(Nie)obyczaje weselne

Gdy wybieramy się na wesele, myślimy o dobrej zabawie. Gdy z wesela wracamy... już nie myślimy, ale wspomnienia pozostają na długo.

Prawdziwe weselne obrządki już zamierają. Jednak w dalszym ciągu od stałych bywalców sielskich zabaw można usłyszeć o tym i owym.

Reklama

Nowoczesne impreza weselna w mieście odbywa się zazwyczaj w restauracji albo wynajętej sali. Z kolei typowe wesele na wsi jest znacznie większe niż to miejskie. Do tego często trwa bez przerwy, nawet trzy dni. Takie imprezy są bardzo uroczyste, a gości nie liczy się w dziesiątkach, lecz w setkach.

Mimo pysznego jedzenia, tańca i licznych zabaw, wesele w dzisiejszych czasach tyle samo osób przyciąga, co odpycha.

"Wesela mieć nie chcę"

- Byłam ostatnio na weselu i stwierdziłam, że swojego mieć nie chcę. A jeśli już, to się poświecę i sama będę pilnowała, żeby obyło się bez zbędnych i głupich wstawek zespołu prowadzącego przyjęcie. Co chwilę można było usłyszeć "idziemy na jednego, idziemy wódzię pić". No i oczywiście były zabawy, gdzie moim zdaniem robiono z gości weselnych pośmiewisko. Kazano im zakładać jakieś majtki z naszytym dzyndzelkiem na pupie. Wyraźnie było widać, że nie wszystkim się to podobało. Goście weselni byli podzieleni. No, ale alkohol robi swoje i później każdemu było już wszystko jedno. Jeśli kiedyś przyjdzie mi zrobić swoje wesele, to na pewno puszczę muzykę z komputera - stwierdziła pewna 20-latka.

Zabawa na całego

Bywa jednak i tak, że goście dopasowują się do okoliczności i bez hamulców pędzą w nieznane. - Już po kilku głębszych widać, czy towarzystwo pójdzie na ostrą zabawę - mówią członkowie zespołu muzycznego, którzy pamiętają tysiące wesel i wiedzą, że niejednokrotnie można sobie nieco pofolgować.

- To wszystko wola gospodarzy, czyli młodej pary. Niektórzy zapowiadają jeszcze przed imprezą, że pewne numery nie przejdą. My nie nalegamy. Ale jak zabawa się rozkręca, to pozwalamy ludziom trochę zaszaleć. Zdarza się wtedy zabawa z łapaniem za różne części ciała. Ludzie robią pociąg i po każdej zmianie taktu na nasze polecenie, a to łapią za szyję, a to za piersi, a to za pośladki. To w zasadzie bardzo integruje. Ludzie przełamują pewne bariery. Ale trzeba wyczuć, czy towarzystwo się nadaje, żeby wesele nie skończyło się bijatyką. Ma być zabawnie i sympatycznie.

- Decydujemy się również na konkursy w parach z balonikami. Każda z par (damsko-męska - oczywiście przypadkowo wybrana z tłumu) ma do dyspozycji pompkę (w kształcie poduszki) z wężykiem, na którego końcu zamocowany jest balonik. Kobieta, tyłem do siedzącego mężczyzny (on trzyma na kolanach pompkę), skacząc na jego kolanach, ma za zadanie, jak najszybciej balonik napompować, żeby pękł. No i zdarza się, że mężczyźni krzyczą przez cały ten konkurs: "będę cię dmuchał". Mężowie mają nietęgie miny, ale trzeba pamiętać, że to tylko zabawa - zaznaczają członkowie zespołu.

Można nieraz "ostro zaszaleć"

- My z kolei jesteśmy trochę bardziej "hardcorowi" - twierdzą członkowie innej z okolicznych kapel weselnych. - W zasadzie to mi teraz wstyd o tym opowiadać, ale zdarzało się nieraz zaszaleć. Pamiętam, były tańce na tzw. "rurze", gdzie rurą jest np. wybrany z tłumu sympatyczny wujek albo kuzyn. A wokół niego tańczy chętna, nieco już "zagrzana" pani. Można z tego zrobić konkurs i oceniać pary. Oczywiście nagrody - te co zawsze - czyli butelki wódki.

- Ostrzejszym numerem jest już konkurs (również w parach) aktu seksualnego. Wiem, że to organizowali czasem nasi koledzy. Weselnicy, oczywiście w ubraniach (śmiech), pokazują, jak się kochają. Wygrywa najlepsza para.

Dużo śmiechu, ale ciocie są zgorszone

Jak na to reagują uczestnicy zabawy? Z uśmiechem, chodź widać czasem pochowane po kątach zgorszone ciocie. My nie odważyliśmy się tego przeprowadzić, ale proponujemy np. zabawę z przekładaniem jajek przez męskie spodnie. Żądna wygranej pani bierze jajko w rękę i musi je przełożyć z jednej nogawki partnera do drugiej - nie rozpinając przy tym spodni. Najpierw na stojąco, później na siedząco. Śmiechu co niemiara. Pan młody może też celować długopisem przywiązanym do spodni na sznurku do otwartej butelki. Wiadomo, pokazuje swoją męskość, ale ma utrudnione zadanie, bo oczy są zawiązane. Ten konkurs ludziom się raczej podoba.

- Różnie z kolei podchodzą do aktu erotycznego młodej pary. Dlatego raczej się z tego rezygnuje. O co chodzi? Mój kolega zorganizował ten pokaz zaraz po oczepinach. Wszyscy byli już mocno podchmieleni, włącznie z młodą parą. Ona położyła się na ziemi, a on z przepaską na oczach musiał szukać ustami położonych na niej wiśni (w miejscach intymnych). Wiadomo, kawałek po kawałku dotykał tę suknię ustami, ale z jednym się to tylko kojarzyło. Połowa gości umierała ze śmiechu - opowiada wokalista zespołu.

Pan młody musiał się upić

Do lamusa odchodzą już wesela, na których pan młody "zalewa się w trupa" i zasypia pod stołem. Jeden z DJ-ów twierdzi jednak, że niedawno był świadkiem takiego wesela. - Impreza się zaczęła, obiad, potem pierwszy taniec i kilka kolejnych. Aż tu nagle pani młoda źle się poczuła i poszła do domu, bo mieszkała niedaleko. Wszystkie ciocie zaczęły lamentować. Za jakiś czas za nią udał się pan młody. Okazało się, że "młoda" trafiła do szpitala. Wtedy impreza zupełnie padła i nie było sensu grać. Wszyscy siedzieli zasmuceni i przejęci przy stole. Po kilku godzinach wbiegł na salę pan młody z torbą wódki i okrzykiem na ustach: "Syn, jest syn!" No i wtedy impreza się dopiero zaczęła - opowiada piotrkowski DJ.

- Sam byłem bardzo zaskoczony, bo przez tę suknię ślubną w ogóle nie przypuszczałem, że panna młoda była w ciąży - dodaje. Wodzirej przypomina sobie, że na innym weselu młody mąż również nie miał wyjścia i musiał ostro popić. Okoliczności nie były jednak już tak sympatyczne.

- W pewnym momencie zniknęła panna młoda. Nikt nie mógł jej odnaleźć. Ktoś spostrzegł, że nie ma również świadka. Po dość długich poszukiwaniach i niepokojach odnaleziono zaginionych w krzakach pod weselną salą, w miłosnym uścisku. Ich wielki pech polegał na tym, że nie mogli się z tego uścisku uwolnić. Obie rodziny zaczęły się z miejsca bić. Wywiązała się totalna awantura. Podejrzewam, że pan młody reszty już nie był w stanie pamiętać - dodaje DJ.

Prawdy i weselne mity

W rozmowach na temat wesel, które odbyły się w regionie, uwagę przykuwają dwie wstrząsające historie. Te jednak powtórzyły się kilka razy i za każdym razem rozmówca twierdził, że miało to miejsce na weselu u znajomych kolegi czy koleżanki. Można więc przypuszczać, że choć to zdarzenia wstrząsające, to jednak nieprawdziwe.

Tak właśnie tworzą się tak zwane miejskie (i jak się okazuje, nie tylko miejskie) legendy. Na jednym z wesel w regionie ponoć pan młody tak cieszył się z małżeństwa, że w chwili, gdy przenosił pannę młodą przez próg, uderzył jej głową w futrynę drzwi. Pomimo reanimacji kobiety nie udało się uratować.

Z kolei, podobno, na innym z wesel doszło do nietypowego zdarzenia. Po obiedzie pan młody wstał i rozpoczął przemowę. Podziękował wszystkim gościom za przybycie i za prezenty. Powiedział również, że dla każdego z gości przygotował niespodziankę, którą znajdą pod talerzem. Poprosił o jej wyjęcie. Miało być tam zdjęcie. A na nim panna młoda, jeszcze bez sukni ślubnej, w miłosnym i nagim uścisku z przyjacielem pana młodego. Pan młody zaznaczył, że wychodzi i życzy wszystkim przyjemnej zabawy i że nie mógł wcześniej o tym powiedzieć, ponieważ dwa tygodnie przed weselem nie było sensu o tym informować, bo i tak nikt by w to nie uwierzył. Dodał, że liczy na unieważnienie ślubu ze względu na to, że małżeństwo nie zostało skonsumowane.

***

Wspomnienia z wesel zapadają w pamięci na długo. Życzymy wszystkim gościom i młodym parom, żeby tych miłych, kulturalnych przeżyć było jednak jak najwięcej.

Janusz Kaczmarek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje