Łódzkie: Były policjant oskarżony o zabójstwo 36-latka

Przed sądem stanie były policjant, którego łódzka prokuratura oskarżyła o zabójstwo 36-latka. Ponadto śledczy zarzucają mu paserstwo i pomocnictwo do uchylania się od opodatkowania podatkiem akcyzowym. Oskarżonemu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Poinformował o tym w czwartek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Przypomniał, że do zbrodni doszło w ostatni dzień grudnia 2016 roku.

Reklama

Jak ustalono, 31-letni policjant z jednej z jednostek powiatu kutnowskiego od dawna znał swoją przyszłą ofiarę, u której posiadał ok. 20 tys. zł długu. Znajomość była na tyle bliska, że od sierpnia 2016 roku pomagał pokrzywdzonemu ukrywać, przechowując u siebie w domu, 3 tys. sztuk nielegalnie wyprodukowanych, przeznaczonych do sprzedaży papierosów i 540 litrów spirytusu.

36-letni wierzyciel od pewnego czasu żądał jednak od oskarżonego zwrotu pieniędzy, ale ten był w trudnej sytuacji finansowej i nie był w stanie uregulować długu.

Zbrodnia w lesie

31 stycznia 2016 roku, kiedy 36-latek po raz kolejny zażądał zwrotu pieniędzy, policjant zapewnił, że ma kwotę, ale w innym miejscu i muszą tam pojechać. Oskarżony odjechał spod domu swoim samochodem jako pierwszy. Pokrzywdzony jechał za nim. Kierowali się w stronę Kutna, następnie skręcili w trasę prowadzącą do Żychlina. Po 5 kilometrach odbili w boczną drogę. Zarejestrowały ich kamery monitoringu na przejeździe kolejowym w miejscowości Leszczynek.

Dojechali do Strzegocina, a następnie skręcili w drogę biegnącą przez las, w oddali od budynków mieszkalnych. Tam oskarżony zabił swojego wierzyciela oddając z broni służbowej sześć strzałów, w tym pięć w okolice klatki piersiowej i jeden w głowę. Następnie umieścił ciało na tylnym siedzeniu samochodu ofiary, a potem wjechał w drogę leśną taranując szlaban i tam je porzucił. Pieszo wrócił do swojego samochodu. Najpierw pojechał do domu, a później do pracy.

Pozostawione w samochodzie ciało 36-latka odnalezione zostało następnego dnia przez spacerującą w pobliżu kobietę.

Policjant nie przyznał się do winy

Kilka dni później policjant został zatrzymany. Podczas przesłuchania nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Biegli psychiatrzy stwierdzili, że brak jest podstaw do kwestionowania jego poczytalności.

Były już policjant odpowie również za paserstwo i pomocnictwo do uchylania się od opodatkowania podatkiem akcyzowym.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje