Łódź stolicą architektury?

Hiszpańskie Bilbao było małym sennym miasteczkiem z kilkoma tysiącami mieszkańców. Teraz co roku odwiedza je po 10 mln turystów, zostawiając tam swoje pieniądze.

To zasługa Muzeum Guggenheima, które zaprojektował Frank O. Gehry. Łódź ma też szansę na taką przemianę.

Reklama

Od kilku miesięcy w Łodzi pojawia się słynny urbanista Rob Krier, a niedawno gościł chyba najsłynniejszy obecnie architekt Frank O. Gehry.

O jego projektach marzą niemal wszystkie miasta na świecie. Kolejni, którzy mogą się pojawić w naszym mieście i rozpocząć pracę na jego rzecz, to urodzony w Łodzi Daniel Libeskind, autor projektu zagospodarowania pustki po World Trade Center w Nowym Jorku, w tym m.in. projektu Wieży Wolności oraz Richard Meier, twórca Muzeum Getty'ego w Malibu.

Za sprowadzeniem do Łodzi Kriera i Gehry'ego stoi Marek Żydowicz. Uważa on bowiem, że Łódź jest miastem wyjątkowo otwartym pod względem kultury, a do niej też zaliczają się projekty wykonywane przez najlepszych na świecie architektów. Gdyby według niego każdy z wymienionych architektów przyczynił się do powstania Nowego Centrum Łodzi na 90 ha wokół Dworca Łódź Fabryczna, byłby to wielki sukces i promocja miasta.

Nie bać się

- Już samo to, że udało mi się namówić Roba Kriera, który nie ma przecież łódzkich korzeni, do zainteresowania naszym miastem, przyjazdu do Łodzi i zrobienia wstępnych projektów koncepcji architektonicznej Nowego Centrum Łodzi, jest sporym sukcesem. Gehry ma z kolei rodzinne powiązania z Łodzią, ale to nie wystarczyło do tego, by tu się zjawił i w ogóle chciał rozmawiać o zrobieniu czegokolwiek dla nas - mówi Marek Żydowicz, jeden z założycieli Fundacji Sztuki Świata oraz szef Festiwalu Plus Camerimage.

- Jednak sukcesem nie jest przyjazd tych osób do nas, czy ściągnięcie w następnej kolejności równie znanych architektów jak Daniel Libeskind czy Richard Meier, ale spowodowanie, by tu faktycznie coś zrobili. Wówczas dopiero będzie powód do radości.

Promocja miasta

Zdaniem Marka Lisiaka, dyrektora Wydziału Urbanistyki i Architektury UMŁ, jeżeli faktycznie architekci tej miary co wymienieni powyżej zrealizowaliby u nas swoje projekty, to zyska na tym nie tylko sama Łódź, ale i jej mieszkańcy.

- To, co oni tworzą już samo w sobie będzie nasze miasto wyróżniać na tle innych polskich miast i być może nie tylko. Nawet jeżeli nie będą to obiekty w jakiś sposób niestereotypowe czyli mało awangardowe.

Z drugiej strony właśnie oryginalność jest często dużą siłą tego, co realizują i jest na to sporo przykładów. Gdy dodamy do tego odpowiednią funkcjonalność i przydatność dla miasta, to mogą wyjść z tego tylko same dobre rzeczy dla Łodzi - twierdzi mgr inż. arch. Marek Lisiak.

- Gdyby Krier, Gehry i Libeskind zrealizowali swoje projekty w naszym mieście, to Łódź miałaby z tego same korzyści - twierdzi Marek Janiak, prezes Zarządu Fundacji Ulicy Piotrkowskiej.

- To w końcu nazwiska znajdujące się już w podręcznikach akademickich i innych książkach. Krier to znany urbanista.

Z kolei kto dzisiaj tak naprawdę na świecie słyszałby o takiej mieścinie jak Bilbao, gdyby nie Frank Gehry, a Libeskind to przede wszystkim jego słynne Muzeum Żydowskie w Berlinie. Jednak same nazwiska nie wystarczą.

Mamy przykład Warszawy, gdzie to, co stworzył Norman Foster jakoś nie wypromowało miasta. Wszystko zależy od tego, jak ich projekty by wyglądały, jak komponowałyby się z otoczeniem, jaką spełniałyby funkcję. Faktem jest, że trzy takie nazwiska w jednym mieście to dość spora możliwość do promocji - dodaje dr hab. inż. arch. Marek Janiak.

Skąd pieniądze

Jeśli takie sławy będą realizowały swoje wizje w naszym mieście, to wypada zadać jeszcze jedno, ale za to bardzo istotne pytanie. Kto za to zapłaci?

To, co zrobił Gehry w Bilbao kosztowało ponad miliard dolarów. Wyliczono jednak, że po 10-15 latach taka inwestycja spłaci się i zacznie zarabiać na rzecz miasta.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w Polsce jest już kilka poważnych firm, które gotowe są dać po 100 mln euro na to, co zaprojektuje Gehry w Łodzi, czyli nowoczesne centrum festiwalowo-kongresowe. Ich warunek jest jeden: chcą być partnerem strategicznym w spółce na terenie Nowego Centrum Łodzi.

Biznesmeni mówią jasno: damy wam pieniądze na stworzenie wyjątkowego miejsca dla miasta związanego z kulturą, ale chcemy też móc w pobliżu tego miejsca zarabiać.

- Informujemy kogo się da spośród dużych deweloperów i podobnych firm o możliwości inwestowania na terenie planowanego Nowego Centrum Łodzi. Na każdą propozycję, która do nas wpłynie, czekamy z otwartymi ramionami i serdecznie zapraszamy do rozmów - twierdzi wiceprezydent Łodzi Włodzimierz Tomaszewski.

Krzysztof Karbowiak

krzysztof.karbowiak@echomiasta.pl

O projekcie

Rok temu władze Łodzi zdecydowały, że Krier zaprojektuje przebudowę (rewitalizację i modernizację) układu urbanistycznego 90 hektarów centrum miasta, w obrębie ulic Kilińskiego, Kopcińskiego, Sienkiewicza, Narutowicza i Tuwima. Powstać tam ma Nowe Centrum Łodzi.

Znaczna część przedsięwzięcia ma być finansowana przez Unię Europejską i Ministerstwo Kultury. Jednym z głównych elementów zagospodarowania okolic dworca kolejowego będzie centrum Fundacji Sztuki Świata, które powstanie w budynku dawnej EC-1, na postindustrialnych terenach przy ul. Targowej.

Przy specjalnie zbudowanym placu, który będzie wyznaczał środek nowego kompleksu - Rynku Fabrycznym znajdą się m.in.: Muzeum Sztuki Współczesnej, hala festiwalowo-kongresowa, galerie, hotele, apartamenty oraz sklepy, puby i restauracje. Budowa ma ruszyć jeszcze w tym roku.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje