka - zdaniem policjantów - nie miała widocznych śladów obrażeń. Została przewieziona do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie przeszła badania. Jak tylko pozwoli na to jej stan psychiczny, zostanie przesłuchana.

Wszystkie osoby, które widziały podejrzanego mężczyznę lub posiadają informacje mogące pomóc w jego zatrzymaniu, proszone są o kontakt z policją pod numerami tel. 997 lub 112. Policja zapewnia anonimowość.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje