(Nie)przyjemne zakupy w markecie

Piotrkowianie denerwują się, bo zakupy w supermarketach wiążą się z nieprzyjemnościami - okazuje się, że nie trzeba nic ukraść, żeby być poddanym kontroli i wyjaśnieniom. Co nieprzyjemnego (i dlaczego) może spotkać piotrkowian podczas zakupów w supermarketach?

Pani Irena, mieszkanka Piotrkowa, robiła niedawno zakupy w jednym z największych piotrkowskich marketów. Kiedy wchodziła do sklepu przez specjalną bramkę, pojawił się dźwięk zwiastujący posiadanie przez nią produktu pochodzącego z tego właśnie sklepu.

Reklama

- Przybył od razu ochroniarz, który spytał mnie, czy mam przy sobie jakieś rzeczy kupione wcześniej w tym sklepie - opowiada pani Irena. - Nie mogłam sobie nic takiego przypomnieć, ale kiedy sprawdziłam kieszenie płaszcza, okazało się, że mam przy sobie gumy do żucia kupione tam rzeczywiście, ale co najmniej rok wcześniej. Po prostu zmieniłam płaszcz na zimowy i nawet nie wiedziałam, co mam w kieszeniach - dodaje piotrkowianka. Jej sytuacja oczywiście wyjaśniła się dość szybko, ale jednocześnie była jedną z wielu klientów, którzy na dobrą sprawę nie weszli jeszcze do sklepu, a już na wstępie spotykają nieprzyjemności. Niestety, tych może być znacznie więcej.

Dlaczego sklepy nam nie ufają?

W sklepach, w których każdego dnia robimy zakupy - przede wszystkim dotyczy to supermarketów - codziennie dochodzi do kradzieży. Jak zbadał jeden z ogólnopolskich dzienników, w tym roku w polskich marketach skradziono towar za co najmniej 1,2 mld euro. Jak obliczono, w wyniku kradzieży sieci handlowe tracą 1,34 proc. swoich obrotów. W skali ogólnej to straty, które powodują, że sieci handlowe muszą podejmować kroki zapobiegające kradzieżom. Sklepy stosują więc różne środki, żeby zabezpieczać swój towar przed kradzieżami.

Jak informuje Maria Cieślikowska, dyrektor ds. Komunikacji i PR z agencji PR jednego z największych marketów w Piotrkowie, są to przede wszystkim: ochrona fizyczna i monitoring elektroniczny, systemy antykradzieżowe w postaci bramek czy też systemy TV przemysłowej. Jak wyjaśnia wspomniana agencja PR, dźwięk w bramce przy wejściu do sklepu czy też przy kasie pojawia się przy próbie przeniesienia przez bramkę artykułu oznakowanego kodem kreskowym lub koszyka z elektronicznym zabezpieczeniem. Choć zabiegi sklepów zmierzające do ograniczania kradzieży są niewątpliwie zasadne, niestety, nawet dla klientów, którzy wcale nie mają zamiaru niczego kraść, mogą się wiązać z utrudnieniami i nieprzyjemnościami.

Systemy zabezpieczeń antykradzieżowych w marketach są niewątpliwie potrzebne i nieuniknione, jednak z punktu widzenia klienta wydają się być także niedoskonałe. Jego działanie powoduje, że obserwacji i kontroli poddawani są wszyscy, bez względu na to, czy rzeczywiście dokonali kradzieży, czy też są o nią niesłusznie podejrzewani.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje